Chcą sprywatyzować miejską firmę pogrzebową
10.08.2009
aktualizacja: 2009-08-09 21:12
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Prywatyzacja ciepła ugrzęzła w procedurach, więc aby realizować flagowe hasło Hanny Gronkiewicz-Waltz, ratusz sięga w inną dziedzinę: w szybkim tempie zamierza sprzedać miejską firmę zajmującą się pochówkami
ZOBACZ TAKŻE
- Miasto zaoszczędzi na bezpieczeństwie i sporcie (11-08-09, 13:00)
- Miliony złotych zamrożone w miejskich działkach (13-08-09, 11:00)
- PiS: uchwała prywatyzująca SPEC bezprawna (31-07-09, 10:00)
- Prywatyzacja SPEC: drugie podejście (09-07-09, 08:00)
- Prywatyzacja SPEC-u: drugie podejście (11-05-09, 17:43)
- Jak prywatyzuje Hanna Gronkiewicz-Waltz (11-07-09, 12:00)
- Miejscy urzędnicy szkolą się za grube pieniądze (12-08-09, 09:30)
SERWISY
Chodzi o Miejskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych (MPUK), które kontroluje ok. 18 proc. warszawskiego rynku usług pogrzebowych.
- Firma ma potencjał - przekonuje Magdalena Rogozińska, prezes MPUK. - Powiększamy udział w rynku. Mamy nowoczesny sprzęt, m.in. kilkanaście karawanów i wspaniałych, doświadczonych grabarzy, panów noszących trumny, wyrozumiałe panie w punktach obsługi. To są ludzie nie do zastąpienia, kapitał spółki.
Prezes podkreśla, że marka firmy jest coraz lepsza dzięki "wprowadzaniu różnego rodzaju nowości". - Dbam o jakość ceremonii, wprowadziłam też elementy radosne - to wspomnienia o zmarłych, w formie zdjęć i filmów przypominających ich życie, wzloty, pragnienia. Przełomowa była moja decyzja o rozwoju w kierunku własnych chłodni. Od czasu, gdy stanęły przy Starych Powązkach, jesteśmy bardziej widoczni - mówi Rogodzińska.
Podkreśla, że MPUK trzeba sprywatyzować.
PiS nadzwyczaj ostrożny
Do takich zapowiedzi z rezerwą podchodzą działacze PiS. Przypominają, że Rogozińska przyszła do MPUK, choć wcześniej nie pracowała w tej branży. Starała się o mandat radnej z list PO. Nie jest jedyną z nadania politycznego. W radzie nadzorczej zasiada działacz bielańskiego koła PO.
Marek Makuch, jeden z liderów warszawskiego PiS: - I nas, i związkowców z "S" nurtuje pytanie: Dlaczego ratusz w czasach dekoniunktury chce prywatyzować zyskowną firmę? Bo tysiące pogrzebów rocznie to dla kogoś smakowity kąsek i niezłe zarobki? - pyta. - W PiS uważamy, że usługi pogrzebowe powinny na razie zostać przy mieście. Tymczasem wśród załogi MPUK zaczęła krążyć informacja, że wszystko przyspieszyło, bo jest już kupiec, firma z Łodzi.
Makuch narzeka, że ratusz nie ma jasnej strategii prywatyzacyjnej. Pozbywa się MPUK-u, gdy na liście ma np. przedsiębiorstwo Gospodarki Maszynami i Budownictwa "Warszawa". - Na Boga! Wynajmowanie dźwigów jest chyba mniej strategiczne dla miasta od prowadzenia pochówków.
- Gdy słyszę takie argumenty, to mi ręce opadają - komentuje zarzuty PiS Jarosław Kochaniak wiceprezydent Warszawy. - Kryzys to wręcz wymarzony czas na przygotowanie prywatyzacji. Firmę będzie można sprzedać, gdy rynki się odbiją, a już słychać pierwsze symptomy ożywienia.
