Desperacko pokoju szukam!

Wojciech Karpieszuk
19.09.2009 aktualizacja: 2009-10-05 14:45
A A A Drukuj
Warszawski akademik SGGW Limba jest najlepszy w Polsce fot. Adam Kozak / AG
Uczelnie kończą remont akademików, studenci szukają kwater. I narzekają: - Właściciele zdzierają z nas ostatnie pieniądze, urządzają castingi na lokatorów
SERWISY
Studenci po wakacjach wrócą do wyremontowanego akademika Uniwersytetu Warszawskiego nr 4 przy ul. Zamenhoffa. Wymieniono w nim prawie wszystko: elewację, podłogi, drzwi, okna. Każde piętro ma inny kolor. Do lamusa przeszły małe pokoiki i wspólne łazienki na korytarzu. Teraz każdy segment jest jak oddzielne mieszkanie, w środku kuchnia, łazienka.

"Łezka mi się w oku kręci, gdy pomyślę, jak było dawniej w akademiku, jaki to był wspaniały syf i malaria" - wspomina w swoim blogu Kontestator Rzeczywistości, jeden z byłych mieszkańców domu studenckiego nr 4. I wylicza: pod prysznic trzeba było chodzić z własną gałką, był tam grzyb, nie było zasłonki, w kuchni karaluchy.

W akademikach UW jest ok. 3 tys. miejsc. Ceny to od 250 zł (w pokoju trzyosobowym) do 390 zł za jedynkę.

- Ja może chciałabym mieszkać w akademiku, bo jest przynajmniej tanio. Jednak moje podania dwa lata z rzędu były odrzucane. Teraz nawet nie składam papierów - ubolewa Asia, studentka polonistyki UW. - Już trzeci raz przeżywam ten sam horror. Tysiące studentów zjeżdża do Warszawy. Ceny skaczą do góry. Jest tylu chętnych, że właściciele mieszkań urządzają castingi.

Asia szuka pokoju od połowy sierpnia. Może zapłacić 700 zł miesięcznie. - Jestem z Małkini, kilka razy przyjeżdżałam już do Warszawy oglądać mieszkania. Porażka. Ludzie nie wstydzą się żądać 800 zł za pokój, w którym oprócz łóżka nic nie ma?!

Kasia Sypryn jest z Trzebiatowa. To 600 kilometrów od Warszawy. Studiuje w stolicy turystykę na prywatnej uczelni. - Poczekam, aż ta gorączka minie i za kwaterą rozejrzę się w październiku. Nie będę płaciła 800 czy 900 złotych za mały pokój u starszej pani. To zdzierstwo - oburza się.

Kasia szuka mieszkania przez internet. W portalu Gumtree.pl obok swojego anonsu umieściła, zresztą jak wiele innych osób, zdjęcie. - Wiem, to głupie. Ale prawie każdy chciał ode mnie foto - tłumaczy. Wcześniej wzięła udział w kilku castingach. Studenci, którzy szukali współlokatorki, pytali ją o zainteresowania, ale też o to, czy często jeździ do domu.

Kasia może zapłacić za pokój maksymalnie 500 zł. Liczy, że kiedy minie najgorętszy okres, uda jej się coś znaleźć. - Poproszę znajomych, żeby pozwolili mi zatrzymać się u nich przez pierwsze dwa, trzy tygodnie października.

W portalu Gumtree.pl co chwila pojawiają się nowe ogłoszenia od "zdesperowanego studenta". Wszyscy wyliczają swoje liczne zalety: że są wypłacalni, mili, umieją gotować, sprzątają po sobie.

Są też anonse tych, którzy szukają współlokatorów do swoich mieszkań. Przeważają ceny 800, 900 zł za pokój. - Taki okres, ceny od połowy sierpnia do października skaczą - komentuje Jerzy Sobański z Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami. - Większość studentów nie może zapłacić więcej niż 600 zł za pokój. I jeżeli poczekają trochę dłużej, to pewnie do takiego poziomu te ceny spadną. Ale nie wszyscy wytrzymają nerwówkę: rok akademicki się zaczyna, a ja ciągle nie mam mieszkania.

Przeczytaj także: Dlaczego w szkole nas tak nie uczą?



Podziel się

  • Desperacko pokoju szukam! tvtotal2 19.09.09, 11:05

    XXI wiek, kapitalizm etc. Mając niruchomość do wynajęcia nie dbałbyś o nią?Nie chciał byś zarobić? ogólnie to żałosna zajawka»

  • Desperacko pokoju szukam! ulanzalasem 25.09.09, 13:52

    jezeli kapitalizm polega na tym ze ktos studiuje dziennie czy nawet zaocznie<lol> i ma zaplacic 1000-1500zł za kawalerke np. w Krakowie to jest to kpina.Nawet jesli zarobi 1500 netto»

  • wielu facetow lubi dymac studentki wybitniemadry 25.09.09, 14:17

    casting, proceder stary jak swiat zeby moc dymac studentke na stancji, ktora chetnie zrobi szpagat za pare cekinow»

Najnowsze wiadomości z Warszawy