Ratusz przeciw segregacji śmieci na Białołęce
18.09.2009
aktualizacja: 2009-09-17 22:39
Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Władze Białołęki wymyśliły, jak zachęcić do segregowania śmieci. Przekonały do tego mieszkańców i ekologów. Ale ratusz powiedział "nie" i projekt trzeba wyrzucić do kosza
ZOBACZ TAKŻE
- Segregacja śmieci idzie w parze z kulturą (18-09-09, 21:00)
- I po eurowyborach: komu się opłaciło zaśmiecić miasto? (09-06-09, 13:52)
- Segregujmy odpady. Tak, ale gdzie je wyrzucać? (08-10-10, 11:00)
- Rozbudować jedyną spalarnię w Polsce - bo będą kary (21-12-09, 09:00)
- Warszawskie śmieci do zbadania (30-09-09, 04:00)
- Elektrośmieci wciąż straszą w stolicy (04-06-09, 14:45)
- Jak KFC zaśmieca Warszawę (15-10-08, 13:39)
SERWISY
- Warszawiacy nie segregują śmieci. To bomba z opóźnionym zapłonem: jeśli to się nie zmieni, za kilka lat grożą nam wielomilionowe kary - alarmuje Sławomir Brzózek z fundacji Nasza Ziemia.
Według danych ratusza w 2008 r. wytworzyliśmy ponad 708 tys. ton odpadów. I choć ponad 75 proc. z nich można odzyskać, recyklingowi poddano tylko 6 proc.! A zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej Warszawa do 2014 r. musi odzyskiwać co najmniej 60 proc. śmieci.
Dzielnica: Ludzi trzeba przekonać
Sposób na rozwiązanie tego problemu znalazły władze Białołęki. Stworzyły "program rozwoju selektywnej zbiórki odpadów". Miał objąć teren tzw. zielonej Białołęki, m.in. ulice Ostródzką, Mochtyńską i Brzeziny. Na początku miał dotyczyć ponad 1200 domów i mieszkań. Później miał objąć całą dzielnicę.
- Ludzi trzeba przekonać do segregacji śmieci. Bez edukacji nic nie wskóramy. Jeśli mieszkańcy będą mieli korzyści finansowe z selekcji odpadów, zaczną to robić [od 2006 r. każdy warszawiak musi mieć umowę z firmą wywożącą śmieci, to wydatek kilkudziesięciu złotych miesięcznie]. A jak się przyzwyczają, nauczą tego swoje dzieci - mówi Jacek Kaznowski, burmistrz Białołęki.
Pomysł był prosty: każdy, kto zgodziłby się wziąć udział w programie, dostałby pojemniki na śmieci oraz kolorowe worki na papier, szkło, plastik i odpady zielone.
Opłaty miały zależeć od ilości segregowanych śmieci. Im więcej śmieci ktoś by odzyskał, tym płaciłby mniej. Przy dużej selekcji śmieci wywózka odpadów mogła kosztować miesięcznie tylko 20 zł - dwa razy mniej od średniej ceny rynkowej.
Oprócz tego w dzielnicy miały powstać punkty zbiórki: * odpadów niebezpiecznych (baterii, leków), * zużytego sprzętu elektronicznego (lodówki, pralki), * odpadów wielkogabarytowych (szafy, łóżka). Miały pojawić się również automaty do sprzedaży torebek na psie odchody i kosze, do których można by je wyrzucać.
Do programu zaproszono też lokalne szkoły i przedszkola. Planowano pikniki ekologiczne. W dzielnicy miał być uruchomiony zielony telefon, na który mieszkańcy mogliby zgłaszać swoje uwagi w sprawie systemu zbiórki śmieci.
Ratusz: Za edukację nie zapłacimy
Koszt półrocznego programu to 1,1 mln zł. Połowę miał wyłożyć ratusz, pozostałą część dzielnica i prywatne firmy. - Początkowo urzędnicy prezydent Gronkiewicz-Waltz byli zachwyceni. Wzięliśmy się więc do pracy i wszystko było zapięte na ostatni guzik. Już mieliśmy zaczynać projekt, gdy ratusz się wycofał. Wszystko runęło. Jesteśmy załamani. Bez pomocy miasta nie damy rady tego zrobić - żali się urzędnik z białołęckiego ratusza.
- Na Białołęce mało kto segreguje śmieci. Nie ma żadnych pojemników na papier czy szkło. Kto będzie biegał po dzielnicy, żeby wyrzucić torbę puszek? Ja z przyjemnością wzięłabym udział w takim programie - twierdzi Wioletta Fidura, szefowa biura rachunkowego z ul. Ostródzkiej.
Jednak urzędnicy z ratusza nie mają sobie nic do zarzucenia. - Wszyscy warszawiacy mają obowiązek segregować śmieci, nie będziemy więc dawać pieniędzy na takie programy. Poza tym śmieci należą do tego, kto je wytwarza. Ratusz nie może więc finansować ich odbioru z prywatnych posesji - wyjaśnia Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza.
- Przecież to program edukacyjny! Władze Warszawy, gdyby tylko chciały, mogły pomóc go sfinansować. Zablokowano projekt, dzięki któremu odzyskiwalibyśmy prawie 100 proc. śmieci - kwituje Krzysztof Kawczyński z Polskiego Systemu Recyklingu Organizacji Odzysku, która chciała wziąć udział w programie.
Sławomir Brzózek: - To wzorowy program - spójny i klarowny. I, co najważniejsze, byłby skuteczny. Na tak dobrze zorganizowaną gospodarkę odpadami powinny znaleźć się pieniądze.
Według danych ratusza w 2008 r. wytworzyliśmy ponad 708 tys. ton odpadów. I choć ponad 75 proc. z nich można odzyskać, recyklingowi poddano tylko 6 proc.! A zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej Warszawa do 2014 r. musi odzyskiwać co najmniej 60 proc. śmieci.
Dzielnica: Ludzi trzeba przekonać
Sposób na rozwiązanie tego problemu znalazły władze Białołęki. Stworzyły "program rozwoju selektywnej zbiórki odpadów". Miał objąć teren tzw. zielonej Białołęki, m.in. ulice Ostródzką, Mochtyńską i Brzeziny. Na początku miał dotyczyć ponad 1200 domów i mieszkań. Później miał objąć całą dzielnicę.
- Ludzi trzeba przekonać do segregacji śmieci. Bez edukacji nic nie wskóramy. Jeśli mieszkańcy będą mieli korzyści finansowe z selekcji odpadów, zaczną to robić [od 2006 r. każdy warszawiak musi mieć umowę z firmą wywożącą śmieci, to wydatek kilkudziesięciu złotych miesięcznie]. A jak się przyzwyczają, nauczą tego swoje dzieci - mówi Jacek Kaznowski, burmistrz Białołęki.
Pomysł był prosty: każdy, kto zgodziłby się wziąć udział w programie, dostałby pojemniki na śmieci oraz kolorowe worki na papier, szkło, plastik i odpady zielone.
Opłaty miały zależeć od ilości segregowanych śmieci. Im więcej śmieci ktoś by odzyskał, tym płaciłby mniej. Przy dużej selekcji śmieci wywózka odpadów mogła kosztować miesięcznie tylko 20 zł - dwa razy mniej od średniej ceny rynkowej.
Oprócz tego w dzielnicy miały powstać punkty zbiórki: * odpadów niebezpiecznych (baterii, leków), * zużytego sprzętu elektronicznego (lodówki, pralki), * odpadów wielkogabarytowych (szafy, łóżka). Miały pojawić się również automaty do sprzedaży torebek na psie odchody i kosze, do których można by je wyrzucać.
Do programu zaproszono też lokalne szkoły i przedszkola. Planowano pikniki ekologiczne. W dzielnicy miał być uruchomiony zielony telefon, na który mieszkańcy mogliby zgłaszać swoje uwagi w sprawie systemu zbiórki śmieci.
Ratusz: Za edukację nie zapłacimy
Koszt półrocznego programu to 1,1 mln zł. Połowę miał wyłożyć ratusz, pozostałą część dzielnica i prywatne firmy. - Początkowo urzędnicy prezydent Gronkiewicz-Waltz byli zachwyceni. Wzięliśmy się więc do pracy i wszystko było zapięte na ostatni guzik. Już mieliśmy zaczynać projekt, gdy ratusz się wycofał. Wszystko runęło. Jesteśmy załamani. Bez pomocy miasta nie damy rady tego zrobić - żali się urzędnik z białołęckiego ratusza.
- Na Białołęce mało kto segreguje śmieci. Nie ma żadnych pojemników na papier czy szkło. Kto będzie biegał po dzielnicy, żeby wyrzucić torbę puszek? Ja z przyjemnością wzięłabym udział w takim programie - twierdzi Wioletta Fidura, szefowa biura rachunkowego z ul. Ostródzkiej.
Jednak urzędnicy z ratusza nie mają sobie nic do zarzucenia. - Wszyscy warszawiacy mają obowiązek segregować śmieci, nie będziemy więc dawać pieniędzy na takie programy. Poza tym śmieci należą do tego, kto je wytwarza. Ratusz nie może więc finansować ich odbioru z prywatnych posesji - wyjaśnia Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza.
- Przecież to program edukacyjny! Władze Warszawy, gdyby tylko chciały, mogły pomóc go sfinansować. Zablokowano projekt, dzięki któremu odzyskiwalibyśmy prawie 100 proc. śmieci - kwituje Krzysztof Kawczyński z Polskiego Systemu Recyklingu Organizacji Odzysku, która chciała wziąć udział w programie.
Sławomir Brzózek: - To wzorowy program - spójny i klarowny. I, co najważniejsze, byłby skuteczny. Na tak dobrze zorganizowaną gospodarkę odpadami powinny znaleźć się pieniądze.
Przeczytaj także: Kłopot z segregacją śmieci na Pradze
-
Ratusz przeciw segregacji śmieci na Białołęce
emdikej
18.09.09, 22:46
To był bardzo dobry projekt.Sumarycznie i w perspektywie opłacalny!Nie da się w tej chwili policzyć materialnych korzyści wynikających z nawyku, które obecne i przyszłe pokolenia »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [NA ŻYWO]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


