Przyjezdni, płaćcie podatki w stolicy

Jan Fusiecki, Grzegorz Lisicki
07.09.2009 aktualizacja: 2009-09-07 09:43
A A A Drukuj
Formularze PIT Fot. AG
- Przyjechałeś do pracy lub na studia do Warszawy, to płać tu podatek - apeluje rządząca stolicą PO. Tym, którzy się na to zdecydują, chce dać ulgi i przywileje
SERWISY
Na pomysł wpadła Ligia Krajewska (PO), wiceprzewodnicząca Rady Warszawy. - Odwiedziłam kiedyś gminę we Francji.Warunkiem korzystania z jej bogatej palety usług komunalnych było płacenie podatków do jej kasy. Pomyślałam, by tę zasadę wprowadzić w Warszawie - mówi Krajewska.

Ulga po kotlecie?

Do pomysły radna przekonała kolegów, bo Warszawa ma nie lada problem ze ściąganiem podatków. Chodzi o szacowaną nawet na pół miliona osób rzeszę jej mieszkańców, którzy przyjechali tu do pracy, ale z fiskusem rozliczają się w rodzinnych miejscowościach, gdzie są zameldowani.

Wprawdzie ordynacja podatkowa mówi, że podatek powinniśmy odprowadzać tam, gdzie naprawdę mieszkamy, to jednak mało kto tego przestrzega. Jak mówią radni PO, Warszawa traci w związku z tym gigantyczne sumy.

Wpływy z podatku dochodowego dają rocznie budżetowi Warszawy 3 mld zł. Radni Platformy mają nadzieję, że dzięki zachęceniu przyjezdnych do rozliczania się w stolicy, wzbogacą kasę miasta już w najbliższych latach co najmniej o kilkadziesiąt tysięcy złotych, a w kolejnych o kilkaset. Dokładniejszych szacunków nikt na razie nie podaje.

O pomysłach radnych, które mają zachęcić przyjezdnych do opodatkowania się w stolicy, napisało w piątek "Życie Warszawy". Radni przypominają, że rzecz jest niezwykle prosta: wystarczy złożyć NIP-3. Ale jak do tego przekonać ludzi?

- Najlepiej opracować warszawską kartę podatnika. Powinni je dostać ci, którzy mimo meldunku na prowincji, opodatkują się w Warszawie. Karta da im przywileje, np. przy rekrutacji do żłobków i przedszkoli - mówi Krajewska.

Jej partyjna koleżanka Małgorzata Żuber-Zielicz proponuje przyznanie "ujawnionym" zniżek na komunikację miejską, teatry, obiekty sportowe. W jej koncepcji bonusy czekałyby też w restauracjach i kawiarniach.

- Trochę mi się wierzyć nie chce, że gdy przyjdzie pora na płacenie za kotleta, kelner da na podstawie karty podatnika 10 proc. zniżki - mówi Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.

To rozsierdzi prowincję

W przeciwieństwie do radnych stołeczni urzędnicy patrzą krzywo na pomysł karty podatnika. Boją się, że ekstra bonusy dla wybranej grupy ugodzą w tzw. prawa nabyte warszawiaków, którzy od lat płacą podatki w stolicy. A nowe zniżki mogłyby uszczuplić budżet miasta.

Pomysł zniżkowej karty krytykują też eksperci. - To byłby konfliktogenny precedens; za Warszawą mogłyby pójść inne duże miasta. A na prowincji panuje przekonanie, że aglomeracje już zabierają jej to, co najlepsze. I utrwaliłby się stereotyp Warszawy jako miasta bogatego i dbającego jedynie o partykularnie pojęte korzyści - mówi prof. Jerzy Regulski, twórca odrodzonego w Polsce samorządu.

Na pomysł krzywo patrzy warszawska opozycja. - Problemem w Warszawie są mieszkańcy okolicznych miejscowości, a nie przyjezdni z dalekich rejonów. Ludzie z podstołecznych miast korzystają z dotowanych przez Warszawę szpitali i szkół, a podatki płacą u siebie. Aby to uporządkować, należy wrócić do idei ustanowienia metropolii warszawskiej. Zamiast tego PO rzuca propagandowe hasła. Chce przypodobać się warszawiakom - mówi Mieczysław Król, warszawski radny PiS.

- Na razie o uprawniającej do zniżek karcie podatnika nie ma mowy. Przygotowujemy za to akcję promocyjną: w ulotkach zaapelujemy do wszystkich mieszkających w Warszawie, aby tu się rozliczali - mówi Andryszczyk.

Ursus bez efektu

Akcję zachęcania przyjezdnych do rozliczania się w stolicy przeprowadziły już władze Ursynowa i Ursusa. W lutym ub.r. na ursuskich ulicach pojawiły się ulotki i plakaty zachęcające do wypełnienia NIP-3.

- Nie wiemy, czy akcja przyniosła efekt - słyszymy od jednego z urzędników z Ursusa.

Na przeszkodzie stanął urząd skarbowy. - Poprosiliśmy ich o podliczenie podatków. Odpisali, że nie mogą, bo nie mają wykazów dzielnicami, lecz po nazwiskach.

A jak jest w innych miastach? - U nas raczej nie trzeba takiej akcji, mimo że z powodu kryzysu wpływa mniej podatków - mówi Filip Szatanik, rzecznik krakowskiego urzędu miasta. Choć przyznaje, że w Krakowie mieszka ogromna liczba studentów, którzy też zarabiają i mogliby na miejscu płacić podatki.

- W Gdańsku co roku prezydent na konferencji zachęca, by przekazywać 1 proc. podatku na organizacje pozarządowe, a także apeluje, by tu rozliczać NIP-3 - informuje "Gazetę" Antoni Pawlak, rzecznik gdańskiego urzędu.

W Lublinie idea nie jest znana. - Ale to dobry pomysł, zainspirujemy się - deklaruje rzeczniczka miasta Iwona Blajerska

Przeczytaj także: Mieszkam w Warszawie, podatki płacę w Wałbrzychu



Podziel się

  • A wystarczy zmienić właściwość miejscową rydzyk_fizyk 07.09.09, 09:26

    i podatki płacić wg siedziby pracodawcy - zresztą i tak są plany by rozliczał on PIT pracowników.Najzabawniejsze, że większość tych problemów powoduje polityka ubezpieczycieli samochodowych.»

  • Przyjezdni, płaćcie podatki w stolicy. A po co? robot_humano 07.09.09, 14:45

    Zapłacę podatek w stolicy, co mi to da? Nic. Żłobek - zapomnij, przedszkole - zapomnij, ZOZ - zapomnij. Dobrze kombinują te radne, że musi być jakaś zachęta bo inaczej ch..j z tego będzie. »

  • Przyjezdni, płaćcie podatki w stolicy tvtotal2 12.09.09, 17:10

    czy komuś sie w tyłku nie przewróciło? jak prowincjusz rozliczy sie z Waw, toWaw przychylnie rozpatrzy wniosek o przyjecie do publicznego przedszkola, czyżlobka. Ale żeby dawać zniżki na »

Najnowsze wiadomości z Warszawy