Prądy w komunikacji: Blondynki ze 168 szukam

Alicja Chybińska
12.09.2009 aktualizacja: 2010-08-10 15:10
A A A Drukuj
Pasażerowie na stacji Warszawa Śródmieście (zdjęcie archiwalne) Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Widziałeś w metrze blond bóstwo, ale zabrakło ci śmiałości, by z nim porozmawiać? Nic straconego! Internet da ci drugą szansę.
Przyjaciółka rzucała w autobusie powłóczyste spojrzenia i zdawała pikantną relację z weekendu, a w domu rzuciła się do komputera. Oba te fakty są ze sobą ściśle powiązane - mogła zaintrygować w autobusie jakiegoś współpasażera. Na tyle, by zamieścił w internecie anons poszukujący "wysokiej, roześmianej, rudej dziewczyny, która wczoraj wieczorem jechała 168 w stronę Rembertowa".

Widziałeś w metrze blond bóstwo, ale zabrakło ci śmiałości, by z nim porozmawiać? Nic straconego! Zamieszczasz ogłoszenie w portalu Gumtree (Warszawa/Przyjaciele, Randki/Poszukuję pewnej osoby). Określasz, kogo szukasz i w którym autobusie (tramwaju/metrze/skrzyżowaniu) "los złączył wasze spojrzenia". Liczysz na to, że tajemnicza nieznajoma również odwiedza ten portal (najlepiej oczywiście w poszukiwaniu ciebie) i przeczyta apel. A potem zdecyduje się odezwać. To druga szansa na nawiązanie znajomości. Dla nieśmiałych.

Mojej przyjaciółki nikt nie szukał. Nie wsiadła do autobusu w piątek na Natolinie, nie ma małego motylka na prawej łopatce i tajemniczych niebieskich oczu. Nie jechała także białym audi do Marek, wymieniając na czerwonym świetle zalotne spojrzenia z przystojnym blondynem (czarna mazda, lewy pas). Nikt jej nie odprowadza wzrokiem po Mokotowie ("Codziennie cię widuje na Puławskiej w stronę Warszawy, odezwij się"), nie ona straciła szansę na kościelną znajomość ("Kościół św. Barbary. Przyszłaś pod koniec mszy, uklękłaś i po ok. pięciu minutach wyszłaś. Napisz, czekam").

Los łączy w różnych okolicznościach. Czasami poprzez banany ("Zepsułam wagę przy ważeniu bananów, a ty mi pomogłeś. Byłeś fajny i bardzo pomocny"). Innym razem kieruje do opery ("Pan pomógł pani włożyć płaszcz, po czym zniknął. Pani ma nadzieję na coś więcej. Pilnie poszukuje"). Jednak najwięcej elektrycznych prądów przepływa między ludźmi w miejskiej komunikacji. Na drugim miejscu są nocne kluby.

Bywa romantycznie, bywa samokrytycznie ("Stoję na przystanku i gapię się na ciebie jak ostatni debil. Odezwij się"). Ale i bywa skutecznie ("Znalazłam Zuzię! Siedzi właśnie koło mnie"). Większość anonsów pozostaje bez odpowiedzi. Internauta Greg, który szukał nieznajomej z metra: - Nie odezwała się.

Inny nieśmiały: - Myślałem, że jakakolwiek odpisze, nawet jeśli nie jej szukałem. Tak z ciekawości. A tu nic.

Czy ogłaszający wierzą, że tajemnicza nieznajoma lub nieznajomy odezwą się? Greg: - Wierzą, nie wierzą, warto spróbować. To tak jak z lotkiem - nikłe szanse na dużą wygraną, ale prawie nic nie kosztuje.

Czy naprawdę prądy przepływające w komunikacji miejskiej mogą mieć drugą odsłonę w wirtualnym świecie? Postanowiłam sprawdzić. Nawiązałam kontakt wzrokowy z pewnym blondynem w 168, uśmiechnęłam się, upuściłam gazetę, którą od razu mi podał. Obiecujące, ale trzymałam się scenariusza. Wysiadłam. Układałam w głowie treść ogłoszenia, które wrzucę do portalu. Niestety, blondyn nie był nieśmiały. Zaprosił mnie na kawę. Serwisu towarzyskiego Gumtree nie znał.

Przeczytaj także: Za rok tunelem z Dworca Gdańskiego do metra



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy