Zwolnienia w stołecznym ratuszu niewykluczone

Iwona Szpala
04.08.2009 aktualizacja: 2009-08-03 20:01
A A A Drukuj
Hanna Gronkiewicz-Waltz Fot. Wojciech Surdziel /AG
Ratusz przestał przyjmować nowych urzędników. Ludzie z otoczenia prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz nie wykluczają bardziej radykalnych decyzji, czyli zwolnień w 7-tys. stołecznej administracji.
SERWISY
Jeśli miasto zdecyduje się na taki scenariusz, nie będzie pierwszą administracją publiczną. Cięcia etatów w ministerstwach i agendach rządowych zapowiedział już rząd Donalda Tuska, który od miesięcy poszukuje oszczędności.

- W Warszawie wszystko będzie zależało od tego, jak się rozwinie kryzys - mówi jeden z bliższych współpracowników prezydent Warszawy. - Dziś wystarczy zamrożenie etatów. Nie należy zapominać, że koszty utrzymania kilku tysięcy urzędników to spore obciążenie dla budżetu miasta [650 mln zł rocznie]. Będziemy się przyglądali kondycji finansów w 2009 r. Niczego nie wykluczamy, nawet zwolnień.

Według prognoz krytyczny ma być właśnie przyszły rok. O blisko 1 mld zł spadną bowiem wpływy z podatków PIT, CIT i od czynności prawnych. To blisko jedna dziesiąta z tego, co trafia do budżetu miasta.

Skarbnik miasta w informacji dla radnych, którzy na jesieni zajmą się miejskimi finansami, napisał: "Budżet miasta na 2010 r. tworzony i realizowany będzie w warunkach bardzo wysokiej niepewności".

Wysokość wpływów z podatków, głównego źródła dochodów, jest ściśle uzależniona od kondycji gospodarczej kraju. Od 2002 r. wpływy podatkowe systematycznie rosły. Załamanie przyszło wraz z kryzysem. W 2009 r. rada miasta musiała już poprawiać budżet. Sytuacja Warszawy nie jest wyjątkowa. "W tym roku pierwszy raz w historii polskiego dwudziestolecia dochody samorządów wielkich miast znacząco spadną" - alarmowała w lipcu Unia Metropolii Polskich.

By zrekompensować straty, stołeczny ratusz zdecydował się na cięcia wydatków. To m.in. skromniejsza pula na administrację i utrzymanie urzędu ma dać kilkadziesiąt milionów złotych oszczędności. - Musimy ustalić twarde zasady funkcjonowania w recesji - mówił "Gazecie" Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. Jedną z nich jest zamrożenie urzędniczych etatów i pensji do końca 2010 r. Zatrudniać można było do końca lipca.

Menedżerowie z ratusza mieli realizować hasło "Solidaryzm administracji miasta". Plan był ściśle połączony z odejściami na emeryturę. Zwalniane w ten sposób etaty i zatrzymana do końca 2010 r. rekrutacja miały obniżyć zatrudnienie w ratuszu.

Jak się okazało, czas między zapowiedzią zamrożenia a 1 sierpnia, czyli datą, od której zapowiedź prezydent Warszawy zaczęła obowiązywać, wykorzystali na poszukiwania nowych pracowników. Były wyjątkowo intensywne. W trakcie jest ponad setka konkursów. Ich zwycięzcy dostaną etaty po 1 sierpnia. - Przed zamrożeniem struktury trzeba było ją uporządkować, tak by mogła sprawnie funkcjonować przez minimum dwa lata - tłumaczy masowe konkursy Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy.

- Większość konkursów to wakaty, czyli stanowiska, na które dotąd nikt się nie zgłaszał - dodaje Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.

Przyznają, że w 2009 r. zatrudnienie w ratuszu praktycznie się nie zmieni, a to dzięki emerytom - od początku roku odeszło 56 osób, do grudnia ma być ich 120. - Wyjdziemy na zero - podsumowuje dyrektor Jóźwiak.

Przeczytaj także: Warszawskie obligacje warte już na rynku 600 mln



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy