Zarzut za znieważanie prezydenta na Powązkach
03.08.2009
aktualizacja: 2009-08-03 15:46
Fot. PETER ANDREWS REUTERS
Prokuratura podtrzymała policyjny zarzut nawoływania do waśni narodowościowych wobec zatrzymanego w sobotę na Powązkach Mirosława B. On sam nie przyznaje się ani do tego, ani do grożenia prezydentowi RP. Został zwolniony, ale musi się stawiać na policji w ramach tzw. dozoru policyjnego.
ZOBACZ TAKŻE
- Burmistrz Piaseczna porządzi tylko kilka dni? (04-08-09, 15:17)
- Zwolnienia w stołecznym ratuszu niewykluczone (04-08-09, 10:00)
- Po pięciu miesiącach Ursynów ma pełen zarząd (04-08-09, 07:00)
- Kaczyński: Powstanie zasłużyło na swój mit (02-08-09, 10:10)
- Prezydent Stalowej Woli przegrał z Powstaniem. I tam zawyły syreny (01-08-09, 19:41)
- Prezydent: Powstanie Warszawskie - święto heroizmu i odwagi (01-08-09, 11:01)
SERWISY
O takich wynikach poniedziałkowego przesłuchania 54-letniego Mirosława B. w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Żoliborz poinformował prok. Radosław Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Powiedział on PAP, że prokuratura nie znalazła podstaw by stawiać B. jakieś nowe zarzuty, a utrzymała zarzut postawiony mu przez policję. Z takim właśnie zarzutem B. dowieziono w poniedziałek na przesłuchanie z policyjnej izby zatrzymań. Skiba nie ujawnił, jakie konkretne słowa były podstawą tego zarzutu, za który grozi do dwóch lat więzienia.
Skiba przyznał, że są rozbieżności co do tego, jakich słów miał użyć B. - Z relacji policji wynika, że ktoś go wskazał BOR jako grożącego prezydentowi, ale te osoby nie zostały przesłuchane - dodał. Nie chciał ujawnić, czy świadkowie ci będą w jakiś sposób poszukiwani.
Biuro Ochrony Rządu zatrzymało mężczyznę w sobotę na warszawskich Powązkach w okolicach pomnika Gloria Victis, gdzie odbywały się obchody rocznicy Powstania Warszawskiego z udziałem m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak podał rzecznik BOR kpt. Dariusz Aleksandrowicz, "według świadków" Mirosław B. "słownie znieważał prezydenta RP, wykrzykując pod jego adresem groźby karalne".
Policja twierdzi, że na razie brak jednak świadków zdarzenia. - Pracownicy BOR podczas przesłuchania stwierdzili, że oni nie byli bezpośrednimi świadkami tego wydarzenia i nie są w stanie wskazać żadnej osoby, która takim świadkiem była - powiedział w niedzielę rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Marcin Szyndler.
BOR podało, że mężczyzna był poszukiwany przez policję. Ta sprecyzowała, że poszukiwano go w celu "ustalenia miejsca pobytu", a nie z powodów kryminalnych.
Powiedział on PAP, że prokuratura nie znalazła podstaw by stawiać B. jakieś nowe zarzuty, a utrzymała zarzut postawiony mu przez policję. Z takim właśnie zarzutem B. dowieziono w poniedziałek na przesłuchanie z policyjnej izby zatrzymań. Skiba nie ujawnił, jakie konkretne słowa były podstawą tego zarzutu, za który grozi do dwóch lat więzienia.
Skiba przyznał, że są rozbieżności co do tego, jakich słów miał użyć B. - Z relacji policji wynika, że ktoś go wskazał BOR jako grożącego prezydentowi, ale te osoby nie zostały przesłuchane - dodał. Nie chciał ujawnić, czy świadkowie ci będą w jakiś sposób poszukiwani.
Biuro Ochrony Rządu zatrzymało mężczyznę w sobotę na warszawskich Powązkach w okolicach pomnika Gloria Victis, gdzie odbywały się obchody rocznicy Powstania Warszawskiego z udziałem m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak podał rzecznik BOR kpt. Dariusz Aleksandrowicz, "według świadków" Mirosław B. "słownie znieważał prezydenta RP, wykrzykując pod jego adresem groźby karalne".
Policja twierdzi, że na razie brak jednak świadków zdarzenia. - Pracownicy BOR podczas przesłuchania stwierdzili, że oni nie byli bezpośrednimi świadkami tego wydarzenia i nie są w stanie wskazać żadnej osoby, która takim świadkiem była - powiedział w niedzielę rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Marcin Szyndler.
BOR podało, że mężczyzna był poszukiwany przez policję. Ta sprecyzowała, że poszukiwano go w celu "ustalenia miejsca pobytu", a nie z powodów kryminalnych.
Przeczytaj także: Zabił sąsiadkę, gdy chciała pogłaskać psa
-
Zarzut za znieważanie prezydenta na Powązkach
mlasskacz
03.08.09, 18:32
Krzyczał na Kartofla "Pustak, Pustak!..." ten Herod jeden...»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



