Jaka nazwa dla Tybetu? Zgoda na rondo, ale...

Jarosław Osowski
26.08.2009 aktualizacja: 2009-08-25 17:25
A A A Drukuj
Namalowana przez fundację Inna Przestrzeń Rondo Wolnego Tybetu Fot. Jacek Lagowski / Agencja Gazeta
W środę komisja kultury w Radzie Warszawy zajmie się trzema propozycjami uhonorowania Tybetu w stołecznym nazewnictwie. Rządząca miastem Platforma Obywatelska nie poprze jednak propozycji swojego radnego z Woli - rondo Wolnego Tybetu - mimo że taka nazwa jest już w użyciu. Namalowali ją na murze grafficiarze podczas współorganizowanego przez miasto festiwalu Street Art Doping
SERWISY
- Mam nadzieję, że w środę dojdziemy do porozumienia - usłyszeliśmy wczoraj od Małgorzaty Zakrzewskiej z Platformy Obywatelskiej. Przewodnicząca komisji kultury w Radzie Warszawy spotka się dziś z radnymi, żeby omówić trzy propozycje nazw: •  rondo Wolnego Tybetu - w listopadzie zeszłego roku radny PO na Woli Michał Kubiak zgłosił ją dla skrzyżowania ul. Kasprzaka z al. Prymasa Tysiąclecia •  ulica Tybetańska - forsowana przez Zespół Nazewnictwa Miejskiego, bez wskazania lokalizacji •  rondo Tybetu - wymyślona po liście wiceministra spraw zagranicznych Jacka Najdera do radnych. Powstał on na skutek protestu drugiego sekretarza ambasady Chin w Warszawie Ma Taotao. Ten wzywał polski rząd do „podjęcia właściwych działań zapobiegawczych”, bo przegłosowanie nazwy z Wolnym Tybetem „mogłoby wywołać nieobliczalne reakcje społeczeństwa chińskiego”.

- Z dużą uwagą przeczytałam list pana ministra. Jego racje są istotne - uważa radna Zakrzewska, bo minister Najder wspomina m.in. o rozwijających się stosunkach gospodarczych z Pekinem w dobie kryzysu oraz o tym, że Polska i Unia Europejska opierają się na uznaniu zasady "jednych Chin". Ostrzega też przed "poważnym i długotrwałym pogorszeniem się relacji dwustronnych" w razie przyjęcia nazwy rondo Wolnego Tybetu.

List do radnych napisali też członkowie Podziemnej "Solidarności" z Markiem Edelmanem i Henrykiem Wujcem na czele. "Głos Warszawy, miasta wolnego, będzie tu szczególnie znaczący" - nawołują do nieulegania chińskiemu protestowi. Piotr Cykowski z fundacji Ratuj Tybet dodaje jeszcze nazwiska Tadeusza Mazowieckiego, który w tym roku został honorowym obywatelem Warszawy, a także marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. - Bardzo ich szanuję, dlatego dla mnie nie będzie to prosty wybór - przyznaje Małgorzata Zakrzewska.

Wygląda jednak na to, że Platforma Obywatelska, która ma w radzie niemal połowę głosów, podjęła już decyzję. - Rondo Tybetu to rozsądna nazwa. Dalajlama cały czas podkreśla, że nie walczy o niezależny Tybet. A w Polsce wolność ma tę samą konotację co niezależność - powiedziała nam wczoraj przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO). Nawet w czasie ostatniej wizyty Dalajlamy w Polsce, gdy pod koniec lipca odbierał tytuł honorowego obywatela miasta, przekonywała, że "pomysł ronda Wolnego Tybetu nie jest motywowany jasną stroną naszej natury".

- Nazwa rondo Tybetu nic nie wnosi, bo Tybet nie jest zwykłą krainą geograficzną, ale krajem od 50 lat okupowanym, w którym nieustannie łamie się podstawowe prawa człowieka, w szczególności wobec osób, które upominają się właśnie o wolność - mówi na to Piotr Cykowski. I przypomina, że miesiąc temu ponad 100 osób pomagało malować mural u zbiegu al. Prymasa Tysiąclecia i ul. Kasprzaka z nazwą ronda Wolnego Tybetu. Teraz patrzą na nią tysiące osób, które przejeżdżają przez to ruchliwe skrzyżowanie. Paradoksem było, że napis powstał podczas festiwalu Street Art Doping, który współorganizował Zarząd Dróg Miejskich. A malowali go m.in. radny Platformy Michał Kubiak i poseł tej partii Michał Szczerba.

Komentarz Seweryna Blumsztajna, redaktora naczelnego Gazety Stołecznej:

Panie i panowie radni, o co chodzi? Dlaczego wpierw głosujecie za przyznaniem honorowego obywatelstwa miasta Dalajlamie i mężnie odrzucacie wszystkie chińskie grymasy, a teraz boicie się nazwy "rondo Wolnego Tybetu". Nieustannie powołujecie się na heroiczną historię miasta, a boicie się przypomnieć o nieszczęśliwym, gnębionym kilkadziesiąt lat narodzie. Przysięgam, Chiny nie wypowiedzą nam wojny. Nie musicie być tacy wrażliwi na miny dyplomatów.

Nic na nazwie "rondo Wolnego Tybetu" nie stracimy, za to bez niej Wy stracicie twarz. Gorzej, będziecie śmieszni.

Jeśli nie wiesz, co zrobić, zachowaj się przyzwoicie. Tę maksymę polecam radnym członkom komisji nazewniczej przed dzisiejszym posiedzeniem. Polecam ją też całej radzie miasta, kiedy będzie podejmowała ostateczną decyzję.



Przeczytaj także: Mamy Rondo Wolnego Tybetu, ale tylko z szablonu



Podziel się

  • Radni PO=obrzydliwcy three-gun-max 26.08.09, 09:30

    Dali się zaszantażować Chińczykom. Sprzedali wartości w zamian za pieniądze.»

  • Jaka nazwa dla Tybetu? Zgoda na rondo, ale... joachim.zbylud 26.08.09, 09:32

    A jest w Warszawie ul. Demokratycznych Chin? Przesłanie takie samo jak Wolnego Tybetu - jak nie jest a być powinno ;)»

  • Nazwa ronda. boswirana 29.08.09, 19:59

    Moim zdaniem najlepszą nazwą dla owego ronda byłaby nazwa:rondo Godności Tybetu-zwracająca uwagę na poszanowanie praw,żyjących na terenie Chin,Tybetańczyków.Czy taka nazwa rozdrażniłaby »

Najnowsze wiadomości z Warszawy