Ursynów: znów polecą głowy za halę sportową

Jan Fusiecki
12.09.2009 aktualizacja: 2009-09-11 22:29
A A A Drukuj
Luty 2007 - otwarcie urysnowskiej hali. Fot. Jacek Łagowski / AG
Winę za utratę gigantycznego odszkodowania od firmy budującej halę na Ursynowie ponoszą też najwyżsi rangą dzielnicowi urzędnicy, a nie tylko odwołany burmistrz - wynika z najnowszych ustaleń ratusza. Szykują się kolejne dymisje.
Chodzi o ujawnioną przez nas na początku roku sprawę przegranej miasta z Mostostalem-Eksport. Za blisko dwuletnie spóźnienie w budowie hali sportowo-widowiskowej u zbiegu Hirszfelda i Pileckiego ta firma była winna miastu 74 mln zł odszkodowania z tytułu kar umownych. Nie zapłaci nawet złotówki, bo urzędnicy przegapili terminy w sądzie i sprawa uległa przedawnieniu.

Najstarsi stażem warszawscy samorządowcy nie pamiętają tak dużej i spektakularnej przegranej spowodowanej urzędniczym niedopatrzeniem. Po serii krytycznych materiałów w mediach, władze warszawskiej Platformy i prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zdecydowały, że muszą poświęcić burmistrza Ursynowa Tomasza Mencinę. Objął to stanowisko z rekomendacji Platformy, ponosi więc polityczną odpowiedzialność za niegospodarne działanie swojego urzędu.

W kwietniu Mencina rezygnował żegnany kwiatami przez partyjnych kolegów. - Tomku, zostawiłeś tu kawał serducha. Tyle pracowałeś, nieraz w nocy paliło się światło - mówiła mu na pożegnanie radna PO Elżbieta Igras.

Nowym burmistrzem została ściągnięta z zarządu Woli Urszula Kierzkowska (PO). - Jej łagodna powierzchowność ma się nijak do metod działania. Już zdymisjonowała naczelników ds. sportu i kultury. Spodziewamy się, że teraz polecą głowy w wydziałach, które prowadziły sprawę z Mostostalem-Eksport - słyszymy w ursynowskim ratuszu.

Urszula Kierzkowska nie chce oficjalnie potwierdzić tych wieści, ale im nie zaprzecza. Przyznaje, że wyszły na jaw nowe okoliczności, które rzucają cień na grupę najwyższych rangą urzędników.

Lech Królikowski, ursynowski radny opozycji złożył interpelację, w której domagał się szczegółowego opisu procedur, których powinni trzymać się urzędnicy prowadzący sprawę z Mostostalem-Eksport. Okazało się, że - zgodnie z zarządzeniem prezydenta Warszawy - dzielnicowy wydział infrastruktury powinien w 2006 r. przesłać służbom finansowym tzw. notę księgową równą wysokości należnego miastu odszkodowania, czyli 74 mln zł.

Dzięki temu o tej należności dowiedziałoby się oficjalnie biuro skarbnika i najwyżsi urzędnicy w ratuszu. - A wtedy najpewniej nikt nie przegapiłby terminów w sądzie - mówią zgodnie ursynowscy radni.

Jednak wydział infrastruktury nadzorowany przez wieloletniego naczelnika Leszka Ciurzyńskiego noty nie sporządził i służby finansowe nic o potencjalnym zysku oficjalnie nie wiedziały. A inny doświadczony urzędnik, szef wydziału prawnego Wiesław Pietrzak, przegapił sądowe terminy.

Za to profesjonalnie zachował się Mostostal-Eksport: trzymał rezerwę na poczet wypłaty wielomilionowego odszkodowania, słał wnioski do sądu i wygrał. - Nie ma wątpliwości, że naczelnik wydziału infrastruktury złamał procedury - mówi Urszula Kierzkowska.

Nie może go jednak na razie zdymisjonować, bo Ciurzyński jest stale na chorobowym. W urzędzie zatrudniony jest też do dziś Wiesław Pietrzak. Ratusz zapowiedział jego dymisję, ale szef ursynowskich prawników również długo chorował, a ostatnio wziął urlop.

Przeczytaj także: Nowe budynki uniwersyteckie na Mariensztacie



Podziel się

  • Ursynów: znów polecą głowy za halę sportową tvtotal2 12.09.09, 20:50

    mam nadzieje ze kazdy łobuz co maczał paluchy w tej aferze zostanierozliczony, a majątek jaki na tym zyskał zostanie odebrany. Igras niech niewystawia siebie na posmiewisko takimi »

Najnowsze wiadomości z Warszawy