Drzewa znikają z cmentarza przy Wałbrzyskiej

Dominika Olszewska
02.09.2009 aktualizacja: 2009-09-01 22:04
A A A Drukuj
Ksiądz masowo wycina drzewa na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej. Nekropolia zaczyna przypominać lastrykową pustynię - alarmują mieszkańcy. - Wycinam tylko najbardziej spróchniałe, które grożą przewróceniem. Na wszystko mam pozwolenie - broni się proboszcz parafii św. Katarzyny na Służewie.
SERWISY
Pani Elżbieta przychodzi tu na grób ojca od kilkudziesięciu lat. - Uwielbiałam podziwiać rosnące tu drzewa. Ostatnio jednak wizyty sprawiają mi przykrość. Co przyjdę, to piła warczy i sieje spustoszenie - denerwuje się, pokazując pnie po wyciętych drzewach.

Cmentarz przy ul. Wałbrzyskiej powstał w 1900 r. To nekropolia wojenna. Leżą tu m.in. żołnierze Wojska Polskiego polegli podczas nalotów w 1939 r. oraz żołnierze AK Pułku "Baszta", którzy polegli w czasie Powstania Warszawskiego. W jego okolicy w latach 1945-56 potajemnie chowano również ofiary terroru komunistycznego.

Znikające stąd drzewa niepokoją też innych odwiedzających. - Ostatnio wyrąbano tu brzozę i topolę. W części, gdzie jest grób mojej siostry, prawie nie ma drzew. Znikają w szybkim tempie. Przez to miejsce traci swój charakter - żali się Joanna Skolimowska.

Wszystkie drzewa usunięto jednak zgodnie z prawem. - Rzeczywiście przez ostatnich pięć lat wydaliśmy sporo decyzji o wycince drzew na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej. Zgodziliśmy się na usunięcie ponad 30. Było to konieczne, bo mogły zwalić się na ludzi - wyjaśnia Teresa Rosłon, szefowa mokotowskiego biura promocji i komunikacji społecznej.

- Bardzo nie lubię wycinać drzew z cmentarza. Czasem jednak nie mam wyjścia. Drzewa się starzeją i zagrażają ludziom. Nie mogę przecież ryzykować zdrowia odwiedzających. Wszystkie, które usunęliśmy, były chore lub połamane przez burze. Zawsze na ich miejsce staramy się sadzić nowe - tłumaczy ks. prałat Józef Maj, proboszcz parafii św. Katarzyny na Służewie, do której należy cmentarz.

Z podobnym problemem borykają się też inne warszawskie cmentarze. - My też czasem musimy wyciąć drzewo. Zieleń przecież upiększa każdą nekropolię. Pozbywamy się tylko tych najbardziej spróchniałych, które grożą przewróceniem. Niestety, zdarza się, że to kilka razy w roku - mówi Krystyna Zielińska, wiceszefowa Cmentarza Wojskowego na Powązkach.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy