Ubywa zielonych strzałek - kierowcom gorzej

Krzysztof Śmietana
20.08.2009 aktualizacja: 2009-08-20 13:51
A A A Drukuj
Zielona strzałka Fot. Wojciech Surdziel / AG
Wbrew zapowiedziom ze skrzyżowań wciąż znikają zielone strzałki. Tym razem u zbiegu Puławskiej i rtm. Pileckiego. Trudniej wyjechać z Ursynowa i przebić się z centrum do Piaseczna
SERWISY
Na tym ruchliwym skrzyżowaniu właśnie zaczęła działać całkiem nowa sygnalizacja. Postawiła ją firma Mabau przy okazji budowy przejazdów rowerowych przez jezdnie. Cykliści się cieszą, bo wreszcie połączono dwa odcinki ścieżek - wzdłuż ul. Pileckiego z Ursynowa i wzdłuż ul. Poleczki - w stronę lotniska.

Za to kierowcy klną, bo przeprogramowana sygnalizacja spowodowała korki. Ursynowianie są źli, bo zniknęła zielona strzałka do skrętu w prawo z ul. Pileckiego w Puławską do centrum. Wielu kierowców to dziwi, bo ponad rok temu minister infrastruktury Cezary Grabarczyk chwalił się, że przywrócił strzałki. Miejski inżynier ruchu Janusz Galas twierdzi jednak, że prawo wciąż nakazuje demontaż zielonych strzałek, jeśli do skrętu przeznaczone są dwa pasy ruchu. A tak jest właśnie u zbiegu ul. Pileckiego i Puławskiej. Prawo przewiduje też, że po zakończeniu robót drogowych na skrzyżowaniu sygnalizację trzeba dostosować do obowiązujących przepisów. Efekt jest jednak taki, że rano przy skręcie z Ursynowa w Puławską zaczynają tworzyć się korki, bo zielone światło pali się tylko 22 sekundy, a czerwone trzy razy dłużej. Bardziej niecierpliwi kierowcy przejeżdżają na czerwonym.

Teraz korek gigant

Znacznie pogorszył się też przejazd Puławską z centrum w stronę Piaseczna. Po południu tworzy się teraz korek-gigant, który sięga aż do ul. Rzymowskiego i Doliny Służewieckiej. W tym przypadku powodem jest wydzielenie tzw. fazy świateł dla skręcających w lewo z Puławskiej (z Piaseczna) w ul. Poleczki (w stronę lotniska). W efekcie czerwone światło dla jadących Puławską z centrum pali się znacznie dłużej i stąd korki. Według drogowców takie zaprogramowanie świateł też wynika z dostosowania do przepisów.

Małgorzata Gajewska, rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych, przewiduje, że ruch będzie bardziej płynny, gdy za kilka dni sygnalizacja zacznie działać w trybie tzw. akomodacji. Oznacza to, że światła mają się dostosowywać do natężenia ruchu na poszczególnych wlotach skrzyżowania. To jednak zapewne niewiele da, bo niedługo skończą się wakacje i ruch na ulicach będzie znacznie większy.

Janusz Galas krytykuje urzędników ZMID za to, że zdecydowali się na wytyczenie ścieżek rowerowych bez przebudowy skrzyżowania. - Tam jest ogromny ruch. Powinno się przynajmniej poszerzyć wloty. Powstał nawet wstępny projekt prac, który nie był zbyt kosztowny. Sytuacja będzie całkiem tragiczna, gdy do Puławskiej za kilka lat zostanie dociągnięty zjazd z autostrady - przewiduje inż. Galas.

Małgorzata Gajewska twierdzi jednak, że ZMID realizuje tylko to, co zlecą władze miasta, a ratusz o większej przebudowie skrzyżowania nawet nie myśli.

W mieście jak w polu

Inż. Galas narzeka też na wprowadzone przed kilku laty przez Ministerstwo Infrastruktury przepisy, które zaostrzyły zasady dotyczące sygnalizacji świetlnych. Uważa, że to on powinien decydować, gdzie powinno się montować sygnalizatory do skrętu w lewo czy zdejmować zielone strzałki. - Te zasady były wymyślane przez specjalistów z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To, co jest dobre na trasach gdzieś w polu, często nie sprawdza się w wielkich miastach - argumentuje miejski inżynier ruchu. Zgodnie z przepisami powinno się np. zlikwidować strzałkę do skrętu w prawo z ul. Żwirki i Wigury w Trasę Łazienkowską, bo tam też są dwa pasy ruchu.

Maciej Wroński, który przez pewien czas odpowiadał w Ministerstwie Infrastruktury za wprowadzenie nowych przepisów, twierdzi, że przy skręcie z dwoma pasami nie powinno się montować zielonych strzałek. - Mimo obowiązku kierowcy zwykle się tam nie zatrzymują nawet na chwilę. Jeśli jednak ktoś się zatrzyma na jednym pasie, by przepuścić pieszego, to jest niebezpieczeństwo, że samochód na drugim pasie nie stanie - twierdzi.

Zgadza się za to z inż. Galasem, że to miejscy urzędnicy powinni decydować, gdzie powinno się montować osobną sygnalizację do skrętu w lewo.

Urzędnicy Ministerstwo Infrastruktury odpowiedzieli "Gazecie", że cały czas analizują kontrowersyjne przepisy. Zaznaczyli jednak, że nie dostali żadnych propozycji zmian od inż. Galasa ani innych przedstawicieli stołecznego ratusza.

Przeczytaj także blog autora tego artykułu



Podziel się

  • Dla kilkudziesięciu rowerzystów tysiące stoją koszatek 20.08.09, 09:46

    Taki to jest rozwój i "korzyść" z rozwoju infry rowerowej...Skorzysta kilkadziesiąt, może 100 osób dziennie, w zamian tysiące jeśli niedziesiątki tysięcy traci czas.»

  • Przybywa zielonych strzałek - kierowcom lepiej orient44 20.08.09, 10:54

    Z artykułu wynika,że polepszyło się kierowcom skręcającym w lewo, dzięki zastosowaniu osobnycyh świateł dla skręcających w lewo z ul Puławskiej w Poleczki. Kierowcy jadący prosto Puławską »

Najnowsze wiadomości z Warszawy