Wstęp wolny nie dla wszystkich
04.09.2009
aktualizacja: 2009-09-03 21:40
Fot. Iwona Burdzanowska / AG
- Dlaczego nie możemy wejść?! - krzyczeli zebrani przed kościołem. Na środowy koncert Nigela Kennedy'ego nie dostało się kilkuset chętnych
ZOBACZ TAKŻE
- Pola maków odmienią Warszawę (02-09-09, 14:25)
- Festyn "Zapamiętaj tamten wrzesień" (03-09-09, 18:07)
- Lubisz grać w baseball? Dołącz do Pasikoników! (01-09-09, 17:16)
- Ceramika japońska w Muzeum Etnograficznym (25-08-09, 15:53)
SERWISY
Początek występu światowej sławy skrzypka zapowiedziano na godzinę 20.30 w kościele Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim. W zaproszeniach napisano: "Wstęp wolny". Przyszły tłumy.
Jednak ci, którzy pojawili się tuż przed występem, nie mogli już wejść do kościoła. Na schodach i na placu przed świątynią zebrało się kilkaset osób.
- Wpuście nas! - krzyczeli ludzie tuż przy drzwiach.
- Nie ma miejsca - odpowiadali organizatorzy. Wejście szczelnie blokował rząd ochroniarzy w garniturach.
- Zostaną państwo obciążeni karą, jeśli natychmiast się nie rozejdziecie! - ogłaszał przez megafon przedstawiciel organizatorów.
- Złożymy się! - odkrzykiwał zdenerwowany tłum.
- Zwróćcie mi za przyjazd z Częstochowy! - krzyczała młoda kobieta.
Jedna z organizatorek mówiła, że nie można wpuścić więcej osób, bo nie życzy sobie tego artysta, inna, że to byłoby wbrew przepisom przeciwpożarowym.
Tłum nie ustępował przez godzinę. W końcu ludzie zaczęli się rozchodzić. Koncert zaczął się z blisko 45-minutowym opóźnieniem.
Głównym jego organizatorem była fundacja Shalom. Wczoraj w biurze fundacji jedna z pracownic poinformowała nas, że do kościoła wpuszczono 3 tys. osób. Nie chciała jednak komentować zamieszania przed świątynią.
- Dlaczego to było tak źle zorganizowane? Wiadomo, że na Nigela chodzą tłumy. Można było wystawić sprzęt nagłaśniający albo telebimy, albo przynajmniej nie zamykać drzwi kościoła - komentowali ci, którym nie udało się wejść.
Jednak ci, którzy pojawili się tuż przed występem, nie mogli już wejść do kościoła. Na schodach i na placu przed świątynią zebrało się kilkaset osób.
- Wpuście nas! - krzyczeli ludzie tuż przy drzwiach.
- Nie ma miejsca - odpowiadali organizatorzy. Wejście szczelnie blokował rząd ochroniarzy w garniturach.
- Zostaną państwo obciążeni karą, jeśli natychmiast się nie rozejdziecie! - ogłaszał przez megafon przedstawiciel organizatorów.
- Złożymy się! - odkrzykiwał zdenerwowany tłum.
- Zwróćcie mi za przyjazd z Częstochowy! - krzyczała młoda kobieta.
Jedna z organizatorek mówiła, że nie można wpuścić więcej osób, bo nie życzy sobie tego artysta, inna, że to byłoby wbrew przepisom przeciwpożarowym.
Tłum nie ustępował przez godzinę. W końcu ludzie zaczęli się rozchodzić. Koncert zaczął się z blisko 45-minutowym opóźnieniem.
Głównym jego organizatorem była fundacja Shalom. Wczoraj w biurze fundacji jedna z pracownic poinformowała nas, że do kościoła wpuszczono 3 tys. osób. Nie chciała jednak komentować zamieszania przed świątynią.
- Dlaczego to było tak źle zorganizowane? Wiadomo, że na Nigela chodzą tłumy. Można było wystawić sprzęt nagłaśniający albo telebimy, albo przynajmniej nie zamykać drzwi kościoła - komentowali ci, którym nie udało się wejść.
Przeczytaj także: Tysiące ludzie odeszli z kwitkiem
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


