Uwaga! Bezkarny chuligan szczuje dogiem
20.08.2009
aktualizacja: 2009-08-19 21:52
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Młody chłopak poszczuł doga na psa niedowidzącego właściciela. Zwierzę ledwo uszło z życiem. Policja nie zareagowała. Chuligan czuje się bezkarny. Kynolodzy alarmują, że może spowodować tragedię
ZOBACZ TAKŻE
- Bitwa na psim polu (12-09-09, 10:00)
- Scyzorykiem przebił opony w 12 samochodach (20-08-09, 10:39)
- Psy i koty do adopcji (06-08-09, 15:54)
- Zaczipować wszystkie psy w Warszawie (03-06-09, 10:00)
- Złapali dwa psy, schronisko od razu je uśpiło (11-03-09, 11:00)
- Agresywne psy w mieszkaniu na Nowolipkach (24-02-09, 16:50)
- Psy uratowane za obrazy Bożeny Wahl (22-02-09, 22:00)
SERWISY
Andrzej Furjan z Ochoty jak co dzień wybrał się na spacer ze swoim psem Kokosem. Brązowy zwierzak rasy Shar Pei przypomina dużego pluszaka. - To mój przyjaciel. Od kiedy jestem na rencie, stał się wiernym towarzyszem. Słabo widzę i nie mogę uprawiać sportów. Dlatego przez kilka godzin dziennie spacerowałem z Kokosem. Zawsze na smyczy - podkreśla.
W zeszłym tygodniu pan Andrzej szedł nieopodal ul. Białobrzeskiej. Nagle usłyszał okrzyki: "Dawaj go!". Jak przez mgłę zobaczył grupę młodych mężczyzn, która zwykle przesiaduje na jego podwórku. Na Kokosa rzucił się ogromny biały pies. Był bez smyczy i kagańca. Gryzł Kokosa przez dłuższy czas. - Wpadłem w rozpacz. Starałem się odciągnąć tamtą bestię, ale nie mogłem. Gdy mi się to w końcu udało, mój pies był prawie cały we krwi. Wezwałem policję. Banda rozpierzchła się w oka mgnieniu. Ale rozpoznałem psa i jego właściciela. To był dog argentyński chłopaka z pobliskiego bloku - wspomina nasz czytelnik.
Kokos natychmiast trafił do weterynarza. Zabieg trwał półtorej godziny. - Pies miał poszatkowaną skórę głowy i duże rany na brzuchu i łapach. Założyłem mu ponad 20 szwów. Mam nadzieję, że dojdzie do siebie - mówi weterynarz Paweł Zep.
Dog argentyński to groźna rasa - krzyżówka mastiffa, bulteriera, buldoga angielskiego i boksera. Kiedyś takie psy używano do polowania na dużą zwierzynę. Teraz ich hodowla jest zabroniona w Wielkiej Brytanii.
- Te dogi łatwo poszczuć na inne psy. W rękach nieodpowiedzialnego człowieka nieszczęście to tylko kwestia czasu. Policja powinna natychmiast zająć się właścicielem tego zwierzaka z Ochoty. Inaczej dojdzie do tragedii - uważa Anna Bogucka z warszawskiego oddziału Związku Kynologicznego.
Pan Andrzej już po wizycie u weterynarza opowiedział o napaści policjantom z komendy przy Opaczewskiej. Właściciela doga znał tylko z widzenia, ale wiedział, w którym bloku mieszka.
- Nie złożyłem oficjalnego zawiadomienia, bo nie mam siły chodzić po sądach. Walczę teraz o wzrok. Poprosiłem tylko policję, by zajęła się tym niebezpiecznym człowiekiem. To jedyny taki dog w okolicy. Można go łatwo odszukać. Trzeba tylko chcieć - uważa Andrzej Furjan.
Jednak policja nie odnalazła właściciela groźnego psa. - Poszkodowany nie potrafił podać imienia i nazwiska właściciela doga. A policjantom w wyniku penetracji terenu nie udało się go znaleźć. Na dodatek ten pan nie chciał złożyć oficjalnego zawiadomienia. Nie możemy się tym zająć - rozkłada ręce Jan Gontarz z komendy rejonowej policji Warszawa III.
My namierzyliśmy psa bez trudu. Wczoraj przed południem młody, ogolony na łyso mężczyzna spacerował z białym dogiem przy ul. Bobrowskiego. Czuć było od niego woń alkoholu.
- To pana dog pogryzł w zeszłym tygodniu brązowego psa niedowidzącego mężczyzny? - pytam. Łysy chłopak patrzy na mnie groźnie, woła psa i zbliża się do mnie. - Czego się pani czepia? Mój pies nigdy nikogo nie pogryzł. Jest łagodny jak baranek - śmieje się szyderczo, odwraca i pewnym krokiem rusza w kierunku domu pana Andrzeja.
Właściciela groźnego psa znają też mieszkańcy całej okolicy. - Kochana! Ten łobuz z białym psem mieszka w bloku obok. Całymi wieczorami pije wódkę na podwórku. Potem razem z koleżkami urządza burdy. Często dla zabawy szczuje swojego psa na inne. Wszyscy się tu go boją - opowiadała nam starsza pani z ul. Białobrzeskiej.
