Nasz harcerski bieg po historii
03.08.2009
aktualizacja: 2009-08-03 09:12
1 sierpnia uczestniczyliśmy w grze miejskiej - szykowaliśmy się tak, jakby Powstanie miało wybuchnąć teraz! Uczestniczyliśmy w grze miejskiej - szykowaliśmy się do wybuchu Powstania!
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- 20 tys. osób pobiegnie przez stolicę. Możliwe? (18-09-09, 06:00)
- Kopiec Czerniakowski: ognisko ma płonąć 63 dni (02-08-09, 21:13)
- 10 tys. warszawiaków śpiewało dla powstańców (02-08-09, 19:38)
- Aż 100 wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza (01-08-09, 14:57)
- Jest rok 1944. Stolica znajduje się pod okupacją, a wy w tajemnicy przed Niemcami musicie przygotować się do ataku - mówiła nam komendantka. W grze brali udział nie tylko harcerze, lecz także całe rodziny. Zabawę zorganizowały moje Stowarzyszenie Harcerskie i Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej.
Ruszyliśmy spod szkoły na Niecałej. Ja ze swoim patrolem (same koleżanki), inni ze swymi. Każdy patrol miał zdobyć jak najwięcej sprawności wojskowych - im więcej, tym większa ranga oddziału. Punkty były rozproszone po całej Warszawie. Już na początku dostaliśmy karty rozpoznawcze (kopie okupacyjnych kennkart) i przez godzinę przysięgaliśmy dokładnie tak, jak przysięgali mali powstańcy 65 lat temu. Na każdym punkcie trzeba było zdobyć pieczątkę. Czyhali na nas gestapowcy gotowi w każdej chwili sprawdzić nam kennkarty. A że powypisywaliśmy w nich dane, które sami zmyśliliśmy, potem nikt ich nie pamiętał i było z tym dużo śmiechu.
W pierwszym punkcie miałyśmy zameldować się hasłem po niemiecku. Po chwili dostałyśmy odzew. Brama starej kamienicy otworzyła się i wkroczyłyśmy na mroczne podwórko. W pokoju siedziały panie, które dały nam wskazówkę po niemiecku, abyśmy udały się na górę. Na piętrze czekała nas niespodzianka. Nie siedział tam Niemiec, tylko Polak. Puścił nam w przedwojennym radiu wiadomość po niemiecku, którą miałyśmy rozszyfrować.
W następnych punktach uruchamiałyśmy radio za pomocą pedałów roweru, próbowałyśmy trafić do celu granatami (ale udało się to tylko jednej z nas), szukałyśmy w piwnicach wiadomości do odczytania, szyłyśmy flagę... Punktów było tak dużo, że żaden patrol nie zdążył na każdy - maksymalnie na sześć, siedem. Jednak byli i tacy, którzy zaliczyli tylko jeden. - Czekaliśmy w zaprzysiężeniu chyba z półtorej godziny. Potem, kiedy już dotarliśmy na punkt, okazało się, że jest bardzo rozproszony i jego zaliczenie zajęło nam kolejne trzy godziny. W ten sposób dostaliśmy tylko jedną pieczątkę - żalił mi się jeden z kolegów uczestniczących w grze.
I tak zleciał nam czas do Godziny W, kiedy wszyscy harcerze mieli stawić się na skrzyżowaniu Nowego Światu i Al. Jerozolimskich lub Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. O tej pamiętnej godzinie zawyły syreny, ruch zatrzymał się, a piesi stanęli na baczność. Niektórzy dołączali się do kręgu, który utworzyliśmy na środku ulicy. I staliśmy tak minutę w ciszy i skupieniu, przypominając sobie Warszawę sprzed 65 lat, walczących za wolność małych harcerzy. Na niektórych twarzach pojawił się lekki uśmiech. Inni powstrzymywali niefortunnie lecące łzy wzruszenia.
Ruszyliśmy spod szkoły na Niecałej. Ja ze swoim patrolem (same koleżanki), inni ze swymi. Każdy patrol miał zdobyć jak najwięcej sprawności wojskowych - im więcej, tym większa ranga oddziału. Punkty były rozproszone po całej Warszawie. Już na początku dostaliśmy karty rozpoznawcze (kopie okupacyjnych kennkart) i przez godzinę przysięgaliśmy dokładnie tak, jak przysięgali mali powstańcy 65 lat temu. Na każdym punkcie trzeba było zdobyć pieczątkę. Czyhali na nas gestapowcy gotowi w każdej chwili sprawdzić nam kennkarty. A że powypisywaliśmy w nich dane, które sami zmyśliliśmy, potem nikt ich nie pamiętał i było z tym dużo śmiechu.
W pierwszym punkcie miałyśmy zameldować się hasłem po niemiecku. Po chwili dostałyśmy odzew. Brama starej kamienicy otworzyła się i wkroczyłyśmy na mroczne podwórko. W pokoju siedziały panie, które dały nam wskazówkę po niemiecku, abyśmy udały się na górę. Na piętrze czekała nas niespodzianka. Nie siedział tam Niemiec, tylko Polak. Puścił nam w przedwojennym radiu wiadomość po niemiecku, którą miałyśmy rozszyfrować.
W następnych punktach uruchamiałyśmy radio za pomocą pedałów roweru, próbowałyśmy trafić do celu granatami (ale udało się to tylko jednej z nas), szukałyśmy w piwnicach wiadomości do odczytania, szyłyśmy flagę... Punktów było tak dużo, że żaden patrol nie zdążył na każdy - maksymalnie na sześć, siedem. Jednak byli i tacy, którzy zaliczyli tylko jeden. - Czekaliśmy w zaprzysiężeniu chyba z półtorej godziny. Potem, kiedy już dotarliśmy na punkt, okazało się, że jest bardzo rozproszony i jego zaliczenie zajęło nam kolejne trzy godziny. W ten sposób dostaliśmy tylko jedną pieczątkę - żalił mi się jeden z kolegów uczestniczących w grze.
I tak zleciał nam czas do Godziny W, kiedy wszyscy harcerze mieli stawić się na skrzyżowaniu Nowego Światu i Al. Jerozolimskich lub Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. O tej pamiętnej godzinie zawyły syreny, ruch zatrzymał się, a piesi stanęli na baczność. Niektórzy dołączali się do kręgu, który utworzyliśmy na środku ulicy. I staliśmy tak minutę w ciszy i skupieniu, przypominając sobie Warszawę sprzed 65 lat, walczących za wolność małych harcerzy. Na niektórych twarzach pojawił się lekki uśmiech. Inni powstrzymywali niefortunnie lecące łzy wzruszenia.
Przeczytaj także: Matka Boska Powstańcza na żoliborskim podwórku
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


odtwórz