Pat na ulicy z betonowych płyt na Bemowie

Grzegorz Lisicki
20.08.2009 aktualizacja: 2009-08-19 22:16
A A A Drukuj
Zbudowana z płyt ulica Coopera Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Kiedy powstanie ulica Coopera łącząca nowe bemowskie osiedle ze światem. Deweloper spiera się z miastem o pieniądze, a sąd o dwa miesiące odwlókł kluczową decyzję. Mieszkańcy tracą cierpliwość i oskarżają obie strony o bezczynność
SERWISY
- Przestańcie się bez końca dogadywać i zbudujcie drogę, awantury zostawcie na później! - apelowali podczas spotkania z przedstawicielami J.W. Construction i władzami Bemowa. - Gdy zbudujemy drogę, miasto nie będzie chciało z nami rozmawiać - odpowiadał Maciej Gnoiński, doradca zarządu dewelopera.

Na razie lokatorzy liczącego 800 mieszkań osiedla zamiast centralnej ulicy mają poligon. Nazwana imieniem gen. Meriana C. Coopera ulicą godną swego patrona będzie dopiero kiedyś. Na razie to dziesiątki rozjeżdżonych przez ciężki sprzęt betonowych płyt. Gdy jest sucho, mieszkańcy urywają koła na wykrotach i nierównościach. W czasie deszczu ulica zamienia się w błoto. - Jest tak nierówno, że rozwaliłem dętkę w oponie roweru - skarży się Marcin Lipowski, jeden z pierwszych mieszkańców osiedla.

Droga z prawdziwego zdarzenia jest w planach: dwumetrowe chodniki, ścieżka rowerowa, szeroka jezdnia. Tyle że nie wiadomo, kiedy powstanie. - Proponowaliśmy, że ją zbudujemy, a miasto odda nam pieniądze za grunt pod nią - mówi Maciej Gnoiński. Ratusz w dobie oszczędności nie chce o tym słyszeć - to kilka milionów złotych. Na dodatek wzdłuż drogi ciągnie się wąski pas ziemi, której właściciel jest nieznany. Urzędnicy twierdzą, że nie mają prawa nim dysponować, sprzedać ani użyczyć na czas budowy. - A ja mam wypis z rejestru gruntów, z którego wynika, że owszem mogą. Tylko nie chcą - zżyma się Gnoiński.

Wczoraj miał to rozstrzygnąć sąd, ale rozprawę odroczono aż do końca października. - Wszystko się przeciągnie. Najpierw wyrok, uprawomocnienie, potem wniosek o pozwolenie na budowę... Sprzęt mógłby wjechać na budowę około Bożego Narodzenia - przewiduje Maciej Gnoiński. - Chyba że miasto w końcu przestanie mydlić oczy i wydzierżawi nam ten wąski pasek ziemi. - I do tego rozwiązania, jako władze dzielnicy, będziemy przekonywać miejskie Biuro Gospodarowania Nieruchomości - zapowiada rzecznik Bemowa Krzysztof Zygrzak.

Mieszkańcy są coraz bardziej zniecierpliwieni. Na spotkaniu we wtorek wieczorem dostało się od nich i urzędnikom ("Jakim prawem pozwalają na budowę osiedla bez drogi dojazdowej?") i J.W. Construction ("Za ciężkie pieniądze sprzedają mieszkania, ale drogę potrafią tylko obiecać"). - Oni się spierają, a my czekamy. Jesteśmy ich zakładnikami - mówi gorzko Marcin Lipowski.

Przeczytaj także: Niewygodne dojście do metra Słodowiec



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy