Jak działają przyciski dla pieszych na świecie
09.09.2009
aktualizacja: 2009-09-09 21:16
Fot. Jacek Lagowski / Agencja Gazeta
List czytelnika "Gazety" o tym, że w przeciwieństwie do Warszawy guziki dla pieszych na sygnalizatorach przed skrzyżowaniami sprawdzają się w Londynie, Malmř czy w Lund.
W odpowiedzi na artykuł "Tajemnice przycisków sygnalizacji świetlnej" ("Gazeta" 8 września) chciałem przekazać, że jestem jedną z osób, które uważają piękne żółte guziki warszawskie za nigdy niedziałające. Ponadto nie znam nikogo o odmiennym zdaniu.
Ale te przyciski jednak czasami naprawdę działają, tylko zupełnie nie tak, jak nakazuje rozsądek. Nienaciśnięcie (któregoś z działających) przycisków powoduje, że zielone światło w ogóle się nie zapala. Samochody stoją. Z jednej strony i z drugiej. Nikt nie skręca, a piesi mają czerwone.
Dla udowodnienia, że jednak się da, przytoczę kilka przykładów. Byłem w Londynie. Są guziki, które jak się wciśnie, zaczynają piszczeć, zmieniać światła, pokazywać, że działają. Nikt ich nie psuje, bo ma zielone i musi iść. Poza tym przechodzenie na czerwonym świetle nie jest zabronione - kiedy samochody stoją, to ludzie idą, nie czekając na cud z nieba.
Po powrocie do Warszawy stanie jak głupi na czerwonym wydawało mi się skrajnie bezsensowne.
Pół roku mieszkałem w Lund w Szwecji, niedaleko Malm . System świateł w tym mieście, włącznie z guzikami, należy chyba do cudów techniki. Są wyposażone np. w wypukłości dla niewidomych, które pozwalają im zorientować się, z jaką przeszkodą mają do czynienia. Po wciśnięciu maszynka zaczyna wolno pikać i po chwili zmienia światło na zielone, dając sygnał dźwiękowy. Jeżeli nie jedzie żaden samochód, dzieje się to natychmiast. W nocy wszystkie światła na skrzyżowaniu świecą się na czerwono. System wykrywa nadjeżdżający samochód i zmienia mu światło tak, że nawet nie musi zwalniać. Nie ma żadnych migających żółtych.
Kopenhaga. Tam na każdym słupie ze światłami jest dodatkowo przycisk i głośnik mówiący, na jakim skrzyżowaniu się znajdujemy.
W Monte Carlo znalazłem przejście dla pieszych z diodową klepsydrą pokazującą, ile jeszcze będziemy musieli czekać. Uznali, że człowiek jak podszedł, może postać 20 sekund. Puszczą trochę więcej samochodów i wszyscy będą zadowoleni.
W Warszawie są przyciski, gdzie, czy wcisnę, czy nie, i tak zielone się zapali. Wcale się nie dziwię, że doprowadzają pieszych do furii.
Ale te przyciski jednak czasami naprawdę działają, tylko zupełnie nie tak, jak nakazuje rozsądek. Nienaciśnięcie (któregoś z działających) przycisków powoduje, że zielone światło w ogóle się nie zapala. Samochody stoją. Z jednej strony i z drugiej. Nikt nie skręca, a piesi mają czerwone.
Dla udowodnienia, że jednak się da, przytoczę kilka przykładów. Byłem w Londynie. Są guziki, które jak się wciśnie, zaczynają piszczeć, zmieniać światła, pokazywać, że działają. Nikt ich nie psuje, bo ma zielone i musi iść. Poza tym przechodzenie na czerwonym świetle nie jest zabronione - kiedy samochody stoją, to ludzie idą, nie czekając na cud z nieba.
Po powrocie do Warszawy stanie jak głupi na czerwonym wydawało mi się skrajnie bezsensowne.
Pół roku mieszkałem w Lund w Szwecji, niedaleko Malm . System świateł w tym mieście, włącznie z guzikami, należy chyba do cudów techniki. Są wyposażone np. w wypukłości dla niewidomych, które pozwalają im zorientować się, z jaką przeszkodą mają do czynienia. Po wciśnięciu maszynka zaczyna wolno pikać i po chwili zmienia światło na zielone, dając sygnał dźwiękowy. Jeżeli nie jedzie żaden samochód, dzieje się to natychmiast. W nocy wszystkie światła na skrzyżowaniu świecą się na czerwono. System wykrywa nadjeżdżający samochód i zmienia mu światło tak, że nawet nie musi zwalniać. Nie ma żadnych migających żółtych.
Kopenhaga. Tam na każdym słupie ze światłami jest dodatkowo przycisk i głośnik mówiący, na jakim skrzyżowaniu się znajdujemy.
W Monte Carlo znalazłem przejście dla pieszych z diodową klepsydrą pokazującą, ile jeszcze będziemy musieli czekać. Uznali, że człowiek jak podszedł, może postać 20 sekund. Puszczą trochę więcej samochodów i wszyscy będą zadowoleni.
W Warszawie są przyciski, gdzie, czy wcisnę, czy nie, i tak zielone się zapali. Wcale się nie dziwię, że doprowadzają pieszych do furii.
Przeczytaj także: Tajemnice przycisków sygnalizacji świetlnej
-
Jak działają przyciski dla pieszych na świecie
smurfetka4
10.09.09, 07:56
mnie najbardziej wkurza, że niektóre przyciski działają tak, że aby zapaliło się zielone, muszą być wciśnięte przed zmianą świateł.jeśli dojdziesz do przejśćia gdy samochody już stoją na »
-
Warszawa: niebezpiecznie na Waszyngtona
volim
10.09.09, 10:51
Przyciski w Warszawie sa tak skonstruowane, ze sa trudnosci z ich wlaczeniem, przede wszystkim przez osoby starsze - czasem trzeba mocno w nie uderzyc, zeby zadzialaly. Bardzo niebezpiecznie»
-
Po co przyciski w Alejach i na Marszałkowskiej?
karolarat
10.09.09, 12:38
Na tych ulicach na każdym cyklu świateł przechodzi przez jezdnię nawet kilkadziesiąt osób w tym korzystający z tramwajów kursujących średnio co 1-3 minuty. Po co instaluje się przyciski - »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


