Ratusz broni Legii, korzystając z jej ekspertyz

Michał Wojtczuk
19.09.2009 aktualizacja: 2009-09-18 20:43
A A A Drukuj
Dźwigary, które będą podtrzymywać dach stadionu Legii Fot. Jacek Lagowski / Agencja Gazeta
Czynsz dla Legii za tereny przy Łazienkowskiej powinien być znacznie wyższy, inaczej to niedozwolona pomoc publiczna - zarzuca ratuszowi poseł PiS. Miejscy urzędnicy tłumaczą się z tego zarzutu za pomocą ekspertyzy opracowanej... na zlecenie Legii. Konflikt interesów?
SERWISY
Wyjaśnienia w sprawie czynszu dla Legii stołeczny ratusz kilka dni temu wysłał do Komisji Europejskiej. Brukselski urząd poprosił o nie w wyniku skargi złożonej w marcu przez posła Mariusza Błaszczaka, lidera PiS w Warszawie. Dowodził on, że ratusz ustalił zbyt niską opłatę dla Legii za tereny przy Łazienkowskiej.

Na mocy porozumienia zawartego rok temu właściciel Legii, koncern ITI płaci za ten grunt 3,74 mln zł rocznie (wcześniej oddawał miejskiej kasie 300 tys., bo taką kwotę ustalił w 2006 r. ówczesny PiS-owski komisarz miasta Kazimierz Marcinkiewicz). Koncern zgodził płacić się wyższą kwotę, bo miasto podjęło decyzję o zbudowaniu za 456 mln zł nowego stadionu dla Legii.

Odliczając podatek VAT, który wróci do kasy miasta stadion będzie kosztować 374 mln zł. To oznacza, że opłaty z czynszu zwróciłyby ten wydatek po stu latach. A klub ma dzierżawę jeszcze tylko na 20 lat. Na dodatek z analizy finansowej opracowanej na zlecenie miasta wynika, że Legia ze sprzedaży biletów i karnetów, a także wynajmu powierzchni pod handel, gastronomię, usługi i biura zarobi rocznie co najmniej 28 mln zł.

W marcu Marcin Ochmański z biura prasowego miasta tłumaczył, że nie należy tej analizy traktować dosłownie, bo została opracowana przy założeniu, że na każdym meczu będzie stuprocentowa frekwencja oraz, że niezmienne pozostaną opłaty m.in. za energię elektryczną. Jednak poseł Błaszczak złożył w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej, prosząc o zbadanie, czy koncernowi ITI nie udzielono bezprawnej pomocy publicznej.

PiS: sędzia kalosz

Władze Warszawy odpowiedź w tej sprawie wysłały do Brukseli za pośrednictwem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Jak dowiedziała się "Gazeta", stanowisko ratusza powstało na podstawie materiałów opracowanych przez firmę doradczą Deloitte na zlecenie Legii.

- Legia, która została wskazana jako potencjalny beneficjent niedozwolonej pomocy, odpowiadała na zapytania miasta. Do opracowania odpowiedzi wynajęliśmy Deloitte, bo to ekspert w dziedzinie rynku piłkarskiego - mówi Paweł Kosmala, członek zarządu Legii i wiceprezes ITI. - Ratusz nie musi przecież mieć wiedzy na temat każdego szczegółu dotyczącego skargi, to normalne, że korzystał z wiedzy ekspertów.

- Skoro opracowanie powstało na zlecenie żywo zainteresowanego sprawą, to w oczywisty sposób podważa jego wartość. Przecież ITI chodzi o to, żeby udowodnić, że nie ma pomocy publicznej, bo to oznaczałoby dla koncernu poważne konsekwencje finansowe. Jak ratusz mógł dopuścić do tego, że ITI został sędzią we własnej sprawie? Czyżby miejskim urzędnikom nie zależało na ustaleniu, czy właściciel Legii powinien wpłacać większych kwot do kasy miasta? To oburzający brak profesjonalizmu - denerwuje się Mariusz Błaszczak.

Ratusz: skarżypyty, wrogowie sportu

- Kręgosłupem ekspertyzy Deloitte były tabele pokazujące warunki współpracy innych klubów z samorządami. To obiektywne liczby, nie stanowią punktu widzenia Legii, ITI, czy ratusza. Jasno z nich wynika, że żaden klub w Polsce nie ma tak ciężkich warunków jak Legia - mówi Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.

Przekonuje, ze ratusz nie przyjął materiałów Deloitte bezkrytycznie: były weryfikowane i uzupełniane przez miejskich urzędników. Rzecznik dowodzi, że skarga posła Błaszczaka może oznaczać poważne kłopoty wielu innych klubów sportowych w Polsce, bo dla wielu z nich władze miast ustalają preferencyjne stawki czynszu.

- Uważam za oburzające, że polski poseł skarży do Komisji Europejskiej na polski samorząd i polską firmę. To zachowanie bez precedensu w Polsce i chyba nie do pomyślenia w innych krajach. Poseł Błaszczak ma historyczną szansę zostania wrogiem nr 1 nie tylko klubu Legia, ale całego środowiska sportu profesjonalnego w naszym kraju - uważa rzecznik Andryszczyk

- Najpierw prosiłem o wyjaśnienia stołeczny samorząd, potem Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Nie rozwiały moich wątpliwości, więc zwróciłem się do Komisji Europejskiej. Rozumiem, że rzecznik ratusza nie ma merytorycznych argumentów, skoro sięga po taki zarzut - odpowiada Mariusz Błaszczak.

Przeczytaj także: jak3 mln na nowe trybuny dla Polonii



Podziel się

  • A Szpitala Południowego nie ma elzbietawypych 03.10.09, 16:18

    Ponad pół miliarda naszej kasy miasto dało ITI, a na szpital nie starczyło. Co jest ważniejsze, ludzkie życie czy układziki partyjno - towarzyskie? elzbietawypych.blog.onet.pl»

  • Ratusz broni Legii, korzystając z jej ekspertyz waldemarkoc2 14.10.09, 16:13

    sedzia we własnej sprawie; tego by nawet Kafka nie wymyślił.Gronikiewicz Walterówka Waltz na prezydenta - przychy;nmość ITI już załatwiona!»

Najnowsze wiadomości z Warszawy