- Boję się wychodzić z domu. Ten chłopak jest bezkarny. On mnie widzi z daleka, a ja go nie. Czuję się bezradny. Przestałem już wierzyć w sprawiedliwość - żali się Andrzej Furjan.
W zeszłym tygodniu pan Andrzej szedł nieopodal ul. Białobrzeskiej. Nagle usłyszał okrzyki: "Dawaj go!". Jak przez mgłę zobaczył grupę młodych mężczyzn, która zwykle przesiaduje na jego podwórku. Na Kokosa rzucił się ogromny biały pies. Był bez smyczy i kagańca. Gryzł Kokosa przez dłuższy czas. - Wpadłem w rozpacz. Starałem się odciągnąć tamtą bestię, ale nie mogłem. Gdy mi się to w końcu udało, mój pies był prawie cały we krwi. Wezwałem policję. Banda rozpierzchła się w oka mgnieniu. Ale rozpoznałem psa i jego właściciela. To był dog argentyński chłopaka z pobliskiego bloku - wspomina nasz czytelnik.
Kokos natychmiast trafił do weterynarza. Zabieg trwał półtorej godziny. - Pies miał poszatkowaną skórę głowy i duże rany na brzuchu i łapach. Założyłem mu ponad 20 szwów. Mam nadzieję, że dojdzie do siebie - mówi weterynarz Paweł Zep.
Dog argentyński to groźna rasa - krzyżówka mastiffa, bulteriera, buldoga angielskiego i boksera. Kiedyś takie psy używano do polowania na dużą zwierzynę. Teraz ich hodowla jest zabroniona w Wielkiej Brytanii.
- Te dogi łatwo poszczuć na inne psy. W rękach nieodpowiedzialnego człowieka nieszczęście to tylko kwestia czasu. Policja powinna natychmiast zająć się właścicielem tego zwierzaka z Ochoty. Inaczej dojdzie do tragedii - uważa Anna Bogucka z warszawskiego oddziału Związku Kynologicznego.
Pan Andrzej już po wizycie u weterynarza opowiedział o napaści policjantom z komendy przy Opaczewskiej. Właściciela doga znał tylko z widzenia, ale wiedział, w którym bloku mieszka.
- Nie złożyłem oficjalnego zawiadomienia, bo nie mam siły chodzić po sądach. Walczę teraz o wzrok. Poprosiłem tylko policję, by zajęła się tym niebezpiecznym człowiekiem. To jedyny taki dog w okolicy. Można go łatwo odszukać. Trzeba tylko chcieć - uważa Andrzej Furjan.
Jednak policja nie odnalazła właściciela groźnego psa. - Poszkodowany nie potrafił podać imienia i nazwiska właściciela doga. A policjantom w wyniku penetracji terenu nie udało się go znaleźć. Na dodatek ten pan nie chciał złożyć oficjalnego zawiadomienia. Nie możemy się tym zająć - rozkłada ręce Jan Gontarz z komendy rejonowej policji Warszawa III.
My namierzyliśmy psa bez trudu. Wczoraj przed południem młody, ogolony na łyso mężczyzna spacerował z białym dogiem przy ul. Bobrowskiego. Czuć było od niego woń alkoholu.
- To pana dog pogryzł w zeszłym tygodniu brązowego psa niedowidzącego mężczyzny? - pytam. Łysy chłopak patrzy na mnie groźnie, woła psa i zbliża się do mnie. - Czego się pani czepia? Mój pies nigdy nikogo nie pogryzł. Jest łagodny jak baranek - śmieje się szyderczo, odwraca i pewnym krokiem rusza w kierunku domu pana Andrzeja.
Właściciela groźnego psa znają też mieszkańcy całej okolicy. - Kochana! Ten łobuz z białym psem mieszka w bloku obok. Całymi wieczorami pije wódkę na podwórku. Potem razem z koleżkami urządza burdy. Często dla zabawy szczuje swojego psa na inne. Wszyscy się tu go boją - opowiadała nam starsza pani z ul. Białobrzeskiej.
- Boję się wychodzić z domu. Ten chłopak jest bezkarny. On mnie widzi z daleka, a ja go nie. Czuję się bezradny. Przestałem już wierzyć w sprawiedliwość - żali się Andrzej Furjan.
Przeczytaj także: Uszczęśliwili 101 bokserów
-
a policja jak zwykle
p_iki
20.08.09, 10:35
ma wszystko w dupie»
-
Szanowna! Policjo!
ergo12
20.08.09, 10:46
Wiem o kogo chodzi,mam pozwolenie na broń,proszę zgadnąć gdzie ją skieruję???A nie zawacham się!»
-
Re: Uwaga! Bezkarny chuligan szczuje dogiem
szalona.manuela
20.08.09, 11:35
Wystarczy w biały dzień poobserwować godzinę, skoro non stop chleją. I wpie dolić dla przykładu, a psa zabrać i koniec dyskusji w ogóle.Należy sobie ułatwiać życie poprzez eliminację zrytych»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


