Mały bazar przy Wielkiej Fontannie w Saskim
04.09.2009
aktualizacja: 2009-09-03 21:26
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
W Ogrodzie Saskim zakwitł drobny handel. W reprezentacyjnej głównej alei zaparkowała przyczepa z goframi, a ze składanych stolików sprzedawane są plastikowe karabiny
ZOBACZ TAKŻE
- Sondaż: warszawiacy wolą bazary od supermarketów (16-12-09, 09:00)
- Monstrualny smok nie przyjedzie do Warszawy (16-11-09, 08:00)
- Miejskie bazarki da się ucywilizować. Jak? (09-10-09, 15:00)
- Udany nalot na straganiarzy pod Dworcem Stadion (28-09-09, 23:00)
- Gigantyczny smok oszpeci pl. Defilad? (15-09-09, 09:00)
- Kwitnie nielegalny handel podręcznikami (14-09-09, 09:00)
- Stadion Narodowy rośnie, a bazar trwa (05-08-09, 09:00)
- Uprzątną bazar PKS Stadion (20-06-09, 09:00)
SERWISY
Zaalarmował nas czytelnik. Przysłał zdjęcie z komentarzem: "Jak się państwu podoba ten widok? Tak, tak, to Ogród Saski. Reprezentacyjny. Elegancki. Jak widać, tandeciarze przegrali jedną bitwę, ale jeszcze nie złożyli broni, skoncentrowali się na atakowaniu najczulszych miejsc estetycznego systemu obrony Warszawy. A może mają na to zgodę?".
Pojechaliśmy na miejsce. W głównej alei Ogrodu Saskiego, w sąsiedztwie Wielkiej Fontanny i tuż przy barokowej rzeźbie Jesień, stoi buda na kółkach. W środku pani piecze gofry i nabija rurki kremem. Pod przytulonym do budy namiotem w biało-niebieskie paski jej koleżanka sprzedaje lody i prażoną kukurydzę. Po drugiej stronie fontanny siedzi na ławce dwóch starszych panów. Rozstawili polowe stoliki, wyłożyli na nich "pamiątki z Warszawy". Obok miniaturowych Pałaców Kultury, pomników Syreny i Małego Powstańca oferują plastikowe karabiny i hełmy, polskie i brazylijskie chorągiewki, kolorowe wiatraczki i figurki psów z ruchomymi głowami. Mają też coś dla podniebienia: obwarzanki, krówki i wodę mineralną w plastikowych butelkach.
- Co nie jest zabronione, to jest dozwolone. A nam nikt tu nie zakazuje sprzedawać. Zresztą dwa stoiska to jeszcze nie bazar - twierdzi sprzedawca "pamiątek". Radzi nam, by "Gazeta" zajęła się szkodnikami, które niszczą lipy w parku, a drobny handel zostawiła w spokoju. - Co my mamy tu za zarobek? Dzisiaj tylko 20 złotych - żali się.
Ogród Saski jest pod opieką Zarządu Oczyszczania Miasta. Rzeczniczka ZOM Iwona Fryczyńska mówi stanowczo: - W naszych parkach obowiązuje zakaz handlu. Tak jest w Ogrodzie Saskim, parku Praskim i parku Skaryszewskim. Jakiekolwiek stoiska są niedopuszczalne. Od lat apelujemy do straży miejskiej, by ścigała dzikich handlarzy. Jak widać, bez rezultatu.
Sugeruje, by skontaktować się z Urzędem Dzielnicy Śródmieście. - Może on wydał tym sprzedawcom jakieś zezwolenie - zastanawia się Iwona Fryczyńska.
Ale w urzędzie Śródmieścia nic o tym nie wiedzą.
- Żadnej naszej zgody na pewno nie było - oświadcza rzeczniczka dzielnicy Urszula Majewska i zapowiada: - Zgłoszę to naszemu wydziałowi działalności gospodarczej. Niech się tym zainteresuje.
Sprzedawcy z Ogrodu Saskiego są doskonale znani straży miejskiej. Ta jednak ma problem. - W przepisach nie istnieje pojęcie "nielegalnego handlu". W tym przypadku możemy mówić o "nielegalnym blokowaniu ciągu pieszego" - tłumaczy nam Katarzyna Dobrowolska z zespołu prasowego Straży Miejskiej m.st. Warszawy.
- Teren został zajęty nielegalnie - przyznaje Paweł Osiadacz ze staży miejskiej w Śródmieściu. - Na bieżąco podejmujemy próby usunięcia sprzedawców z parku. Wypisujemy mandaty 500-złotowe i nakazujemy spakowanie się. Lecz oni wracają.
Radą na budę z goframi ma być odcięcie jej prądu. Straż miejska już wystąpiła o to do Stoenu, który - nie wiedzieć czemu - zezwolił dzikiej gastronomii na pobór energii ze znajdującej się w Ogrodzie Saskim skrzynki. Z panem od pamiątek będzie trudniej.