Z trumnami jak z taksówkami?
MPUK jest na początku prywatyzacyjnej procedury. Kochaniak planuje finał na początek 2010 r. To rok wyborczy, a prywatyzacja to jedno z flagowych haseł prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz i PO. Tymczasem po trzech latach rządów stolica jest wciąż właścicielem blisko 30 firm, takich jak SPEC, MPT czy MPO.
Jako pierwszy pod młotek miał iść SPEC - jedna z największych i najlepiej prosperujących spółek, szacowana na przeszło 1 mld zł. Plan upadł po sprzeciwie "S", wspartym przez PiS i koalicyjne SLD. Wtedy koalicjanci wybrali kompromis: procedura prywatyzacyjna ruszy, ale finału nie będzie przed wyborami samorządowymi.
Prywatyzacja firmy od pochówków nie budzi politycznych emocji na Rozbrat. Inaczej jest ze związkowcami z MPUK-u. Jeden z nich przypomina, że MPUK zapisał się w historii Warszawy złotymi zgłoskami: chował z powodzeniem sławnych ludzi. m.in. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. - Teraz mamy mniej takich zleceń. To pewnie celowa polityka miasta, by pokazać, że jesteśmy niepotrzebni - narzeka.
Inny pracownik dodaje: - Miasto powinno zachować kontrolę nad MPUK-iem. Bo wyobraźmy sobie, że jest, odpukać, katastrofa lotnicza. Ludzi trzeba godnie i szybko pochować, a tylko my mamy doświadczonych grabarzy.
- Będziecie protestować? - pytamy naszych rozmówców. - Jesteśmy w trudnej sytuacji. Nie wypada nam krzyczeć na cmentarzu czy zakładać opasek - odpowiada jeden z nich.
Ale wśród załogi MPUK-u są i inne głosy: - Z trumnami jest jak z taksówkami, po prostu powinny być elegancko prowadzone, a wiadomo, że prywatne korporacje taxi działają najlepiej - dodaje kolejny pracownik.
Podobnie mówi prezes Rogodzińska. - Nawet najlepiej zarządzania spółka miejska nie będzie tak efektywna jak firma prywatna - podkreśla. Jest przekonana, że sprzedaż MPUK-u zakończy się sukcesem.
MPUK - kapitał zakładowy 2,3 mln zł, ostatnio wykazany zysk za rok działalności 727 tys. zł
- Firma ma potencjał - przekonuje Magdalena Rogozińska, prezes MPUK. - Powiększamy udział w rynku. Mamy nowoczesny sprzęt, m.in. kilkanaście karawanów i wspaniałych, doświadczonych grabarzy, panów noszących trumny, wyrozumiałe panie w punktach obsługi. To są ludzie nie do zastąpienia, kapitał spółki.
Prezes podkreśla, że marka firmy jest coraz lepsza dzięki "wprowadzaniu różnego rodzaju nowości". - Dbam o jakość ceremonii, wprowadziłam też elementy radosne - to wspomnienia o zmarłych, w formie zdjęć i filmów przypominających ich życie, wzloty, pragnienia. Przełomowa była moja decyzja o rozwoju w kierunku własnych chłodni. Od czasu, gdy stanęły przy Starych Powązkach, jesteśmy bardziej widoczni - mówi Rogodzińska.
Podkreśla, że MPUK trzeba sprywatyzować.
PiS nadzwyczaj ostrożny
Do takich zapowiedzi z rezerwą podchodzą działacze PiS. Przypominają, że Rogozińska przyszła do MPUK, choć wcześniej nie pracowała w tej branży. Starała się o mandat radnej z list PO. Nie jest jedyną z nadania politycznego. W radzie nadzorczej zasiada działacz bielańskiego koła PO.
