Wstęp wolny nie dla wszystkich

Karolina Kocberska
04.09.2009 aktualizacja: 2009-09-03 21:40
A A A Drukuj
Nigel Kennedy podczas koncertu w Filharmonii Lubelskiej Fot. Iwona Burdzanowska / AG
- Dlaczego nie możemy wejść?! - krzyczeli zebrani przed kościołem. Na środowy koncert Nigela Kennedy'ego nie dostało się kilkuset chętnych
SERWISY
Początek występu światowej sławy skrzypka zapowiedziano na godzinę 20.30 w kościele Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim. W zaproszeniach napisano: "Wstęp wolny". Przyszły tłumy.

Jednak ci, którzy pojawili się tuż przed występem, nie mogli już wejść do kościoła. Na schodach i na placu przed świątynią zebrało się kilkaset osób.

- Wpuście nas! - krzyczeli ludzie tuż przy drzwiach.

- Nie ma miejsca - odpowiadali organizatorzy. Wejście szczelnie blokował rząd ochroniarzy w garniturach.

- Zostaną państwo obciążeni karą, jeśli natychmiast się nie rozejdziecie! - ogłaszał przez megafon przedstawiciel organizatorów.

- Złożymy się! - odkrzykiwał zdenerwowany tłum.

- Zwróćcie mi za przyjazd z Częstochowy! - krzyczała młoda kobieta.

Jedna z organizatorek mówiła, że nie można wpuścić więcej osób, bo nie życzy sobie tego artysta, inna, że to byłoby wbrew przepisom przeciwpożarowym.

Tłum nie ustępował przez godzinę. W końcu ludzie zaczęli się rozchodzić. Koncert zaczął się z blisko 45-minutowym opóźnieniem.

Głównym jego organizatorem była fundacja Shalom. Wczoraj w biurze fundacji jedna z pracownic poinformowała nas, że do kościoła wpuszczono 3 tys. osób. Nie chciała jednak komentować zamieszania przed świątynią.

- Dlaczego to było tak źle zorganizowane? Wiadomo, że na Nigela chodzą tłumy. Można było wystawić sprzęt nagłaśniający albo telebimy, albo przynajmniej nie zamykać drzwi kościoła - komentowali ci, którym nie udało się wejść.

Przeczytaj także: Tysiące ludzie odeszli z kwitkiem



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy