Fani wybili Madonnę z koncertowego rytmu
17.08.2009
aktualizacja: 2009-08-17 10:26
Odwróciliście moją uwagę od skakania! - krzyknęła Madonna, kiedy tłum fanów podrzucił w górę białe serca i zaśpiewał chórem "Sto lat".
Te serca to pomysł na uczczenie przypadających dzień po koncercie 51. urodzin gwiazdy. Fani umówili się, że wyciągną je przed piosenką "You Must Love Me". Transparent "Wszystkiego najlepszego, wasza wysokość" przywiozła grupa z Wrocławia. Przyjechali z biletami do "golden circle", czyli strefy najbliżej sceny. Dowodził nimi Maciek "Sanik" Mazur, twórca najdłużej na świecie istniejącej strony internetowej poświęconej Madonnie (www.madonnanewera.com). - Jesteśmy tu już od dziewiątej rano - mówił. Ale to nie był rekord - pierwsi fani czekali przy wejściu na koncert już w piątek wieczorem.
Zrobiliśmy sobie piknik
To największy tegoroczny koncert w Warszawie i pierwsza tak duża impreza na bemowskim lotnisku od słynnego koncertu Michaela Jacksona przed kilkunastu laty. Atmosferę wokół wydarzenia od kilku tygodni podgrzewały też protesty przeciwko dacie koncertu (15 sierpnia to święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i rocznica cudu nad Wisłą).
Dzika gonitwa do bramek przed koncertem Madonny
Trudno się więc dziwić, że wokół ogrodzenia kręciło się wielu mieszkańców Bemowa. Zapewniali, że tak wielka impreza wcale im nie przeszkadza, a koncertu będą słuchać choćby zza ogrodzenia. - To bardzo przyjemne wydarzenie i rozrywka dla całej rodziny, przyszliśmy tu, żeby poobserwować, my i nasi sąsiedzi. Zrobiliśmy sobie mały piknik - mówiła Elżbieta Jóźwik, 60 lat.
Arkadiusz Kuśnierz, 62 lata, mieszkaniec ul. Radiowej: - Nie mamy pieniędzy, inaczej bardzo chętnie poszedłbym na ten koncert, ale zawsze można coś stąd zobaczyć, podsłuchać.
Ale już mieszkańcy Żoliborza skarżyli się, że zamiast muzyki przez pół nocy przeszkadzał im dochodzący z Bemowa jednostajny huk.
Gafą był brak osobnego wejścia dla niepełnosprawnych. Zdezorientowani ochroniarze kierowali osoby na wózkach do głównego wejścia. Ostatecznie zdemontowali fragment ogrodzenia, aby oszczędzić im przepychania się w tłumie.
Brakowało ukłonu w stronę gejów
Organizatorzy twierdzą, że koncertu wysłuchało 80 tys. osób. Wiele z nich przyszło w koszulkach z portretem Madonny, niektórzy mieli je z jej poprzednich tras koncertowych, inni z fanklubów (np. z Argentyny), niektórzy własnej roboty.
Gdy w trakcie koncertu papierowe serca poszły w górę (jedno nawet z napisem po angielsku "adoptuj mnie"), piosenkarka wzruszyła się nie na żarty. Chóralne "Happy Birthday" i "Sto lat" wybiło ją nawet z koncertowego rytmu. To właśnie życzenia i śpiew fanów sprawiły, że warszawski występ piosenkarki był inny od pozostałych z jej światowej trasy. Bo każdy koncert Madonny wygląda identycznie - gwiazda trzyma się ściśle scenariusza, kolejność piosenek, ich wykonanie, choreografia i każdy, najdrobniejszy szczegół są odtwarzane z zegarmistrzowską precyzją. W Warszawie fani przełamali tę rutynę.
- Bardzo mi się podobało, brakowało tylko ukłonu Madonny w stronę gejów i lesbijek, to byłby miły akcent - oceniał koncert 27-latek Ugo Marsali, stypendysta z Włoch.
Dariusz Wycisło, 29 lat, ze Śląska: - Miła atmosfera, bez chuligaństwa i niespodzianka: pijaństwo umiarkowane. Co prawda nastawiałem się na większe show, ale i tak 51-letnia kobieta dała radę, jest niezła, podziwiam ją.
Fani Madonny czekają
Amerykanin Peter Glomb, 30 lat, który w Polsce pracuje jako lektor języka: - Jestem zadowolony, mimo że koncert do najtańszych nie należał. Ale szkoda, że wybrałem bilety w droższym sektorze, bo najlepiej można było poczuć klimat, nie siedząc, ale tańcząc na płycie.
Przez stosy butelek
Gdy zabrzmiały ostatnie takty hitu "Give It 2 Me", kilkadziesiąt tysięcy ludzi ruszyło ku wyjściu, brodząc w stosach plastikowych butelek. Pierwsze kilka kilometrów wszyscy szli na piechotę. Wciąż rozbawieni śpiewali hity Madonny. Dwóch młodzieńców przejechało się na błotniku policyjnego wozu.
Próba wydostania się z Bemowa przypominała skrzyżowanie komedii z thrillerem. Przystanki autobusowe i tramwajowe były oblężone. Niektórzy z uporem szli do metra, inni szukali zwykłych nocnych, które jednak tym razem miały pozmieniane trasy.
Tłum zbierał się wokół podświetlonych map okolicy. Jak dostać się do centrum, sprawdzali nie tylko przyjezdni, ale też nieznający Bemowa warszawiacy.
Zrobiliśmy sobie piknik
To największy tegoroczny koncert w Warszawie i pierwsza tak duża impreza na bemowskim lotnisku od słynnego koncertu Michaela Jacksona przed kilkunastu laty. Atmosferę wokół wydarzenia od kilku tygodni podgrzewały też protesty przeciwko dacie koncertu (15 sierpnia to święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i rocznica cudu nad Wisłą).
Dzika gonitwa do bramek przed koncertem Madonny
Trudno się więc dziwić, że wokół ogrodzenia kręciło się wielu mieszkańców Bemowa. Zapewniali, że tak wielka impreza wcale im nie przeszkadza, a koncertu będą słuchać choćby zza ogrodzenia. - To bardzo przyjemne wydarzenie i rozrywka dla całej rodziny, przyszliśmy tu, żeby poobserwować, my i nasi sąsiedzi. Zrobiliśmy sobie mały piknik - mówiła Elżbieta Jóźwik, 60 lat.
Arkadiusz Kuśnierz, 62 lata, mieszkaniec ul. Radiowej: - Nie mamy pieniędzy, inaczej bardzo chętnie poszedłbym na ten koncert, ale zawsze można coś stąd zobaczyć, podsłuchać.
Ale już mieszkańcy Żoliborza skarżyli się, że zamiast muzyki przez pół nocy przeszkadzał im dochodzący z Bemowa jednostajny huk.
Gafą był brak osobnego wejścia dla niepełnosprawnych. Zdezorientowani ochroniarze kierowali osoby na wózkach do głównego wejścia. Ostatecznie zdemontowali fragment ogrodzenia, aby oszczędzić im przepychania się w tłumie.
Brakowało ukłonu w stronę gejów
Organizatorzy twierdzą, że koncertu wysłuchało 80 tys. osób. Wiele z nich przyszło w koszulkach z portretem Madonny, niektórzy mieli je z jej poprzednich tras koncertowych, inni z fanklubów (np. z Argentyny), niektórzy własnej roboty.
Gdy w trakcie koncertu papierowe serca poszły w górę (jedno nawet z napisem po angielsku "adoptuj mnie"), piosenkarka wzruszyła się nie na żarty. Chóralne "Happy Birthday" i "Sto lat" wybiło ją nawet z koncertowego rytmu. To właśnie życzenia i śpiew fanów sprawiły, że warszawski występ piosenkarki był inny od pozostałych z jej światowej trasy. Bo każdy koncert Madonny wygląda identycznie - gwiazda trzyma się ściśle scenariusza, kolejność piosenek, ich wykonanie, choreografia i każdy, najdrobniejszy szczegół są odtwarzane z zegarmistrzowską precyzją. W Warszawie fani przełamali tę rutynę.
- Bardzo mi się podobało, brakowało tylko ukłonu Madonny w stronę gejów i lesbijek, to byłby miły akcent - oceniał koncert 27-latek Ugo Marsali, stypendysta z Włoch.
Dariusz Wycisło, 29 lat, ze Śląska: - Miła atmosfera, bez chuligaństwa i niespodzianka: pijaństwo umiarkowane. Co prawda nastawiałem się na większe show, ale i tak 51-letnia kobieta dała radę, jest niezła, podziwiam ją.
Fani Madonny czekają
Amerykanin Peter Glomb, 30 lat, który w Polsce pracuje jako lektor języka: - Jestem zadowolony, mimo że koncert do najtańszych nie należał. Ale szkoda, że wybrałem bilety w droższym sektorze, bo najlepiej można było poczuć klimat, nie siedząc, ale tańcząc na płycie.
Przez stosy butelek
Gdy zabrzmiały ostatnie takty hitu "Give It 2 Me", kilkadziesiąt tysięcy ludzi ruszyło ku wyjściu, brodząc w stosach plastikowych butelek. Pierwsze kilka kilometrów wszyscy szli na piechotę. Wciąż rozbawieni śpiewali hity Madonny. Dwóch młodzieńców przejechało się na błotniku policyjnego wozu.
Próba wydostania się z Bemowa przypominała skrzyżowanie komedii z thrillerem. Przystanki autobusowe i tramwajowe były oblężone. Niektórzy z uporem szli do metra, inni szukali zwykłych nocnych, które jednak tym razem miały pozmieniane trasy.
Tłum zbierał się wokół podświetlonych map okolicy. Jak dostać się do centrum, sprawdzali nie tylko przyjezdni, ale też nieznający Bemowa warszawiacy.
Madonna w Warszawie - zobacz galerię zdjęć
Przeczytaj także: W teren na weekend- wakacyjny konkurs!
-
Winne sa zwiazki zawodowe
washington84
17.08.09, 09:46
winne sa zwiazki zawodowe a nie fani. Precz ze zwiazkami.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Cud nad Wisłą. Kładka na Wawelskiej wreszcie otwarta!
- Miasteczko oburzonych w centrum Warszawy. Zobacz gdzie
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







