Miasto wyszło ze spółki KDT
28.08.2009
aktualizacja: 2009-08-28 08:55
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Kolejna awantura między urzędnikami a kupcami wydziedziczonymi z hali na pl. Defilad. W czwartek Rada Warszawy zdecydowała o sprzedaży udziałów miasta w Kupieckich Domach Towarowych
ZOBACZ TAKŻE
- To koniec kupców z KDT? Każdy idzie w swoją stronę (14-10-09, 09:00)
- Nikt nie chce hali KDT - będzie drugi przetarg (08-10-09, 19:35)
- KDT znów wychodzi na ulice (21-09-09, 16:46)
- Rozłam. KDT protestuje przeciw zarządowi spółki (21-09-09, 05:00)
- Rozłam w KDT: "Zarząd nas oszukuje!" (20-09-09, 10:00)
- Będą kolejne cięcia w inwestycjach (09-09-09, 19:51)
- Przyjezdni, płaćcie podatki w stolicy (07-09-09, 09:00)
- Jak radny wszedł w ginekologię i położnictwo (03-09-09, 10:00)
- KDT przeniesie się do wieżowca w centrum (21-08-09, 09:00)
- Jest pozwolenie: można rozbierać halę KDT (17-08-09, 07:00)
- Sondaż ratusza: warszawiacy za eksmisją KDT (12-08-09, 10:00)
- Kupcy z KDT wysłali do sądu skargę na komornika (30-07-09, 15:45)
- KDT: kulisy ostatniego starcia (30-07-09, 10:00)
RAPORTY
Miasto ma w spółce KDT cztery udziały. To ledwie cztery setne wszystkich, ale są nazywane "złotymi". Dlaczego? - Zakładając z nami spółkę, miasto zagwarantowało sobie przywileje - bez jego zgody niemożliwe są np. zmiany w statucie czy przyjęcie absolutorium. Miasto wyznacza też trzech na pięciu członków rady nadzorczej i jedną na trzy osoby w zarządzie - mówi Agnieszka Koszewska, wiceprezes KDT. Po zamieszkach 21 lipca podczas zamykania hali na pl. Defilad urzędnicy zdecydowali, że pozbędą się miejskich udziałów. - Cel to zagwarantowanie kupcom niezależności i samorządności. Nam udziały niepotrzebne, niech sami decydują, co się dzieje ze spółką - mówi radna Zofia Trębicka, szefowa komisji polityki rozwoju gospodarczego.
Wczoraj Rada Warszawy pozwoliła umorzyć udziały w KDT. Wkrótce ratusz chce ogłosić przetarg na rozbiórkę blaszanej hali z pl. Defilad, która powinna zniknąć w przyszłym roku.
Tuż po głosowaniu rozpętała się awantura. Salę opuścił wzburzony prezes KDT Dariusz Połeć. - Miasto wycofuje się, tak jak gryzonie z tonącego okrętu! - mówił. Chwilę później improwizowaną konferencję prasową zwołali radni PiS. - Przyjęcie tej uchwały może oznaczać, że miasto zażąda haraczu od KDT! - grzmieli Maciej Maciejowski, Tomasz Zdzikot i Marek Makuch. O co chodzi? Nominalnie każdy z udziałów jest warty tysiąc złotych. Ale udziały mogły przez lata zdrożeć, bo spółka zyskała na wartości. Jeśli tak się stało (choć wycena, jak przyznaje nawet PiS, jest bardzo trudna), KDT będzie musiało wypłacić miastu więcej niż po tysiąc złotych za sztukę. To właśnie miałby być ten "haracz". Zofia Trębicka: - Sprzedamy udziały po tysiąc złotych.
