Seks za zakupy: Galerianki naprawdę istnieją

Rozmawiał: Michał Wojtczuk
22.09.2009 aktualizacja: 2009-09-22 15:57
A A A Drukuj
Galerianki
Centrum handlowe Reduta jako jedyne w Polsce zgodziło się wpuścić ekipę kręcącą film "Galerianki". Jego reżyserka Katarzyna Rosłaniec na festiwalu filmów w Gdyni odebrała w sobotę nagrodę dla najlepszego debiutu.
Michał Wojtczuk: Galerie handlowe dopracowują strategie wizerunkowe co do najdrobniejszego szczegółu. A wy wpuściliście ekipę filmu "Galerianki", który opowiada o młodych dziewczynach prostytuujących się w centrum handlowym. Dlaczego się zgodziliście?

Sylwia Wiszowata-Łazarz, dyrektor marketingu CH Reduta w Al. Jerozolimskich. Zdajemy sobie sprawę, że problem tzw. galerianek istnieje. Uważam, że nie dotyczy Reduty, bo nie słyszeliśmy, żeby takie zjawisko miało u nas miejsce. Inne galerie zamknęły drzwi przed reżyserką "Galerianek" Katarzyną Rosłoniec, ale ja zgodziłam się, by kontrowersyjny film kręcono w Reducie, bo widziałam w tym same pozytywy. Ten film jest przestrogą dla rodziców, którzy nie zdają sobie sprawy, że galerianki istnieją. Może teraz bardziej zainteresują się, co robią ich dzieci.

Czy film coś zmienił w zarządzaniu galerią, np. poinstruowaliście ochroniarzy, by zwracali większą uwagę na młode dziewczyny?

- W czasie, gdy "Galerianki" były u nas kręcone, pracownicy ochrony w Reducie, a także m.in. w Centrum Handlowym "Targówek", które jest zarządzane przez tę samą firmę, odbyli dodatkowe szkolenie. Uczyli się, jak reagować na młodzież w galeriach. W miejscach, gdzie młodzi ludzie spędzają czas, zawsze jest więcej pracowników ochrony.

Skoro w Reducie nie ma galerianek, to gdzie są?

- Zapewne w galeriach handlowych uważanych przez młodzież za takie, w których wypada się pokazywać, gdzie jest wiele atrakcyjnych miejsc do spędzania czasu oraz odwiedzanych również przez zamożniejszych klientów. Przy większym przepływie ludzi wychwycenie galerianek jest praktycznie niemożliwe. Reduta jest centrum handlowym średniej wielkości, lokalnym. Nie jest celem dla dziewcząt, które szukają tego rodzaju znajomości.

Widziała pani "Galerianki"?

- Jeszcze nie. Jednak, kiedy rozmawialiśmy z Katarzyną Rosłoniec, opowiedziała nam, jak wyobraża sobie film. Zapewniła nas, że Reduta nie zostanie pokazana jako miejsce, w którym to zjawisko występuje, ale będzie jedynie scenografią. Na "Galerianki" wybieram się jutro.

Przeczytaj także: Seks za zakupy: "Galerianki" z CH Reduta



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy