Co ludzie gubią w autobusach?

Karolina Kwiatosz
08.08.2009 aktualizacja: 2009-08-07 20:20
A A A Drukuj
Warszawski autobus Fot.Bartosz Bobkowski / AG
- Jak ktoś przynosi sztuczną szczękę, zastanawiam się, w jaki sposób właściciel ją zgubił, ale już niewiele rzeczy robi na mnie wrażenie - mówi pracownica biura rzeczy znalezionych.
SERWISY
Biuro rzeczy znalezionych Miejskich Zakładów Autobusowych przy ul. Włościańskiej. Powinny tu trafiać przedmioty zagubione w środkach komunikacji miejskiej. Jolanta Łapacz robi wielkie oczy na widok uczciwego znalazcy z parasolką w kwiatki. - Jeśli ktoś do nas coś przynosi, to przeważnie dokumenty - wyjaśnia. - Kierowcy zbierają je w autobusach stojących w zajezdniach. Kontaktujemy się z ich właścicielami albo odsyłamy dokumenty do urzędów, w których zostały wydane. Za to w biurze należącym do ratusza ruch od samego rana. Na ul. Dzielną 15 trafiają zagubione przedmioty z całej Warszawy. W korytarzu stoi dziecięcy rowerek pozostawiony miesiąc temu na Powązkach. Pod stolikiem przy wejściu stoją dwa pudła kluczy wszelkiego kształtu i zastosowania. Na blacie - portfele i album ze zdjęciami. Na jednym z nich starszy pan pozuje na tle plakatu reklamującego Dni "Trybuny Ludu". - Pewnie właściciel albumu już nie żyje - spekuluje ochroniarz.

Zofia Jęda, pracownica biura, opowiada, co kryją podziemne magazyny. - Jest w nich bardzo dużo ubrań przywożonych do nas z hoteli, kin i restauracji - mówi. - Jak ktoś przynosi sztuczną szczękę, zastanawiam się, w jaki sposób właściciel ją zgubił, ale pracuję tu dziesięć lat, więc niewiele rzeczy robi na mnie wrażenie.

To fakt. Na liście przyjętych przedmiotów widnieją głównie biżuteria, sprzęt elektroniczny i turystyczny. - Czasem trafi się łom albo nóż, który dostarcza prokuratura po nieudanym dochodzeniu - dodaje pani Zofia.

W biurze jest też ok. 10 tys. dokumentów, z których część przesyła poczta. - Listonosze zbierają te podrzucane przez złodziei w skrzynkach pocztowych - wyjaśnia. - Każdy z dokumentów przez dwa lata czeka w szafie na odbiór. Potem odsyłamy je do do urzędów. Na Dworcu Centralnym lepiej niczego nie gubić. Biuro rzeczy znalezionych zlikwidowano tu kilka lat temu. Jednak pracujący na dworcu policjanci przyznają, że istnieje "nieoficjalny" punkt, do którego trafiają zguby. Według ich wskazówek znajduje się on w przechowalni bagażu w środkowym pasażu pod ziemią. Jednak w okienku słyszę: - Tu nie ma żadnego biura!

Co więc dzieje się z rzeczami zostawionymi w pociągach? Jeden z pracowników dworca: - Biuro rzeczy znalezionych dopiero powstaje. Pracownicy kolei są zobligowani do przekazania znalezionej rzeczy konduktorowi, który przekazuje ją do swojego zwierzchnika. Stąd przedmiot trafia do tymczasowego punktu, który mieści się w dawnym magazynie odzieżowym od strony al. Jana Pawła II.

Konia z rzędem zagubionemu turyście, który potrafi go zlokalizować. Rzecznik spółki PKP Intercity Paweł Nej podaje telefon do osoby przejściowo zajmującej się zagubionymi rzeczami na dworcach. Pod numerem 022 474 50 92 nikt nie odpowiada. Miejmy nadzieję, że po 1 września, kiedy biuro wreszcie zacznie działać, ktoś podniesie słuchawkę.

Przeczytaj także: Powstaną kolejne pasy dla autobusów



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy