Mamy swój mini Hyde Park - Patelnię
08.09.2009
aktualizacja: 2009-09-07 21:12
Grajkowie, kaznodzieja, tancerze, Indianie, kuglarze i polityczni agitatorzy. Na Patelni każdy znajdzie swoje miejsce. Mały plac przed stacją metra Centrum staje się jedną z wizytówek Warszawy.
ZOBACZ TAKŻE
- Straganiarze! Tu nie zarekwirują wam towaru! (07-09-09, 08:00)
- Bronili puszczy piłami motorowymi (27-08-09, 21:25)
- Uliczni gitarzyści: zarabiają nawet do tysiąca (07-08-09, 07:00)
- Fenomen flash mobu nad Wisłą (29-06-09, 13:40)
Chłopak wyjmuje gitarę z futerału i dopiero wtedy dostrzega, że w pobliżu przygotowują się tancerze breakdance. Rozkładają kartony, na których będą występować. Muzyk z powrotem chowa instrument i rezygnuje z gry. Zgodnie z panującą tu niepisaną zasadą: nie należy przeszkadzać już występującemu i grzecznie się dogadać, kiedy można zacząć własne przedstawienie. Dzika konkurencja popsułaby szyki każdemu.
Scena na Patelni, czyli placu przy stacji metra Centrum, moderuje się spontanicznie. To jedno z najruchliwszych miejsc w mieście przyciąga rozmaite postacie, które mają potrzebę występu przed publicznością.
Ekipa breakdance pojawia się tu przynajmniej raz w tygodniu. - Jest nas sześciu i jedna dziewczyna. Chyba ludzie nas lubią, zawsze zbierze się jakaś grupka widzów, dajemy radę - mówi Hubert, czyli Pepe. Mają od 17 do 20 lat, występują przed metrem lub na Starówce.
Bywalcem placu jest przedstawiciel Kościoła Bożego, kaznodzieja Robert Vieira. - Jak na środek miasta jest tu nawet cicho, a ludzi bardzo dużo, więc próbuję zachęcać do zbawienia przez Pana Jezusa - mówi.
Nie narzeka na brak zainteresowanych. Przysłuchuje mu się Dawid, student anglistyki: - Dobrze, że komuś takiemu chce się wychodzić do ludzi, a nie czeka, aż ktoś wejdzie do kościoła - mówi chłopak.
Często na Patelni można też spotkać Pawła Zienkiewicza grającego na krześle. Kiedyś zobaczył grupę Stomp używającą różnych przedmiotów jako instrumentów i sam zaczął podobnie grać. - Chciałbym kiedyś występować w takim zespole. Póki co gram dla przyjemności, trochę dla pieniędzy.
Paweł zlicza godziny występów, gdy rozmawiamy, mija 3415.
Wieczorami na placu pojawiają się czasem kuglarze i żonglują pochodniami. Zdarza się, że np. równolegle trwa występ cygańskiego zespołu dętego i zbieranie podpisów pod inicjatywą polityczną. Czasem obok kobiety z transparentem głoszącym potrzebę odnowy Kościoła występują południowoamerykańscy Indianie w pióropuszach, a za nimi trwa akcja promocyjna jakiegoś napoju.
- Wystarczy usiąść z boku i zobaczyć, jak to miejsce żyje. Nie musi się wszystkim podobać, ale to już jest jedna z wizytówek Warszawy - ocenia Rafał, paląc papierosa przed wejściem do przejścia podziemnego.
Kuba Socha czeka na kolegów, idą razem na koncert. Wspomina, że nieopodal pod Pałacem Kultury jeszcze w zeszłym roku stała mównica, która z założenia miała być centrum warszawskiego Hyde Parku. Tak wymyśliła grupa radnych. Jednak oficjalnie wytyczone miejsce na nieskrępowane wypowiedzi się nie przyjęło. Było puste i smutne. W końcu mównicę usunięto. Kuba: - Właściwie to ona mogłaby stać gdzieś na Patelni. Bo choć to miejsce tak się nie nazywa, praktycznie to nasz Hyde Park.
Scena na Patelni, czyli placu przy stacji metra Centrum, moderuje się spontanicznie. To jedno z najruchliwszych miejsc w mieście przyciąga rozmaite postacie, które mają potrzebę występu przed publicznością.
Ekipa breakdance pojawia się tu przynajmniej raz w tygodniu. - Jest nas sześciu i jedna dziewczyna. Chyba ludzie nas lubią, zawsze zbierze się jakaś grupka widzów, dajemy radę - mówi Hubert, czyli Pepe. Mają od 17 do 20 lat, występują przed metrem lub na Starówce.
Bywalcem placu jest przedstawiciel Kościoła Bożego, kaznodzieja Robert Vieira. - Jak na środek miasta jest tu nawet cicho, a ludzi bardzo dużo, więc próbuję zachęcać do zbawienia przez Pana Jezusa - mówi.
Nie narzeka na brak zainteresowanych. Przysłuchuje mu się Dawid, student anglistyki: - Dobrze, że komuś takiemu chce się wychodzić do ludzi, a nie czeka, aż ktoś wejdzie do kościoła - mówi chłopak.
Często na Patelni można też spotkać Pawła Zienkiewicza grającego na krześle. Kiedyś zobaczył grupę Stomp używającą różnych przedmiotów jako instrumentów i sam zaczął podobnie grać. - Chciałbym kiedyś występować w takim zespole. Póki co gram dla przyjemności, trochę dla pieniędzy.
Paweł zlicza godziny występów, gdy rozmawiamy, mija 3415.
Wieczorami na placu pojawiają się czasem kuglarze i żonglują pochodniami. Zdarza się, że np. równolegle trwa występ cygańskiego zespołu dętego i zbieranie podpisów pod inicjatywą polityczną. Czasem obok kobiety z transparentem głoszącym potrzebę odnowy Kościoła występują południowoamerykańscy Indianie w pióropuszach, a za nimi trwa akcja promocyjna jakiegoś napoju.
- Wystarczy usiąść z boku i zobaczyć, jak to miejsce żyje. Nie musi się wszystkim podobać, ale to już jest jedna z wizytówek Warszawy - ocenia Rafał, paląc papierosa przed wejściem do przejścia podziemnego.
Kuba Socha czeka na kolegów, idą razem na koncert. Wspomina, że nieopodal pod Pałacem Kultury jeszcze w zeszłym roku stała mównica, która z założenia miała być centrum warszawskiego Hyde Parku. Tak wymyśliła grupa radnych. Jednak oficjalnie wytyczone miejsce na nieskrępowane wypowiedzi się nie przyjęło. Było puste i smutne. W końcu mównicę usunięto. Kuba: - Właściwie to ona mogłaby stać gdzieś na Patelni. Bo choć to miejsce tak się nie nazywa, praktycznie to nasz Hyde Park.
Przeczytaj także: Amfiteatr imienia Michaela Jacksona na Bemowie
-
Mamy swój mini Hyde Park - Patelnię
mayonnaise
08.09.09, 17:08
Od początku wydawało mi się, że Patelnia byłaby lepszą lokalizacją mównicy niżPark Świętokrzyski. Nie dość, że nikt z niej nie korzystał, to i miejsce byłoraczej martwe, a mównica w parku »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




