Jak drogowcy chcą wychować pasażerów metra
19.08.2009
aktualizacja: 2009-08-19 08:49
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Fatalnie położona stacja metra Słodowiec będzie mieć jeszcze bardziej niewygodne dojście do najbliższego przystanku autobusowego. Kosztem 50 tys. zł drogowcy układają chodnik z dala od ścieżki, którą przez ponad rok wydeptali sobie pasażerowie
ZOBACZ TAKŻE
- Zaorali skrót do metra (05-09-09, 02:00)
- Starcie o metro. Chińczycy o Turkach: Nakłamali (04-08-09, 09:00)
- Będzie bezpieczniej na peronach metra i PKP (29-07-09, 10:00)
- Warszawa może stracić unijną dotację na metro? (25-07-09, 09:28)
- Rewolucja w komunikacji: metrobusy co 3 minuty (20-07-09, 10:00)
SERWISY
Rozpoczęta właśnie inwestycja budzi powszechną wesołość wśród mieszkańców Bielan, którzy czekają na autobus przy ul. Żeromskiego. - Ale mamy gamoni w urzędach, co oni tu wymyślili! Mam iść 60 m dalej, żeby dojść do szerokiego chodnika? Przecież mogli zrobić węższy, ale tam, gdzie jest najkrótsza droga przez trawnik - pokazuje Krzysztof S. z ul. Kasprowicza. - I tak ludzie zostaną na starej ścieżce. Zawsze nią chodzę - przewiduje Sebastian Skowroński z ul. Aspekt.
Urzędnicy brną w kolejne absurdy, odkąd niefortunnie wyznaczyli lokalizację stacji Słodowiec - z dala od ruchliwego skrzyżowania ul. Żeromskiego z Marymoncką, gdzie zatrzymują się tramwaje i autobusy. Wyjścia z metra znajdują się u zbiegu Kasprowicza i Duracza.
Natychmiast po otwarciu stacji, w kwietniu zeszłego roku, ludzie wydeptali sobie dwie ścieżki do przystanków przez świeżo zasiane trawniki. Kłopoty zaczęły się jesienią i zimą, kiedy musieli brodzić po kostki w błocie. Zarząd Transportu Miejskiego uznał, że "wszystko jest zgodne z projektem". Tylko Zarząd Dróg Miejskich obiecał chodnik, "jak tylko pozwoli pogoda". - Wczoraj delegacja drogowców udała się na miejsce prac, po czym stwierdziła, że wszystko jest tak, jak należy. - Nasz projekt zakłada połączenie chodnikiem dwóch przystanków autobusowych - tego przy Marymonckiej z tym przy Żeromskiego. Między nimi też istniała wydeptana ścieżka - klaruje pani rzecznik.
- Ale większość pasażerów wolałaby chodnik bezpośrednio ze stacji metra - zauważam.
Okazuje się, że tam, gdzie istnieje najkrótsza ścieżka na przystanek, musiałyby powstać schody z pochylnią i poręczą dla niepełnosprawnych. A to już wydatek 100 tys. zł. - Poczekajmy, jak skończą się prace. Mieszkańcy Bielan na pewno będą korzystać z naszego chodnika - nie ustępuje Urszula Nelken.
- Jak ma być tak, to mogli już nie robić wcale - mówi na to wiceburmistrz Bielan Kacper Pietrusiński. Wczoraj sprawdził, że nikt nie zgłaszał budowy feralnych chodników w dzielnicowym wydziale architektury. - Nie wiemy, dlaczego powstają w ten sposób. Logiczne wydaje się kładzenie chodnika w miejscu, gdzie wcześniej ludzie przedeptali już sobie drogę.
Urzędnicy brną w kolejne absurdy, odkąd niefortunnie wyznaczyli lokalizację stacji Słodowiec - z dala od ruchliwego skrzyżowania ul. Żeromskiego z Marymoncką, gdzie zatrzymują się tramwaje i autobusy. Wyjścia z metra znajdują się u zbiegu Kasprowicza i Duracza.
Natychmiast po otwarciu stacji, w kwietniu zeszłego roku, ludzie wydeptali sobie dwie ścieżki do przystanków przez świeżo zasiane trawniki. Kłopoty zaczęły się jesienią i zimą, kiedy musieli brodzić po kostki w błocie. Zarząd Transportu Miejskiego uznał, że "wszystko jest zgodne z projektem". Tylko Zarząd Dróg Miejskich obiecał chodnik, "jak tylko pozwoli pogoda". - Wczoraj delegacja drogowców udała się na miejsce prac, po czym stwierdziła, że wszystko jest tak, jak należy. - Nasz projekt zakłada połączenie chodnikiem dwóch przystanków autobusowych - tego przy Marymonckiej z tym przy Żeromskiego. Między nimi też istniała wydeptana ścieżka - klaruje pani rzecznik.
- Ale większość pasażerów wolałaby chodnik bezpośrednio ze stacji metra - zauważam.
Okazuje się, że tam, gdzie istnieje najkrótsza ścieżka na przystanek, musiałyby powstać schody z pochylnią i poręczą dla niepełnosprawnych. A to już wydatek 100 tys. zł. - Poczekajmy, jak skończą się prace. Mieszkańcy Bielan na pewno będą korzystać z naszego chodnika - nie ustępuje Urszula Nelken.
- Jak ma być tak, to mogli już nie robić wcale - mówi na to wiceburmistrz Bielan Kacper Pietrusiński. Wczoraj sprawdził, że nikt nie zgłaszał budowy feralnych chodników w dzielnicowym wydziale architektury. - Nie wiemy, dlaczego powstają w ten sposób. Logiczne wydaje się kładzenie chodnika w miejscu, gdzie wcześniej ludzie przedeptali już sobie drogę.
Przeczytaj także: Druga linia metra coraz bliżej
-
chodniki w Warszawie to mega temat
koszmarekopalek
19.08.09, 08:33
i ktoś powinien się tym zająć. sposób, w jaki są robione i miejsca, którymi sa poprowadzone przyprawia o ból głowy ponad moje siły. przykładów jest mnóstwo. w każdym z nich ni z gruchy ni z »
-
Re: Jak drogowcy chcą wychować pasażerów metra
pavle
19.08.09, 10:12
Ruchome, jak sądzę. Jak trzeba znaleźć wytłumaczenie własnejnieudolności, nie masz mistrza nad warszawskiego urzędnikai drogowca!»
-
Polska nigdy nie będzie normalnym krajem. Kawałek
man35
23.08.09, 23:05
chodnika za 50 tys., schody za 100 tys. Nic, tylko się nachapać za publicznąkasę..»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [NA ŻYWO]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


