Gry miejskie: Śladami Lenina i Magdy M.

Barbara Byrska
19.09.2009 aktualizacja: 2009-09-17 23:02
A A A Drukuj
Gra miejska Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Wyobraź sobie, że miasto to wielka plansza do gry. A ty, niczym pionek, posuwasz się szlakiem miejsc znanych z filmów Barei, popularnych seriali lub tych, które już dawno nie istnieją.
SERWISY
Jedzenie zupy połączonymi łyżkami, kupowanie dewiz od cinkciarza w bramie, który użyje wszystkich sztuczek, aby to się nie udało, upakowywanie jak największej liczby osób do "malucha" - m.in. takie zadania muszą wykonać uczestnicy gry miejskiej organizowanej przez firmę City Runner.

- To oferta dla firm, które chcą uniknąć imprez integracyjnych dla pracowników organizowanych za miastem - wyjaśnia Monika Wnętrzak z City Runner. - Mogą u nas ćwiczyć wolę walki w grze "Złoto dla zuchwałych", wspominać czasy Polski Ludowej, a po obejrzeniu starych filmów podróżować w miejsca, gdzie rozgrywały się poszczególne sceny. W trakcie gry uczestnicy zmierzają z punktu do punktu zgodnie ze scenariuszem.

Do wyboru jest także bardziej pikantna trasa erotyczno-historyczna. Gracze docierają do Elizeum - pieczary ukrytej w skarpie wiślanej, gdzie starszy brat króla Stanisława Augusta znany ze swojej słabości do kobiet urządzał spotkania z kochankami, mają też zlokalizować pierwszy w Polsce sex-shop czy nielegalną szulernię.

Największą popularnością cieszą się gry w klimacie PRL. - Jej uczestnicy, tak jak w filmie "Brunet wieczorową porą", mają za zadanie odnaleźć sklep mięsny na ul. Marchlewskiego 36. Tam oczywiście będą białe płytki, puste haki mięsne, kasa, ocet, klienci i znudzona Pani Krystyna. Zadaniem graczy jest zorganizowanie... części do samochodu. Jeżeli wykażą się umiejętnościami negocjacyjnymi, sprzedawczyni powie, w którym kiosku jest kiełbasa i gdzie o tej porze można spotkać Romana Michałka. W jego postać wcieli się Krzysztof Kowalewski - wylicza Monika.

Gry zamawiają dla swoich pracowników agencje reklamowe, eventowe i public relations, biura podróży, szkoły, osoby, które organizują jubileusz, wieczór panieński lub kawalerski.

Ich organizacja to spore przedsięwzięcie logistyczne. Koszty zależą od rozmachu. Scenariusz z udziałem znanych aktorów, filmami, odpowiednimi zabezpieczeniami, pozwoleniami, wynajmem staytystów, charakteryzatorów jest wyceniany indywidualnie. Koszt gry standardowej to - w zależności od liczby uczestników i przygotowania zaplecza - wynosi od 100 do 1000 zł od osoby. - Możemy zorganizować imprezę dla całej firmy, ale także dla kilku osób - twierdzi Monika Duszyńska z biura StayPoland Travel, które proponuje grę EnigmaWarsaw śladami miejsc przedwojennej Warszawy.

Każdy punkt wygląda jak miniplan filmowy. Niczym w filmie "Truman Show" nagle pojawiają się "ustawione" osoby, a gdzieś z boku działa bus z charakteryzatornią.

Z firmami, które organizują gry miejskie, można m.in. podróżować szlakiem Lenina, Stalina i Dzierżyńskiego, wybrać się w miejsca, które odwiedzała w popularnym serialu Magda M., a nawet niczym detektyw Monk rozwiązywać zagadki kryminalne.

W Warszawie co najmniej od trzech lat organizowane są także darmowe gry miejskie. Zaprasza na nie nie m.in. Muzeum Powstania Warszawskiego, jeden z pionierów takiej zabawy. Najbliższa gra "Historia (nie)jednej fotografii odbędzie się w sobotę 19 września. Bedzi to wędrówka śladami Warszawy końca XIX w. Celem gry jest odnalezienie zakładu fotograficznego, w którym zostało zrobione tytułowe bezcenne zdjęcie. Można będzie spotkać postacie z epoki oraz poznać gwiazdy warszawskich scen teatralnych XIX w. Aby wziąć udział w grze, trzeba przyjść z długopisem w sobotę o godz. 12 pod dworzec kolei warszawsko-wiedeńskiej (okolice metra Centrum) i odebrać kartę.

Przeczytaj także: Odkrywali Pragę podczas gry miejskiej



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy