Rekonstrukcja bitwy: znów odparli bolszewików

Jerzy S. Majewski
17.08.2009 aktualizacja: 2009-08-17 10:25
A A A Drukuj
Szarża polskich ułanów Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Huczały eksplozje, bolszewicy się cofali, a ksiądz Ignacy Skorupka padł w boju z krzyżem w ręku. Niedzielnej rekonstrukcji bitwy pod Ossowem w 1920 r. przyglądało się kilka tysięcy widzów.
Wybuchy były tak silne, że kawałki ziemi spadały mi na głowę. Wdarłem się na drzewo, zbyt blisko pola bitwy, tuż za plecami pozycji Polaków.

Nasi żołnierze we francuskich hełmach i z karabinami maszynowymi zajęli pozycje obronne. Bolszewicy w spiczastych czapkach ruszyli do ataku. Nad nimi powiewały czerwone sztandary. Padały salwy, eksplodowały ślepe granaty, dochodziło do kawaleryjskich pojedynków na szable.

- Staliśmy za bolszewikami. Wczuli się w swoją rolę. Zwłaszcza dowódcy. Któryś krzyknął do żołnierzy: "Do cofających się będę strzelał" - relacjonował student historii Krzysztof Kapelak.

W roli żołnierzy wcielali się m.in. rekonstruktorzy z warszawskiego Stowarzyszenia Arsenał, Stowarzyszeń: Miłośników Kawalerii im. 1 pułku Ułanów Krechowieckich z Kobyłki, z 11. Pułku Ułanów Legionowych z Radomia, 7. Pułku Ułanów z Lublina czy 8. Pułku Strzelców Konnych z Chełmna.

Rekonstrukcje bitwy pod Ossowem urządzane są od dziewięciu lat. Za rok przypadnie 90 rocznica bitwy i organizatorzy już zapowiadają niespodzianki.

Bitwa pod Ossowem była częścią Bitwy Warszawskiej, która odmieniła losy wojny w 1920 r.

Trzy armie ruszyły na Warszawę, otaczając ją półkolem. Skrzydło wojsk dowodzonych przez sowieckiego marszałka Tuchaczewskiego tak bardzo się rozciągnęło, że stanowiło łatwy cel dla kontrataku Piłsudskiego.

Pierwsze starcia pod Ossowem miały miejsce 13 sierpnia. Dzień później dwa bolszewickie pułki podjęły próbę przerwania polskiej obrony prowadzonej tu przez żołnierzy 8. Dywizji Piechoty. Walki trwały ze zmiennym szczęściem. Ostatecznie bolszewicy zmuszeni zostali do wycofania się, a potem ucieczki. Wielką rolę odegrał tu polski I Batalion 236. Ochotniczego Pułku Piechoty, w którym służyło wielu młodych chłopców. Inteligentów, studentów, gimnazjalistów i harcerzy. To ich kapelanem był 27-letni ksiądz major Ignacy Skorupka. Poległ z krzyżem w ręku, prowadząc swych chłopców do ataku.

W trakcie wczorajszej rekonstrukcji ks. Skorupkę odgrywał ks. Michał Domagała z miejscowej parafii. Nagrany komentarz nie nadążał jednak za wydarzeniami na polu bitwy. Ksiądz dawno leżał na murawie, gdy w komentarzu dopiero zagrzewał żołnierzy do ataku.

- Chwilami komentarz był na granicy kiczu. Ten nieznośny patos odbierał przyjemność z oglądania rekonstrukcji. Można odnieść wrażenie, że to Matka Boska zwyciężyła, a nie strategia Piłsudskiego. Taka teorię głosili przed wojną jego wrogowie - złościł się pan Artur.

- Nas to też drażniło. Zwłaszcza podkreślanie czynnika nadprzyrodzonego - oceniali studenci historii Krzysztof Kapelak i Tomasz Leszkowicz.

89 lat temu śmierć księdza Skorupki szybko obiegła walczące pułki i przeszła do legendy. Ale tamta bitwa miała wielu bohaterów. Jedną z nich była sanitariuszka Szybowska. Opatrując rannych, poległa na pierwszej linii frontu przy boku rannego męża. Jej pogrzeb przyciągnął ogromne rzesze mieszkańców uratowanej stolicy. Dziś o niej nikt już nie pamięta.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Przeczytaj także: W teren na weekend- wakacyjny konkurs!



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy