Graffiti z Chmielnej spłynęły do kanalizacji

Dariusz Bartoszewicz
10.09.2009 aktualizacja: 2009-09-09 21:52
A A A Drukuj
Marek Kijewski, właściciel firmy Anti-Graff rozprawia się z bazgrołami na murze Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Takiej Warszawy chcemy - czystej! Po kilku godzinach pracy dwa budynki przy Chmielnej przejaśniały. Kulfony pseudografficiarzy spłynęły tam, gdzie ich miejsce - do kanalizacji.
Powtórzmy: jak slums wygląda pierwszy deptak Warszawy. Choć Chmielna łączy Trakt Królewski z Marszałkowską bardziej przypomina miejski ściek niż ulicę w sercu miasta. Wszystko z powodu brudu i chuliganerii, która maże farbą w spreju po fasadach i witrynach, niszczy własność komunalną i prywatną.

Wodą w mur na Chmielnej

Wojnę bezradności wypowiedział Paweł Walicki, właściciel spółki Centrum Medyczne "Puławska" i przychodni przy ul. Chmielnej 14. - Tylko maniakalnym uporem i natychmiastową reakcją można coś zdziałać - mówi.

Wojna jest do wygrania, czego dowodzi Metro Warszawskie. Choć też jest atakowane przez grafficiarzy, po bazgrołach nie ma śladu, bo są od razu usuwane.

Dar serca dla biednych Polaków

- Na ściany pomazane graffiti nakładam najpierw preparat żelowy, który rozmiękcza farby. Odczekuję pół godziny, godzinę. Potem przeciągam zwykłą szczotką, żeby graffiti poruszyć. I wkraczam do akcji z myjką ciśnieniową gorącowodną - wylicza mgr Marek Kijewski, właściciel firmy AntiGraff, zakładając gumowane spodnie.

Dwa budynki na Chmielnej odczyścił wczoraj za darmo. W czynie społecznym pomógł wcześniej wspólnotom w sąsiedztwie. - Prowadzili akcję Smolna wolna od graffiti - przypomina mgr Kijewski.

Zdradza, że zabazgroloną Chmielną pokazał Davidowi Francisowi, szefowi firmy Delta (A.G.) z Wielkiej Brytanii. A ten złapał się za głowę, pomyślał: "Biedni Polacy", ulicę w takim stanie mają w samym centrum stolicy, trzeba im jakoś pomóc, pokazać, jak z naściennym brudem radzi sobie cywilizowany świat. - Przekazał mi w darze preparaty do usuwania farby, a ja ofiarowałem swoją pracę - zaznacza szef AntiGraffu.

Radosny moment znikania bazgrołów pod myjką uwieczniał Paweł Walicki. Nie krył w rozmowie z "Gazetę", że bardzo trudno skrzyknąć sąsiadów do jakiegokolwiek wspólnego działania. - Wszyscy się zasłaniają, że to nie ich sprawa, tylko zadanie dla innych - mówi. - A mnie zależy, żeby od razu pójść za ciosem. Założyć monitoring. Na budynku, w którym działa moja przychodnia, już mam kamery.

Czyszczenie domów z bazgrołów jest czasochłonne i kosztowne. W zależności od tego, jaką farbą pomazano i co - jakie podłoże, za jej usunięcie trzeba zapłacić 70-120 zł za metr kwadratowy. Zabezpieczenie powierzchni specjalnym preparatem to wydatek ok. 40 zł (za 1 m kw.).

Warszawa czeka na swojego Giulianiego

- Dziewczyny też malują. Zostawiają swoje znaczki na murze pod osłoną nocy w towarzystwie mocno zbudowanych panów - zdradza Jacek Barcz ze wspólnoty mieszkaniowej Chmielna 14.

Uważa, że wobec urzędniczej znieczulicy, braku gospodarza w mieście i tego, że "nikomu nic się nie chce", nie ma co liczyć na poważne zmiany. - Prawo się musi zmienić. Jak złapali dzieciaka znajomych, którzy mieszkają w Sztokholmie, to nie dość, że musiał wyczyścić z bazgrołów elewację, to jeszcze odnowili ją na koszt rodziców. U nas to walka z wiatrakami. Nawet jak złapie się sprawcę na gorącym uczynku, to sąd orzeknie: mała społecznie szkodliwość czynu - złości się pan Barcz.

I marzy, że kiedyś Warszawa doczeka się takiego prezydenta jak burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani. Może być w spódnicy.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku

Przeczytaj także: Dlaczego bazgrzą na murach?



Podziel się

  • Graffiti z Chmielnej spłynęły do kanalizacji szabo 10.09.09, 10:11

    Brawo! Czas skonczyc z tym syfem.»

  • Jutro wróci? qnegunda 10.09.09, 16:16

    Dzieci z lakierem wrócą.»

  • Syf na Cmielnej ernest29 10.09.09, 17:53

    Trzeba zmusić straż miejską do usuwania śpiących narkomanów, meneli, śmietnikowych nurków urzędujących na ławkach przed kinem Atlantic i obok włoskiej restauracji. Zjeżdżaja się z całej »

Najnowsze wiadomości z Warszawy