Gruba Kaśka i dwóch Chudych Wojtków
17.09.2009
aktualizacja: 2009-09-16 21:01
Fot. Albert Zawada / AG
O planach handlowania piaskiem i o tym, skąd wiedzą, jakie seriale są najpopularniejsze wśród warszawiaków - opowiadali w środę pracownicy Wodociągu Praskiego. Okazją były 45. urodziny Grubej Kaśki
ZOBACZ TAKŻE
- Filtry: już za rok czysta woda z nowej stacji (17-08-09, 09:00)
- Muzealna pompa w Filtrach (16-04-09, 10:00)
- Zabytkowe samochody na Filtrowej (21-03-09, 00:00)
- Zwiedź Filtry i Grubą Kaśkę (15-03-09, 22:00)
- Filtry tylko w teorii (22-05-08, 16:05)
SERWISY
Tak nazywa się studnia infiltracyjna umieszczona w nurcie Wisły. Była jedną ze sztandarowych inwestycji PRL. Jej budowa zaczęła się w 1953 r. Po raz pierwszy oczyszczona tu woda popłynęła 22 września 1964 r.
Ze zbudowaną prawie pół wieku temu studnią kontrastuje nowoczesna dyspozytornia praskiego wodociągu u zbiegu Paryskiej i Brukselskiej na Saskiej Kępie. Zainstalowano tam kilkanaście monitorów, na których wyświetlany jest poziom zużywanej wody. - To taki nasz mały Big Brother do podglądania warszawiaków - prezentowała Beata Pacholec, kierownik Wodociągu Praskiego. - O godz. 4 nad ranem linia poboru jest nisko, bo wszyscy śpią. O tu, ok. 5-6 widać, że pierwsze nieboraki już wstały i się szykują do pracy. Między 7 a 8 mamy szczyt poboru. Potem spada. To dlatego, że wróciły seriale i ludzie siedzą przed telewizorami. Te drobne skoki to przerwy na reklamy, kiedy ludzie wychodzą do łazienki albo robią sobie herbatę - opowiadała.
Z dyspozytorni powędrowaliśmy do Grubej Kaśki. Można do niej przejść suchą stopą przez mierzący 311 m tunelem. Schodzi on siedem metrów poniżej dna Wisły. W połowie drogi jest wygięty w lekki zygzak. Gdy go budowano w 1960 r., poziom wody w Wiśle był wysoki - rzeka parła i przesunęła układany betonowy element tunelu.
Gruba Kaśka pobiera wodę za pomocą drenów przysypanych siedmiometrową warstwą piasku. Przesączając się przezeń, woda się oczyszcza. - Złoże piasku to sito, w pewnym momencie musi się zapchać i trzeba je wypłukać. Kiedyś sprawę załatwiał wartki nurt rzeki, teraz Wisła jest leniwa, ma zaledwie 80 cm głębokości. Dlatego dziś poruszamy piasek pływającymi hydraulicznymi spulchniaczami. Nazywamy je Chudymi Wojtkami, od ich projektanta Jerzego Wojtkowskiego - opowiadała kierownik Pacholec.
Przez to warszawskie wodociągi są armatorem - spulchniacze mają dokumenty statków żeglugi morskiej. Zbudowano je w Gdyni, przypłynęły Wisłą. Statkiem jest też pogłębiarka wysysająca z dna Wisły łachy piasku, by nurt wody lepiej omywał rejony, w których zatopione są dreny. MPWiK, który dziś zarabia na sprzedawaniu wody, przymierza się do rozpoczęcia handlu tym piaskiem.
Ze zbudowaną prawie pół wieku temu studnią kontrastuje nowoczesna dyspozytornia praskiego wodociągu u zbiegu Paryskiej i Brukselskiej na Saskiej Kępie. Zainstalowano tam kilkanaście monitorów, na których wyświetlany jest poziom zużywanej wody. - To taki nasz mały Big Brother do podglądania warszawiaków - prezentowała Beata Pacholec, kierownik Wodociągu Praskiego. - O godz. 4 nad ranem linia poboru jest nisko, bo wszyscy śpią. O tu, ok. 5-6 widać, że pierwsze nieboraki już wstały i się szykują do pracy. Między 7 a 8 mamy szczyt poboru. Potem spada. To dlatego, że wróciły seriale i ludzie siedzą przed telewizorami. Te drobne skoki to przerwy na reklamy, kiedy ludzie wychodzą do łazienki albo robią sobie herbatę - opowiadała.
Z dyspozytorni powędrowaliśmy do Grubej Kaśki. Można do niej przejść suchą stopą przez mierzący 311 m tunelem. Schodzi on siedem metrów poniżej dna Wisły. W połowie drogi jest wygięty w lekki zygzak. Gdy go budowano w 1960 r., poziom wody w Wiśle był wysoki - rzeka parła i przesunęła układany betonowy element tunelu.
Gruba Kaśka pobiera wodę za pomocą drenów przysypanych siedmiometrową warstwą piasku. Przesączając się przezeń, woda się oczyszcza. - Złoże piasku to sito, w pewnym momencie musi się zapchać i trzeba je wypłukać. Kiedyś sprawę załatwiał wartki nurt rzeki, teraz Wisła jest leniwa, ma zaledwie 80 cm głębokości. Dlatego dziś poruszamy piasek pływającymi hydraulicznymi spulchniaczami. Nazywamy je Chudymi Wojtkami, od ich projektanta Jerzego Wojtkowskiego - opowiadała kierownik Pacholec.
Przez to warszawskie wodociągi są armatorem - spulchniacze mają dokumenty statków żeglugi morskiej. Zbudowano je w Gdyni, przypłynęły Wisłą. Statkiem jest też pogłębiarka wysysająca z dna Wisły łachy piasku, by nurt wody lepiej omywał rejony, w których zatopione są dreny. MPWiK, który dziś zarabia na sprzedawaniu wody, przymierza się do rozpoczęcia handlu tym piaskiem.
Przeczytaj także: Ponad półmiliarda pomocy od Norwegów
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