Marek Makuch, jeden z liderów warszawskiego PiS: - I nas, i związkowców z "S" nurtuje pytanie: Dlaczego ratusz w czasach dekoniunktury chce prywatyzować zyskowną firmę? Bo tysiące pogrzebów rocznie to dla kogoś smakowity kąsek i niezłe zarobki? - pyta. - W PiS uważamy, że usługi pogrzebowe powinny na razie zostać przy mieście. Tymczasem wśród załogi MPUK zaczęła krążyć informacja, że wszystko przyspieszyło, bo jest już kupiec, firma z Łodzi.
Makuch narzeka, że ratusz nie ma jasnej strategii prywatyzacyjnej. Pozbywa się MPUK-u, gdy na liście ma np. przedsiębiorstwo Gospodarki Maszynami i Budownictwa "Warszawa". - Na Boga! Wynajmowanie dźwigów jest chyba mniej strategiczne dla miasta od prowadzenia pochówków.
- Gdy słyszę takie argumenty, to mi ręce opadają - komentuje zarzuty PiS Jarosław Kochaniak wiceprezydent Warszawy. - Kryzys to wręcz wymarzony czas na przygotowanie prywatyzacji. Firmę będzie można sprzedać, gdy rynki się odbiją, a już słychać pierwsze symptomy ożywienia.
Z trumnami jak z taksówkami?
MPUK jest na początku prywatyzacyjnej procedury. Kochaniak planuje finał na początek 2010 r. To rok wyborczy, a prywatyzacja to jedno z flagowych haseł prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz i PO. Tymczasem po trzech latach rządów stolica jest wciąż właścicielem blisko 30 firm, takich jak SPEC, MPT czy MPO.
Jako pierwszy pod młotek miał iść SPEC - jedna z największych i najlepiej prosperujących spółek, szacowana na przeszło 1 mld zł. Plan upadł po sprzeciwie "S", wspartym przez PiS i koalicyjne SLD. Wtedy koalicjanci wybrali kompromis: procedura prywatyzacyjna ruszy, ale finału nie będzie przed wyborami samorządowymi.
Prywatyzacja firmy od pochówków nie budzi politycznych emocji na Rozbrat. Inaczej jest ze związkowcami z MPUK-u. Jeden z nich przypomina, że MPUK zapisał się w historii Warszawy złotymi zgłoskami: chował z powodzeniem sławnych ludzi. m.in. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. - Teraz mamy mniej takich zleceń. To pewnie celowa polityka miasta, by pokazać, że jesteśmy niepotrzebni - narzeka.
Inny pracownik dodaje: - Miasto powinno zachować kontrolę nad MPUK-iem. Bo wyobraźmy sobie, że jest, odpukać, katastrofa lotnicza. Ludzi trzeba godnie i szybko pochować, a tylko my mamy doświadczonych grabarzy.
- Będziecie protestować? - pytamy naszych rozmówców. - Jesteśmy w trudnej sytuacji. Nie wypada nam krzyczeć na cmentarzu czy zakładać opasek - odpowiada jeden z nich.
Ale wśród załogi MPUK-u są i inne głosy: - Z trumnami jest jak z taksówkami, po prostu powinny być elegancko prowadzone, a wiadomo, że prywatne korporacje taxi działają najlepiej - dodaje kolejny pracownik.
Podobnie mówi prezes Rogodzińska. - Nawet najlepiej zarządzania spółka miejska nie będzie tak efektywna jak firma prywatna - podkreśla. Jest przekonana, że sprzedaż MPUK-u zakończy się sukcesem.
MPUK - kapitał zakładowy 2,3 mln zł, ostatnio wykazany zysk za rok działalności 727 tys. zł
Przeczytaj także: Warszawskie obligacje warte 600 mln na rynku
-
Chcą sprywatyzować miejską firmę pogrzebową
ceziu75
10.08.09, 10:23
Nasuwa się pytanie po co miasto pozbywa się "złotej kury". Sprzeda dobrze funkcjonującą firmę raz weźmie pieniądze i dalej tylko odpisy z podatku. Nie trzyma się to logiki.Chyba, że kupi to »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