Okazało się jednak, że zasiadający w radzie nadzorczej KDT wiceprezydent miasta Jarosław Kochaniak zażądał zaległego wynagrodzenia. Wypłatę 8 tys. zł za lipiec i sierpień zarząd KDT wstrzymał z "powodów moralnych". - Nie godzi się, żeby przedstawiciel miasta pałującego i gazującego kupców pobierał od nich wynagrodzenie - uważa Agnieszka Koszewska. Wtórowali jej radni PiS, dowodząc, że wiceprezydent postępuje nieetycznie. - Umowa dzierżawy pl. Defilad między KDT a miastem wygasła w sylwestra, ale pan wiceprezydent wciąż pobiera wynagrodzenie! - oburzali się i zażądali jego ustąpienia z rady nadzorczej. - Poprosiłem o pieniądze, bo uważam, że wstrzymywanie wypłaty jest niezgodne z prawem. Trzeba oddzielić sprawy emocjonalne od merytorycznych - mówi "Gazecie" wiceprezydent Kochaniak. Twierdzi, że dymisja przedstawicieli miasta w radzie nadzorczej nie wchodzi w grę ("To sparaliżowałoby jej pracę").
A co z pieniędzmi? Na razie prezydent Kochaniak będzie czekał, podobnie jak inni przedstawiciele miasta w KDT, którym z "powodów moralnych" wstrzymano wypłatę. - Ale być może w końcu pójdę do sądu, bo to bezprawie.
Kupcy odpowiadają: - Tylko niech opowie, jak nas gazowali!
Wczoraj Rada Warszawy pozwoliła umorzyć udziały w KDT. Wkrótce ratusz chce ogłosić przetarg na rozbiórkę blaszanej hali z pl. Defilad, która powinna zniknąć w przyszłym roku.
Tuż po głosowaniu rozpętała się awantura. Salę opuścił wzburzony prezes KDT Dariusz Połeć. - Miasto wycofuje się, tak jak gryzonie z tonącego okrętu! - mówił. Chwilę później improwizowaną konferencję prasową zwołali radni PiS. - Przyjęcie tej uchwały może oznaczać, że miasto zażąda haraczu od KDT! - grzmieli Maciej Maciejowski, Tomasz Zdzikot i Marek Makuch. O co chodzi? Nominalnie każdy z udziałów jest warty tysiąc złotych. Ale udziały mogły przez lata zdrożeć, bo spółka zyskała na wartości. Jeśli tak się stało (choć wycena, jak przyznaje nawet PiS, jest bardzo trudna), KDT będzie musiało wypłacić miastu więcej niż po tysiąc złotych za sztukę. To właśnie miałby być ten "haracz". Zofia Trębicka: - Sprzedamy udziały po tysiąc złotych.
Okazało się jednak, że zasiadający w radzie nadzorczej KDT wiceprezydent miasta Jarosław Kochaniak zażądał zaległego wynagrodzenia. Wypłatę 8 tys. zł za lipiec i sierpień zarząd KDT wstrzymał z "powodów moralnych". - Nie godzi się, żeby przedstawiciel miasta pałującego i gazującego kupców pobierał od nich wynagrodzenie - uważa Agnieszka Koszewska. Wtórowali jej radni PiS, dowodząc, że wiceprezydent postępuje nieetycznie. - Umowa dzierżawy pl. Defilad między KDT a miastem wygasła w sylwestra, ale pan wiceprezydent wciąż pobiera wynagrodzenie! - oburzali się i zażądali jego ustąpienia z rady nadzorczej. - Poprosiłem o pieniądze, bo uważam, że wstrzymywanie wypłaty jest niezgodne z prawem. Trzeba oddzielić sprawy emocjonalne od merytorycznych - mówi "Gazecie" wiceprezydent Kochaniak. Twierdzi, że dymisja przedstawicieli miasta w radzie nadzorczej nie wchodzi w grę ("To sparaliżowałoby jej pracę").
A co z pieniędzmi? Na razie prezydent Kochaniak będzie czekał, podobnie jak inni przedstawiciele miasta w KDT, którym z "powodów moralnych" wstrzymano wypłatę. - Ale być może w końcu pójdę do sądu, bo to bezprawie.
Kupcy odpowiadają: - Tylko niech opowie, jak nas gazowali!
Przeczytaj także: Dokąd pójdą ludzie z KDT? Mają dużo ofert
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


