Ochota: Dogiem zastraszył całą okolicę

Dominika Olszewska
24.08.2009 aktualizacja: 2009-08-24 08:10
A A A Drukuj
Pies niedowidzącego mieszkańca Ochoty został brutalnie pogryziony przez doga sąsiada. Po naszych tekstach sprawą wreszcie zajęła się policja
SERWISY
W ubiegłym tygodniu opisaliśmy historię, jak niedowidzący Andrzej Furjan wybrał się na spacer z swoim psem Kokosem rasy shar pei nieopodal ulicy Białobrzeskiej. Tam jego pies został brutalnie zaatakowany przez doga argentyńskiego mieszkającego kilka bloków dalej młodego mężczyzny.

Dog argentyński to krzyżówka mastifa, bulteriera, buldoga angielskiego i boksera. Ich hodowla jest zabroniona w Wielkiej Brytanii.

- Ten chłopak świadomie poszczuł swoją bestię na mojego Kokosa - relacjonował Andrzej Furjan. Kokos trafił do weterynarza, który założył mu ponad 20 szwów.



Okazało się, że to nie pierwszy wybryk młodego mężczyzny, który dogiem zastraszył już całą okolicę.

- Gdy jest pijany, dla zabawy szczuje swojego doga na inne psy. Wszyscy się go boją - alarmowali mieszkańcy.



Pan Andrzej powiadomił o tym zdarzeniu komendę przy ul. Opaczewskiej i dzielnicowego. Nie wiedział, jak nazywa się chłopak, ale znał adres bloku, w którym mieszka.

- Poszkodowany nie potrafił podać imienia i nazwiska właściciela doga, a policjantom nie udało się go znaleźć. Na dodatek ten pan nie chciał złożyć oficjalnego zawiadomienia. Nie możemy się tym zająć - przekonywał nas w zeszłym tygodniu Jan Gontarz z Komendy Rejonowej Policji Warszawa III.



My odnaleźliśmy właściciela doga od razu. Spotkaliśmy go spacerującego ulicą Bobrowskiego. Pies był bez kagańca i smyczy.

Po naszym tekście sprawa jednak nabrała tempa. Dzielnicowy szybko namierzył chłopaka. Okazało się też, że policja może zająć się napaścią bez oficjalnego zawiadomienia poszkodowanego.

- Przeprowadzamy czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie, a to jest ścigane z urzędu. Nasi ludzie rozmawiali już z tym chłopakiem. Teraz dostanie wezwanie na komendę na przesłuchanie. Jeśli potwierdzi się to, o co jest podejrzewany, sprawa trafi do sądu grodzkiego - zapewnia nadkomisarz Dariusz Krząstek, wiceszef komendy Warszawa III.



Andrzej Furjan nie kryje zadowolenia. - Dopóki "Gazeta" nie nagłośniła tego napadu, policjanci nie zrobili absolutnie nic. Mimo wszystko bardzo się cieszę, że wreszcie wzięli się za tego chłopaka. Dotąd czuł się bezkarny. Teraz może zrozumie, że nie może szczuć psem innych zwierząt - mówi Andrzej Furjan.

- Temu chłopakowi kontakt z policjantami dobrze zrobił. Widziałam go ostatnio z psem. Przetarłam oczy ze zdumienia, gdy zobaczyłam, że prowadzi go na smyczy i w kagańcu. Wreszcie czujemy się bezpieczniejsi - dodaje Elżbieta Furjan, żona pana Andrzeja.



Przeczytaj także: Przed sąd za szczucie psem



Podziel się

  • Ochota: Dogiem zastraszył całą okolicę andrzej.goerst 24.08.09, 08:24

    Nie bardzo rozumiem, jak wspomniany dog w kagańcu mógł pogryźć innego psa.Jeżeli nie miał kagańca, to po prostu zastrzelić doga i po kłopocie.»

  • Ochota: Dogiem zastraszył całą okolicę mgr2000 24.08.09, 08:30

    Problem w tym, ze do policji dostala sie ogromna ilosc"elementu".Na tyle duza, ze wypacza i dezorganizuje caly sens jej istnienia.Jedyne co chce "gora" policji osiagnac to stan nirwany i »

Najnowsze wiadomości z Warszawy