- Jest inwalidą pierwszej grupy. Nie możemy wobec niego działać drastycznie - rozkłada ręce Paweł Osiadacz.
Pojechaliśmy na miejsce. W głównej alei Ogrodu Saskiego, w sąsiedztwie Wielkiej Fontanny i tuż przy barokowej rzeźbie Jesień, stoi buda na kółkach. W środku pani piecze gofry i nabija rurki kremem. Pod przytulonym do budy namiotem w biało-niebieskie paski jej koleżanka sprzedaje lody i prażoną kukurydzę. Po drugiej stronie fontanny siedzi na ławce dwóch starszych panów. Rozstawili polowe stoliki, wyłożyli na nich "pamiątki z Warszawy". Obok miniaturowych Pałaców Kultury, pomników Syreny i Małego Powstańca oferują plastikowe karabiny i hełmy, polskie i brazylijskie chorągiewki, kolorowe wiatraczki i figurki psów z ruchomymi głowami. Mają też coś dla podniebienia: obwarzanki, krówki i wodę mineralną w plastikowych butelkach.
- Co nie jest zabronione, to jest dozwolone. A nam nikt tu nie zakazuje sprzedawać. Zresztą dwa stoiska to jeszcze nie bazar - twierdzi sprzedawca "pamiątek". Radzi nam, by "Gazeta" zajęła się szkodnikami, które niszczą lipy w parku, a drobny handel zostawiła w spokoju. - Co my mamy tu za zarobek? Dzisiaj tylko 20 złotych - żali się.
Ogród Saski jest pod opieką Zarządu Oczyszczania Miasta. Rzeczniczka ZOM Iwona Fryczyńska mówi stanowczo: - W naszych parkach obowiązuje zakaz handlu. Tak jest w Ogrodzie Saskim, parku Praskim i parku Skaryszewskim. Jakiekolwiek stoiska są niedopuszczalne. Od lat apelujemy do straży miejskiej, by ścigała dzikich handlarzy. Jak widać, bez rezultatu.
Sugeruje, by skontaktować się z Urzędem Dzielnicy Śródmieście. - Może on wydał tym sprzedawcom jakieś zezwolenie - zastanawia się Iwona Fryczyńska.
Ale w urzędzie Śródmieścia nic o tym nie wiedzą.
- Żadnej naszej zgody na pewno nie było - oświadcza rzeczniczka dzielnicy Urszula Majewska i zapowiada: - Zgłoszę to naszemu wydziałowi działalności gospodarczej. Niech się tym zainteresuje.
Sprzedawcy z Ogrodu Saskiego są doskonale znani straży miejskiej. Ta jednak ma problem. - W przepisach nie istnieje pojęcie "nielegalnego handlu". W tym przypadku możemy mówić o "nielegalnym blokowaniu ciągu pieszego" - tłumaczy nam Katarzyna Dobrowolska z zespołu prasowego Straży Miejskiej m.st. Warszawy.
- Teren został zajęty nielegalnie - przyznaje Paweł Osiadacz ze staży miejskiej w Śródmieściu. - Na bieżąco podejmujemy próby usunięcia sprzedawców z parku. Wypisujemy mandaty 500-złotowe i nakazujemy spakowanie się. Lecz oni wracają.
Radą na budę z goframi ma być odcięcie jej prądu. Straż miejska już wystąpiła o to do Stoenu, który - nie wiedzieć czemu - zezwolił dzikiej gastronomii na pobór energii ze znajdującej się w Ogrodzie Saskim skrzynki. Z panem od pamiątek będzie trudniej.
- Jest inwalidą pierwszej grupy. Nie możemy wobec niego działać drastycznie - rozkłada ręce Paweł Osiadacz.
Przeczytaj także: Na Banacha bazar, ale i wieżowiec, i muzeum
-
Mały bazar przy Wielkiej Fontannie w Saskim
sky_fifi
04.09.09, 10:53
Budka z goframi, lodami, prażoną kukurydzą i innymi słodyczami jest w Ogrodzie Saskim od zawsze. Ani nie jest brzydka, ani nie przeszkadza.W czym się teraz zrobił problem?Jakiś ę ą koneser »
-
Mały bazar przy Wielkiej Fontannie w Saskim
soren
04.09.09, 11:46
W Parku Skaryszewskim co weekend rozstawiane są jakieś budy z goframi, watą, dmuchane wynalazki dla dzieci. Czy na to wszystko jest zgoda?»
-
ale bajzel :o
tvtotal2
04.09.09, 14:34
jeszcze troche i bedzie sie tam można legalnie k*rwić, w końcu nie ma przepisówzabraniających dzikiego wycierania sie po krzakach. SM zamiast sie wykrecać ->brać sie do roboty tak samo »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


