Nie ma pieniędzy na wydobycie zabytku
26.08.2009
aktualizacja: 2009-08-25 18:24
Nieopodal zamku w Czersku archeolodzy odnaleźli 500-letni statek do przewozu zboża. Teraz szukają pieniędzy na wydobycie i konserwację
ZOBACZ TAKŻE
- Średniowieczna szkuta wiślana przejdzie konserwację (28-10-09, 12:00)
- Dzwonek na lekcje wraz z syreną alarmową. (25-08-09, 18:22)
- Mariensztat zabytkiem (13-08-09, 15:57)
- Praska fabryka zabytkiem (06-08-09, 17:31)
- Legenda przedwojennej stolicy zabytkiem (29-07-09, 21:00)
- Dawna remiza na Pradze będzie zabytkiem (29-07-09, 09:00)
- Areszt zabytkowej łodzi: już remontują drugą (25-07-09, 16:00)
SERWISY
Szkuta znajduje się w stawie w jednym z jabłoniowych sadów obok zamku w Czersku. - Wiedziałam, że coś leży na dnie, poprosiłam więc o pomoc fachowców - mówi Katarzyna Łuczak, właścicielka ziemi. Archeolodzy z Muzeum Morskiego w Gdańsku pojawili się w Czersku rok temu. - W stawie pływały fragmenty statku. Już wtedy wiedzieliśmy, że mają co najmniej 500 lat - wspomina Waldemar Ossowski, kierownik prac i archeolog z Muzeum Morskiego w Gdańsku.
Szkuta jest cała
Tydzień temu naukowcy wrócili na miejsce. Przywieźli ze sobą ciężki sprzęt i zaczęli osuszać staw. Po kilku dniach z wody wyłoniła się 30-metrowa szkuta. Statek zachował się prawie w całości.
- Wrak jest nienaturalnie przechylony w jedną stronę. Wygląda, jakby zatonął w wyniku katastrofy. Dzięki naszemu odkryciu wreszcie poznamy, jak dokładnie był budowany - cieszy się Waldemar Ossowski.
- W historii żeglugi to zabytek najwyższej klasy. Ewenement na skalę europejską. Po raz pierwszy w Polsce odkryto szkutę w całości. Nie możemy tego zmarnować - przekonuje Adam Reszka, komandor żeglugi śródlądowej.
Szkuta to duży statek żaglowy, który w XV wieku był jednym z popularniejszych środków transportu na Wiśle. Służył do przewozu zboża. Za jednym razem zabierał nawet do 100 ton pszenicy. Zboże wysypywano do skrzyń przymocowanych do pokładu. Statek miał ponad 200-metrowe żagle. Przy dobrym wietrze łódź osiągała zawrotną jak na tamte czasy prędkość - nawet do 10 km na godz. Przy niekorzystnym wietrze szkuta wchodziła do portu bez żagli, wówczas flisacy holowali ją z lądu na linach. Odnaleziony właśnie statek obsługiwało 16 wioślarzy. Szkutę na pełnych żaglach uwiecznił sam Canaletto na obrazie "Widok Warszawy od strony Pragi".
Mazowsze szkuty nie zaleje
Wydobycie wraku i jego konserwacja może kosztować nawet kilkaset tysięcy złotych. - Bez właściwej konserwacji statek po prostu się rozsypie. Jeśli do końca tygodnia nie znajdziemy pieniędzy na jego remont, trzeba będzie znów zalać go wodą. To go uratuje - mówi Przemysław Pasek, szef fundacji Ja Wisła, która bierze udział w pracach wydobywczych.
- To niezwykle cenne znalezisko. Zależy nam na jak najszybszym wydobyciu statku. Dopiero wtedy wpiszemy go do rejestru zabytków, ale bez pieniędzy nie zrobimy nic. Zalanie go z powrotem to ryzyko. Poszukiwacze amatorzy mogą go przecież uszkodzić. Jeśli jednak nie znajdą się pieniądze, nie będzie innego wyjścia - żali się Barbara Koperska z działu archeologii Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Jednak to niejedyny problem. Statek po kosztownej i nawet dwuletniej konserwacji musi trafić do klimatyzowanej sali wystawowej. Sęk w tym, że takiego miejsca, gdzie można umieścić szkutę, nie ma. - Brakuje nam miejsca na ekspozycję własnych wraków. Nie wyobrażam sobie, abyśmy wzięli kolejny - mówi Waldemar Ossowski.
Znalezisko chcą zatrzymać władze gminy. - Marzy mi się budowa eleganckiej hali obok zamku w Czersku. Wrak byłby prawdziwą perełką turystyczną - twierdzi Barbara Samborska, burmistrz Góry Kalwarii.
Dziś na miejscu pojawią się władze Mazowsza i eksperci z muzeum archeologicznego. - Jesteśmy bardzo zainteresowani szkutą - twierdzi Wojciech Borkowski, wiceszef Muzeum Archeologicznego.
- Potrzebujemy dokładnej dokumentacji szkuty. Jeśli przejmie ją Muzeum Archeologiczne, poszukamy pieniędzy na remont statku. Zrobimy wszystko, aby został na Mazowszu - zapewnia odpowiedzialny za kulturę marszałek Ludwik Rakowski (PO).
Szkuta jest cała
Tydzień temu naukowcy wrócili na miejsce. Przywieźli ze sobą ciężki sprzęt i zaczęli osuszać staw. Po kilku dniach z wody wyłoniła się 30-metrowa szkuta. Statek zachował się prawie w całości.
- Wrak jest nienaturalnie przechylony w jedną stronę. Wygląda, jakby zatonął w wyniku katastrofy. Dzięki naszemu odkryciu wreszcie poznamy, jak dokładnie był budowany - cieszy się Waldemar Ossowski.
- W historii żeglugi to zabytek najwyższej klasy. Ewenement na skalę europejską. Po raz pierwszy w Polsce odkryto szkutę w całości. Nie możemy tego zmarnować - przekonuje Adam Reszka, komandor żeglugi śródlądowej.
Szkuta to duży statek żaglowy, który w XV wieku był jednym z popularniejszych środków transportu na Wiśle. Służył do przewozu zboża. Za jednym razem zabierał nawet do 100 ton pszenicy. Zboże wysypywano do skrzyń przymocowanych do pokładu. Statek miał ponad 200-metrowe żagle. Przy dobrym wietrze łódź osiągała zawrotną jak na tamte czasy prędkość - nawet do 10 km na godz. Przy niekorzystnym wietrze szkuta wchodziła do portu bez żagli, wówczas flisacy holowali ją z lądu na linach. Odnaleziony właśnie statek obsługiwało 16 wioślarzy. Szkutę na pełnych żaglach uwiecznił sam Canaletto na obrazie "Widok Warszawy od strony Pragi".
Mazowsze szkuty nie zaleje
Wydobycie wraku i jego konserwacja może kosztować nawet kilkaset tysięcy złotych. - Bez właściwej konserwacji statek po prostu się rozsypie. Jeśli do końca tygodnia nie znajdziemy pieniędzy na jego remont, trzeba będzie znów zalać go wodą. To go uratuje - mówi Przemysław Pasek, szef fundacji Ja Wisła, która bierze udział w pracach wydobywczych.
- To niezwykle cenne znalezisko. Zależy nam na jak najszybszym wydobyciu statku. Dopiero wtedy wpiszemy go do rejestru zabytków, ale bez pieniędzy nie zrobimy nic. Zalanie go z powrotem to ryzyko. Poszukiwacze amatorzy mogą go przecież uszkodzić. Jeśli jednak nie znajdą się pieniądze, nie będzie innego wyjścia - żali się Barbara Koperska z działu archeologii Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Jednak to niejedyny problem. Statek po kosztownej i nawet dwuletniej konserwacji musi trafić do klimatyzowanej sali wystawowej. Sęk w tym, że takiego miejsca, gdzie można umieścić szkutę, nie ma. - Brakuje nam miejsca na ekspozycję własnych wraków. Nie wyobrażam sobie, abyśmy wzięli kolejny - mówi Waldemar Ossowski.
Znalezisko chcą zatrzymać władze gminy. - Marzy mi się budowa eleganckiej hali obok zamku w Czersku. Wrak byłby prawdziwą perełką turystyczną - twierdzi Barbara Samborska, burmistrz Góry Kalwarii.
Dziś na miejscu pojawią się władze Mazowsza i eksperci z muzeum archeologicznego. - Jesteśmy bardzo zainteresowani szkutą - twierdzi Wojciech Borkowski, wiceszef Muzeum Archeologicznego.
- Potrzebujemy dokładnej dokumentacji szkuty. Jeśli przejmie ją Muzeum Archeologiczne, poszukamy pieniędzy na remont statku. Zrobimy wszystko, aby został na Mazowszu - zapewnia odpowiedzialny za kulturę marszałek Ludwik Rakowski (PO).
Chcesz pomóc przy wydobyciu szkuty? Fundacja Ja Wisła szuka wolontariuszy. Więcej znajdziesz tutaj!
-
Nie ma pieniędzy na wydobycie zabytku
cmokwawelski
26.08.09, 10:44
Te "stawy" pod Czerskiem to stare koryto Wisły. Obecnie rezerwat. Ciekawemiejsce, jak pogrzebią dobrze, to pewnie coś jeszcze się tam znajdzie opróczśmieci i butelek miejscowych lumpów...»
-
Nie ma pieniędzy na wydobycie zabytku
kolopedo
26.08.09, 11:34
To by była rzeczywiście atrakcja, która mogłaby do peryferyjnego i cokolwiekzaściankowego (a bardzo pięknego) Czerska przyciągnąć tłumy. Muzeum żeglugiwiślanej się marzy. Wprawdzie »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


