W Alejach tramwaje zwalniają świeżo po remoncie

Jarosław Osowski
05.08.2009 aktualizacja: 2009-08-04 20:19
A A A Drukuj
Ograniczenie prędkości dla tramwajów Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Ograniczenie prędkości do 20 km/godz. na wyremontowanej kosztem kilkudziesięciu milionów złotych linii tramwajowej wzdłuż Al. Jerozolimskich. - Bo mieszkańcy narzekali na hałas - usprawiedliwiają się urzędnicy. A miało być i cicho, i szybko
SERWISY
Znak pokazujący motorniczym nowy limit prędkości stanął na przystanku za mostem Poniatowskiego. W wakacje przed dwoma laty trwał tu wielki remont. Rozpruto tory, a pod nowe położono specjalne maty. Stojących w korkach warszawiaków urzędnicy zapewniali, że po zakończeniu prac będzie ciszej, a przejazd tramwajem znacznie się skróci. Ratusz chwalił się też, że do jednej z bardziej ruchliwych linii w Warszawie (ok. 50 tramwajów na godzinę w jedną stronę) dołożyła się Unia Europejska. Część ze 120 mln zł wygospodarowano na 15 nowoczesnych wagonów z bydgoskiej Pesy, które mogą jeździć tylko tędy.

- Leżą nowe, równe tory, a nagle dostaliśmy polecenie, że na wiadukcie przed mostem Poniatowskiego mamy zwalniać do 20 km/godz. - nie mogą się nadziwić motorniczowie. - A i tak tracimy mnóstwo czasu przed skrzyżowaniami, bo dla tramwajów nie ma sygnalizacji z zieloną falą.

- Wciąż dostawaliśmy skargi na duży poziom hałasu od spółdzielni mieszkaniowych z okolic al. 3 Maja na Powiślu - mówi rzecznik Tramwajów Warszawskich Michał Powałka. Na uwagę, że po remoncie hałas miał się przecież zmniejszyć, podaje wyniki pomiarów: spadł zaledwie o trzy decybele za dnia i o cztery nocą.

Już kilka tygodni po powrocie tramwajów na wiadukt do "Gazety" zaczęły przychodzić skargi, że nic się jednak nie zmieniło. - Z niewyjaśnionych przyczyn jest dużo gorzej niż wcześniej. Nie wiem, czy zawiodła technologia, czy coś innego, ale teraz nie sposób posiedzieć w mieszkaniu przy otwartym oknie. Dziwne jest to, że hałasują też z założenia ciche tramwaje niskopodłogowe. Zmorą są motorniczowie, którzy rozpędzają się na moście, żeby nadrobić opóźnienie. Wtedy to już pędzą, ile fabryka dała! - opowiadała nam Małgorzata Omilanowska, znana historyk sztuki i jedna z lokatorek pobliskich domów.

Tramwajarze obiecywali wtedy, że "coś na to poradzą". Najpierw z Alej wycofali najstarsze składy z lat 60., które głośno wyją. Na nic się to zdało, więc teraz wymyślili: trzeba jeździć wolno. - Ale tylko na 300-metrowym odcinku między przystankiem przy moście a ul. Kruczkowskiego - zastrzega prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos. - Dalej, do Muzeum Narodowego nie ma już domów i tam podnieśliśmy ograniczenie prędkości do 50 km/godz. Tak samo w drugą stronę - na moście i koło Stadionu Narodowego.

Po tych przetasowaniach z limitami prędkości czas przejazdu całego 1400-metrowego odcinka według rzecznika Powałki skróci się "o kilkadziesiąt sekund". Prezes Karos: - Zastosowaliśmy na tym wiadukcie najnowocześniejsze metody. Udało się wyeliminować drgania, ale ten nadmierny hałas to także wina konstrukcji. W tym jednym punkcie jego poziom rzeczywiście pozostał bez zmian.

Przeczytaj także blog autora tego artykułu



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy