Powstańczy fotoreporterzy opanowali miasto

Ewelina Zając
09.08.2009 aktualizacja: 2009-08-10 09:27
A A A Drukuj
Plakat tegorocznej edycji fot. za www.1944.pl
W sobotę miasto opanowały setki biegających ludzi uzbrojonych w aparaty i mapy. Turyści? Nie, uczestnicy powstańczych gier miejskich.
SERWISY
- Gdzie jest szpital Elżbietanek? Pierwsze słyszę - łapie się za głowę kilkunastoletni Grzesiek z Łowicza. Razem z koleżankami - Martyną, Martą i Sylwią z Sochaczewa - przyjechali do Warszawy specjalnie na powstańczą grę "Łączniczka". Jej trasa przebiegała przez Stary Mokotów i Śródmieście, a uczestnicy podążali tropem Werki, łączniczki z Powstania.

Gra przypominała zabawę w podchody. - Na starcie przy ul. Kazimierzowskiej uczestnicy dostali informacje o miejscu kolejnej wskazówki. Musieli je odnaleźć. Każde następne przybliżało ich do linii mety - wyjaśnia Ola Rzążewska ze stowarzyszenia Koncentrat, które przygotowało projekt. Uczestnicy szukali m.in. dziewczyny z bukietem astrów i gazeciarza.

- Wystartowało 26 drużyn, najczęściej czteroosobowe, ale zdarzyła się grupa siedmiu uczestników - mówi Ola Rzążewska. - Dużo jest młodzieży i rodziców z dziećmi, najmłodsze miało dwa lata - dodaje. Pokonanie trasy zajmowało graczom średnio trzy-cztery godziny. - Niektórzy byli sprytni, wyruszyli rowerami, a nawet samochodem. Ale to bez znaczenia, bo liczył się sam fakt dotarcia na metę na Starówce, a nie czas. Nagroda była i tak dla wszystkich taka sama - spotkanie z Seweryną Gugałą-Stolarską, czyli łączniczką Werką - mówi Ola Rzążewska.

Kolejna gra wystartowała w samo południe na placu Powstańców. W "Twojej kliszy z Powstania" uczestnicy wcielali się w role powstańczych reporterów - oprócz tego, że musieli dotrzeć do określonych miejsc, musieli je też udokumentować fotograficznie. - W dwóch poprzednich edycjach gracze robili zdjęcia swoimi aparatami. Tym razem daliśmy wszystkim jednakowe aparaty na kliszę. Tym sposobem wszyscy będą mieli jednakowe szanse, no i zdjęcia będą bardziej przemyślane. W końcu jedna klisza to tylko ileś klatek - mówi Dorota Niemczyk z Muzeum Powstania Warszawskiego, organizatora gry.

Na hasło rozpoczęcia ok. 400 graczy indywidualnych i 70 drużyn wyruszyło w miasto. Po drodze musieli zdobywać powstańcze listy, szukać skrzynek pocztowych, kryć się przed niemieckim ostrzałem i drukować gazety w podziemnych drukarniach. I oczywiście robić im zdjęcia. Niespodziewanie największym utrudnieniem okazały się aparaty na kliszę. - Zapomniałem, że po każdym zdjęciu trzeba na nowo naciągnąć film, i zrobiłem kilka zdjęć na jednej klatce. Nic z nich nie będzie - żali się Robert, który na grę przyszedł z koleżanką. - Wszystko przez te cyfrówki, tam nic nie trzeba robić - dodaje na usprawiedliwienie.

Zdjęcia wszystkich uczestników pojawią się na stronie gry: www.klisza.1944.pl pod koniec sierpnia. Spośród nich - w wyniku głosowania internautów i jury - we wrześniu wyłonieni zostaną zwycięzcy.

Przeczytaj także: Afryka, Hiszpania, Maroko - wszystko w stolicy



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy