Oczyszczają warszawski deptak z bazgrołów

Błażej Grygiel / Radio TOK FM
09.09.2009 aktualizacja: 2009-09-09 17:06
A A A Drukuj
Chcą oczyścić ul. Chmielną z plakatów, vlepek i graffiti Fot. Błażej Grygiel / TOK FM
  • Chcą oczyścić ul. Chmielną z plakatów, vlepek i graffiti
  • Chcą oczyścić ul. Chmielną z plakatów, vlepek i graffiti
  • Chcą oczyścić ul. Chmielną z plakatów, vlepek i graffiti
  • Chcą oczyścić ul. Chmielną z plakatów, vlepek i graffiti
Dla jednych to znak, że coś się zmienia, dla innych walka z wiatrakami. A chodzi o pozbycie się plakatów, vlepek i graffiti na murach zabytkowej ulicy Chmielnej, w centrum Warszawy.
Dziś rozpoczęła się kolejna odsłona wojny o wygląd kamienic, prowadzi ją Paweł Walicki z Fundacji "W czym mogę pomóc?", na co dzień pracuje przychodni na Chmielnej i chce przekonać mieszkańców ulicy by zamiast czekać na reakcję władz, wzięli sprawy w swoje ręce.

Wodą w mur.

- Będziemy walczyć do upadłego - deklaruje Paweł Walicki i dodaje, że wbrew pozorom nie wiąże się to z dużymi kosztami - ostatnio wyczyściliśmy spory fragment elewacji, zerwaliśmy plakaty, vlepki i był to tylko koszt około 400 zł i praca jednej osoby przez kilka godzin.

Do akcji przyłączają się nawet firmy usuwające graffiti, które udostępniają odpowiedni sprzęt stołecznych Don Kichotom. Skąd to określenie? Bo dla wielu to po prostu walka z wiatrakami.

- Moim zdaniem to tak zwane "zrestartowanie ściany" czyli robienie miejsca na nowe graffiti - mówi pragnący zachować anonimowość grafficiarz - lepiej, żeby zorganizowali tutaj jam, wyznaczyli kawałek ściani i proszę - odtąd dotąd możecie malować. To mogłoby załatwić sprawę, a takie malowanie i zamalowywanie to niekończąca się wojna.

Takie malowanie graffiti pod kontrolą neidawno miało miejsce w stolicy, podczas festiwalu Street Art Doping zarząd dróg miejskich udąstępnił spore przestrzenie na których powstały barwne prace w niczym nie przypominające obraźliwych haseł, lub tagów, z którymi walczy Paweł Walicki. Sam mówi, że tylko upór może zniechęcić grafficiarzy do zamalowywania wciąż czyszczonych powierzchni. Jedno jest pewne - graffiti kontrolowane i tak skusiłoby tylko niektórych, bo w legalnym malowaniu trudno im odnaleźć potrzebną adrenalinę.

Przeczytaj także: Czyściciel z Chmielnej zaczyna akcje: Do boju!



Podziel się

  • Oczyszczają warszawski deptak z bazgrołów yavorius 09.09.09, 15:45

    - Moim zdaniem to tak zwane "zrestartowanie ściany" czyli robienie miejsca na nowe graffiti Jak wiadomo bowiem, do tego wg tych debili służą ściany...»

  • Re: Oczyszczają warszawski deptak z bazgrołów przechrztaimason 09.09.09, 16:34

    Ostatnio złapałem takiego sprejowca. Wspólnie z sąsiadami zrestartowaliśmy mu dupę. Jak wracał do domu na waleta za to osprejowany całą zawartością swojej puszki mógł sobie przemyśleć parę »

  • Czy to nie GW piała z zachwytu nad "wlepkami"? dziedzicznacytadelafinansjery 10.09.09, 19:52

    A teraz nagle traktują je jako "śmieci"Przypomnę wielce wychwalanego w tym organie pana Egesborga: serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3574571.htmlOczywiście nie ma znaczenia, ze tamten pan ostrze»

Najnowsze wiadomości z Warszawy