Co z koncertem, czyli karuzela z Madonnami

Iwona Szpala, łuk
05.08.2009 aktualizacja: 2009-08-06 12:38
A A A Drukuj
Koncert Madonny w Talinie Fot. MINDAUGAS KULBIS AP
Straż pożarna wstrzymuje pozwolenie na koncert Madonny za dziewięć dni. Ekipa PO w ratuszu obawia się oskarżeń, że uległa środowiskom katolickim, które prowadziły "krucjatę" przeciw występowi w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
- Nie ma wszystkich uzgodnień, nie ma koncertu. Miasto nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności. Ale czy pani wie, jak to będzie propagandowo wyglądało? - pyta jeden z polityków Platformy. - Że Hanna Gronkiewicz-Waltz przeprowadziła gabinetowy zamach na Madonnę.

Organizatorom koncertu agencji Live Nation do kompletu pozwoleń brakuje opinii straży pożarnej. Mają czas do piątku na uzupełnienie dokumentów. To termin nieprzekraczalny. Urzędnicy zapewniają, że przeszkody są czysto techniczne.

Jednak od miesiąca było głośno o działaniach Komitetu Obrony Wiary i Tradycji Narodowych "Pro Polonia". Uformowany spontanicznie przez wiernych i patriotów - po wykryciu zbieżności dat koncertu, święta Matki Boskiej Zielnej i rocznicy cudu nad Wisłą - postawił weto wydarzeniu na Bemowie 15 sierpnia. Komitet próbował zablokować koncert w licznych apelach: na liście instytucji znalazł się też stołeczny ratusz i prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Działacze grozili jej dodatkowo kościelną karą suspensy: m.in. zakaz przyjmowania komunii świętej.

Częścią projektu "Zwycięstwo przyjdzie przez Maryję!" miała być msza protestacyjna pod ratuszem. Modlitwy nie było, bo lider Pro Polonii mazowiecki radny Marian Brudzyński nie dostał zgody warszawskiej kurii. O akcji było za to głośno w mediach.

Opus Dei z ratuszem

Sytuacja jest delikatna. Po tym, jak ratusz zagroził, że nie zgodzi się na koncert, do urzędników dotarł komunikat attache kulturalnego ambasady amerykańskiej, by "nie ulegali politycznym naciskom".

- Takiego samego argumentu używali organizatorzy podczas spotkań, na których próbowaliśmy wspólnie coś uzgodnić - relacjonuje jeden z urzędników. - To oburzające komentarze. Niczego nie koncesjonujemy politycznie, dbamy o stronę techniczną przedsięwzięcia.

Wczoraj do dyplomatów dołączyli działacze związani z Opus Dei, którzy wparli załogę ratusza słowami otuchy. Ta organizacja katolicka koncert popiera. Inaczej radny Brudzyński: - Jestem przekonany, że to dopiero początek drugiego cudu nad Wisłą - oświadczył wczoraj lider krucjaty przeciwko Madonnie. - Po sojuszu tronu i ołtarza i pozostawieniu nas samym sobie przez Radio Maryja, wiedziałem, że nasza jasnogórska Madonna pokaże, na co ją stać! Za dużo zgorszenia i tchórzostwa kleru i tzw. katolickich polityków. Biskupi chyba zapomnieli, co codziennie odmawiają w brewiarzu: "Rozproszy dumne myśli głów pychą nadętych; wyniosłych złoży z tronu, znikczemni wielmoże, wywyższy i uwielmoży w pokorę zamożne".

Ale ratusz to nie jedyna instytucja, która trafiła na listę cichych przeciwników koncertu. Są tam też warszawscy strażacy. - Wiem o tym, ale co powiedzieć? - rozkłada ręce Mariusz Wejdelek komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej. - Jestem strażakiem, moją misją jest dbanie o bezpieczeństwo, nie uprawniam polityki. Winni są organizatorzy, dawno wiedzieli, czego od nich wymagamy, ale woleli dyskutować, niż gromadzić dokumentację. Termin uzgodnień minął 20 lipca, w ogóle nie powinienem z nimi rozmawiać. Ale jak wszystkim zależy mi na koncercie, więc czekamy.

Jak mocować krzesełka

Dyskusje ze strażą trwały od początku lipca. - Zaczęło się od wymiany pism: agencja ogólnie informowała o koncercie, straż odpisała: "Bardzo dziękujemy, ale prosimy o konkrety" - mówi Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy.

Wciąż nie ma m.in. dokumentacji technicznej sceny (wysokiej na 23 m) i widowni. - Z podpisem fachowca, który potwierdzi, że ludziom nic nie grozi - zaznacza komendant. - Wie pani co dostaliśmy? Instrukcję skręcania sceny i mocowania krzesełek po angielsku i niemiecku. Pozostawiam to bez komentarza. Przypominam opisywane ostatnio wypadki z tego typu konstrukcjami. W Marsylii zginęły dwie osoby, w Kanadzie o mało co doszłoby do tragedii z Kevinem Costnerem, który szykował się do wejścia na scenę, gdy się zawaliła - wylicza komendant.

- Bez pozytywnej opinii strażaków, nie możemy wydać zgody na koncert. Jeśli dojdzie do nieszczęśliwego wypadku, odpowiedzialność spadnie na miasto - kreśli scenariusz Jarosław Jóźwiak. Zapewnia o dobrej woli ratusza. Podkreśla, że w budżecie miasta jest 300 tys. zł na dodatkowe autobusy dowożące publiczność na bemowskie lotnisko. Organizatorzy koncertu spodziewają się tam 100 tys. osób.

Według przedstawicielki firmy Live Nation "wszystkie wymagane dokumenty zostały złożone, a w tej chwili wyjaśniane są pytania i uwagi straży pożarnej". Twierdzi też, że koncert nie jest zagrożony i odbędzie się zgodnie z planem.

Przeczytaj także: Madonna jednak nie wystąpi?



Podziel się

  • Co z koncertem, czyli karuzela z Madonnami honeyr 06.08.09, 00:18

    Oto cała przaśna PO - na pokaz uśmiechy i zgrywanie się na normalność, za kulisami sabotowanie wszystkiego, co nie w smak katoterrorystom. W tym przypadku nieźle by się przejechali, he he, »

  • Karuzela z urzednikami zawsze.gjanka 06.08.09, 08:37

    Zresztą jak zwykle w Polsce.Ale wiecie to są jednak "jaja"W jeden koncert madonny zaangażowała się ambasada, opus dei nawet... no no ... Ubaw po polsku. »

  • karuzela ze strażą pożarną japolak 06.08.09, 13:39

    Najprościej w tej stytacji odpowiedzialnością obciązyć Pawlaka, jako wicepremiera, szefa PSL i ochotniczych straży pożarnych...»

Najnowsze wiadomości z Warszawy