Wielokulturowy pochód przeszedł przez miasto
30.08.2009
aktualizacja: 2010-08-10 09:50
Hindusi, Wietnamczycy, Ukraińcy, Etiopczycy i przedstawiciele wielu innych narodowości przeszli w niedzielę tanecznym krokiem przez Warszawę przy ogłuszającym huku bębnów. A potem częstowali swoimi potrawami, uczyli tańców, opowiadali bajki.
ZOBACZ TAKŻE
- Z czym jadą na Kongres Kultury Polskiej (21-09-09, 08:00)
- Na Nowym Świecie zrobiło się kolorowo (23-08-09, 19:05)
- "To będzie festiwal taki jak w Rio de Janeiro" (19-08-09, 15:57)
- Zaczepiali ludzi na starówce i jedli ich lody (29-06-09, 07:00)
- Zobacz jak przytulają się warszawiacy (24-06-09, 20:17)
- Krakowskie Przedmieście w krainie czarów (17-06-09, 23:00)
Wielokulturowe Warszawskie Street Party po raz trzeci odbyło się wczoraj na Krakowskim Przedmieściu i kampusie Uniwersytetu Warszawskiego. Celem tego ulicznego festiwalu jest prezentacja kultur mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności imigranckich w Warszawie.
Zainaugurowała go parada, która o godz. 13 wyruszyła spod pomnika Juliusza Słowackiego na pl. Bankowym. Na przedzie szła wybijająca rytm grupa bębniarzy grających batucadę. A za nimi sunął wielobarwny korowód. Było na co popatrzeć. Już z daleka wzrok przyciągały bajecznie kolorowe pióropusze tancerek samby, a ich skąpy przyodziewek przyciągał spojrzenia męskiej części licznych w tej części miasta spacerowiczów. Za nimi szli tancerze capoeiry i Ormianki w efektownych strojach. Wił się kilkudziesięciometrowy chiński smok. Duże wrażenie robiła odziana w biało-niebieskie stroje orkiestra idąca pod transparentem "Falun Dafa - prawda, dobroć, tolerancja". Tworzyli ją ludzie ćwiczący chińską gimnastykę, której zakazał komunistyczny reżim. Ta orkiestra serwowała stonowane melodie Państwa Środka. Jeszcze tylko konstrukcja w kształcie dziobu okrętu z ćwiczącymi ludźmi i nadciągnęła ostatnia platforma z flagą Indii, pełna tańczących Hindusów, z DJ-em w sari.
Pochód przeszedł Marszałkowską, Świętokrzyską, Nowym Światem i wsunął się w Krakowskie Przedmieście, gdzie właśnie rozpoczynało się Street Party. Stała tam prawie setka stoisk poświęconych kulturom z całego świata - była wystawa weselnych strojów wietnamskich, rękodzieła z Etiopii, można było spotkać się z indyjskim poetą, posłuchać bajek z Kaukazu, składać japońskie origami, spróbować arabskiej kaligrafii. Dużym zainteresowaniem cieszyły się stoiska kulinarne oferujące specjały kuchni indyjskiej, etiopskiej, chińskiej, japońskiej. Kto wolał ruch, mógł uczyć się samby, wziąć udział w warsztatach bębniarskich albo tańców afrokaraibskich. - Głowa boli od tego wszystkiego. Ale to dobrze, bo można wyściubić nos poza ten nasz nadwiślański zaścianek - mówiła Justyna Żochowska, która ze swoim chłopakiem ustawiła się w długiej kolejce po indyjskie dania nieopodal pomnika Kopernika.
Zainaugurowała go parada, która o godz. 13 wyruszyła spod pomnika Juliusza Słowackiego na pl. Bankowym. Na przedzie szła wybijająca rytm grupa bębniarzy grających batucadę. A za nimi sunął wielobarwny korowód. Było na co popatrzeć. Już z daleka wzrok przyciągały bajecznie kolorowe pióropusze tancerek samby, a ich skąpy przyodziewek przyciągał spojrzenia męskiej części licznych w tej części miasta spacerowiczów. Za nimi szli tancerze capoeiry i Ormianki w efektownych strojach. Wił się kilkudziesięciometrowy chiński smok. Duże wrażenie robiła odziana w biało-niebieskie stroje orkiestra idąca pod transparentem "Falun Dafa - prawda, dobroć, tolerancja". Tworzyli ją ludzie ćwiczący chińską gimnastykę, której zakazał komunistyczny reżim. Ta orkiestra serwowała stonowane melodie Państwa Środka. Jeszcze tylko konstrukcja w kształcie dziobu okrętu z ćwiczącymi ludźmi i nadciągnęła ostatnia platforma z flagą Indii, pełna tańczących Hindusów, z DJ-em w sari.
Pochód przeszedł Marszałkowską, Świętokrzyską, Nowym Światem i wsunął się w Krakowskie Przedmieście, gdzie właśnie rozpoczynało się Street Party. Stała tam prawie setka stoisk poświęconych kulturom z całego świata - była wystawa weselnych strojów wietnamskich, rękodzieła z Etiopii, można było spotkać się z indyjskim poetą, posłuchać bajek z Kaukazu, składać japońskie origami, spróbować arabskiej kaligrafii. Dużym zainteresowaniem cieszyły się stoiska kulinarne oferujące specjały kuchni indyjskiej, etiopskiej, chińskiej, japońskiej. Kto wolał ruch, mógł uczyć się samby, wziąć udział w warsztatach bębniarskich albo tańców afrokaraibskich. - Głowa boli od tego wszystkiego. Ale to dobrze, bo można wyściubić nos poza ten nasz nadwiślański zaścianek - mówiła Justyna Żochowska, która ze swoim chłopakiem ustawiła się w długiej kolejce po indyjskie dania nieopodal pomnika Kopernika.
Najlepsze koncerty i imprezy w Warszawie
-
Re: Wielokulturowy pochód przeszedł przez miasto
444a
30.08.09, 23:24
Parę informacji było, ale fakt, że niewiele - niestety dziś trzeba płacić zareklamę.Ale, masz "Co jest grane", "Activista" i inną podobną prasę, w której sązapowiedzi.Do tego internet i »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







