Pierwsza taksówka na motocyklu

Grzegorz Lisicki
17.09.2009 aktualizacja: 2009-09-17 10:04
A A A Drukuj
Michał Migała na skuterze przewozi przesyłki oraz ludzi Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Taksówką z Janek do centrum w 21 minut? To możliwe dzięki pierwszej w stolicy "jednoosobowej" taksówce. Jest w niej miejsce tylko dla kierowcy i jednego pasażera
Nietypowa taksówka nazywa się Suzuki Burgman 400. Tak naprawdę to dwuosobowy skuter. Można się na nim wygodnie rozsiąść. - Na dodatek ma z tyłu oparcie, nie trzeba się do mnie tulić - zachwala kierowca. To Michał Migała, poeta i dziennikarz radiowy, który właśnie stara się znaleźć biznesową niszę w działce "komunikacja miejska". Ma prosty pomysł - transport osób z punktu A do punktu B jak najszybciej i bez korków.

Jego Suzuki, choć o wiele większe od zwykłych skuterów, i tak z łatwością przeciska się przez zakorkowane ulice. Dzięki temu z ul. Łodygowej na granicy z Ząbkami do ronda Babka Michał jedzie zaledwie 12 minut. Z centrum handlowego w Jankach w okolice Rotundy - 21 minut.

Pomysł przyszedł niespodziewanie. - Podczas ćwiczeń siłowych na ławeczce - mówi Michał. Nie był pierwszym, który wymyślił takie usługi. Moto-taxi jest dość popularne we Francji. - W Paryżu motocykle wożą pasażerów na lotnisko Orly. Z bocznymi kuframi. To im jednak utrudnia lawirowanie w korkach - zauważa Michał.

Zanim zarejestrował firmę, przeszedł korowód w urzędach. - Nie wiedzieli, jak się do tego zabrać. W końcu jednak rejestracja się udała. Michał założył stronę: www.migiem.eu.

Opowiada, że "taksówkarz" na skuterze ma też inne kłopoty: przepisy wymagają, by pasażer miał kask. - A przecież nie każdy nosi go ze sobą - żartuje Michał. - Dlatego dla pasażerów mam dwa kaski. Większy i mniejszy. A na dżdżyste dni przeciwdeszczowy kombinezon.

Interes na razie się rozkręca. - Dziennie wożę około dziesięciu osób, będę jeździł do końca listopada, chyba że później też będą klienci - deklaruje "taksówkarz". Stawki nie są wygórowane - za dnia to 12 zł za 5 km, a 16 zł za 15 km.

- Nocą nie jeżdżę, bo nie ma korków i skuter nie jest żadną konkurencją dla aut.

Co na to klienci? - Ci, którzy po raz pierwszy występują w roli pasażera, mogą się nieco obawiać. Jedna dziewczyna okropnie piszczała. A na zakrętach wystawiała nogę - opowiada Michał.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku

Przeczytaj także: Taksówkowy chaos pod Dworcem Centralnym



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy