Szykuje się prawdziwy hit w fotoplastikonie
23.09.2009
aktualizacja: 2009-09-22 21:52
Prawdziwy skarb kryła przez kilkadziesiąt lat piwnica bloku koło pl. Zbawiciela. W drewnianych skrzynkach przechowały się setki zdjęć z kolekcji zabytkowego fotoplastikonu. Jutro część z nich zobaczymy w Al. Jerozolimskich.
ZOBACZ TAKŻE
- Niepublikowane zdjęcia z lat wojny w albumie (22-07-09, 00:00)
- Banknot ze Słowackim przyciągnął tłumy (24-09-09, 12:00)
- Warszawski festiwal w światowej elicie (23-09-09, 23:12)
- Rekord w fotoplastikonie (02-07-09, 06:00)
- Warszawa została sfotografowana w trójwymiarze (25-06-09, 23:00)
- Będą nowe fotoplastikony w Warszawie (09-06-09, 09:00)
Zdjęcia należą do dawnej właścicielki tego urządzenia Danuty Szlajmer, uczestniczki Powstania Warszawskiego, która dziś mieszka trochę w Warszawie, a trochę w Nowym Jorku. Nigdy nie rozgłaszała, co trzyma w piwnicy swego warszawskiego domu. Dopiero gdy w zeszłym roku usłyszała, że urządzenie w Al. Jerozolimskich przeszło pod opiekę Muzeum Powstania Warszawskiego, postanowiła się odezwać. - Napisała do nas list, że bardzo się cieszy. Tak nawiązaliśmy kontakt - mówi Monika Bończa-Tomaszewska z Muzeum. - Rok trwało, zanim pokazała nam swój skarb.
Łazienki Królewskie i Żydzi w chałatach
Nie tylko pokazała, ale też udostępniła muzealnikom fragment przechowywanej w piwnicy kolekcji: blisko 100 podwójnych (stereoskopowych) zdjęć Warszawy, głównie z przełomu XIX i XX w. Szklane przeźrocza popakowane w tekturowe pudełka i włożone do drewnianych skrzynek już przewieziono do Muzeum Powstania Warszawskiego.
Przedstawiają zarówno salon stolicy, jak i biedniejsze rejony miasta. Dlatego obok widoków Ogrodu Saskiego, Krakowskiego Przedmieścia, Parku Ujazdowskiego, Łazienek Królewskich, eleganckiej kawiarni i wnętrza mieszkania zamożnej rodziny, można zobaczyć nędzne zaułki Starego Miasta, ubranych w chałaty Żydów, warsztaty i sklepy na Sewerynowie czy świński targ gdzieś na peryferiach. Klimat epoki oddają utrwalone w kadrze pikniki, które ówcześni warszawiacy organizowali np. w Parku Praskim. Panie z dziećmi wypoczywają na plaży w Konstancinie, tłumy oblegają trybuny toru wyścigów konnych na Polu Mokotowskim, a rozbawieni łyżwiarze kręcą piruety na ślizgawce w Dolinie Szwajcarskiej.
Życie z fotoplastikonem
Danuta Szlajmer może godzinami opowiadać o fotoplastikonie. Urządzenie od 1946 r. należało do jej ojca - Ludwika Krempy (Krępy). - Przed wojną pracował w biurze firmy Tudor Piastów przy Złotej. Po wojnie trzeba było z czegoś żyć, więc kupił fotoplastikon. Nie wiem, od kogo i co się działo z tym urządzeniem wcześniej - zastrzega pani Danuta.
Pamięta ogromne zainteresowanie pokazami zdjęć w pierwszych powojennych latach, gdy w zniszczonej stolicy nie było innych rozrywek. Rodzina Krempów miała też drugi fotoplastikon - na Pradze (dziś stoi w Muzeum Techniki). Jako prywatnym przedsiębiorcom było im w PRL-u bardzo trudno. Musieli pokonywać wrogość urzędników, zdobywać mnóstwo zezwoleń, zmagać się z urzędem skarbowym i cenzurą, do której trzeba było nosić fotografie przed ich prezentacją.
- Wybuchła awantura, gdy pokazaliśmy zdjęcia z Korei, a tam akurat trwała wojna. Innym razem wpadł jakiś człowiek w czerwonym krawacie z wrzaskiem, że puszczamy piosenki Fogga - wspomina Danuta Szlajmer.
Kolekcja programów fotoplastikonu wzbogacała się o nowe zdjęcia. Ale i to nie było wtedy proste. - Sama trochę fotografowałam starym aparatem. Kiedyś robiłam zdjęcia socjalistycznego osiedla przy Woronicza i zostałam zatrzymana przez milicję, bo okazało się, że to domy ubeków - opowiada pani Danuta. Fotografowała też za granicą - w Czechosłowacji, Austrii, Włoszech. Zdjęcie "Piety" Michała Anioła w Watykanie zrobiła mimo zakazu, trzymając aparat pod połą futra.
Pokaz po latach
Władza ludowa kilka razy próbowała upaństwowić fotoplastikon. - Musieliby zatrudnić dyrektora, dwie kasjerki i sprzątaczkę, więc zrezygnowali - uśmiecha się dawna właścicielka urządzenia.
Jego złote czasy trwały dziesięć lat. Potem frekwencja zaczęła spadać. Ludwik Krempa zmarł w 1962 r. Prowadzenie interesu przejęła mama, potem pani Danuta, lecz niebawem wyjechała do Stanów Zjednoczonych. W 1973 r. zapadła decyzja o sprzedaży fotoplastikonu wraz ze zbiorem blisko 3 tys. przeźroczy. Kupił je dziadek obecnego właściciela Tomasza Chudego. Danuta Szlajmer zostawiła sobie jednak część kolekcji fotografii. Poza tymi z Warszawy, zachowała serie m.in. z Polski, USA, Meksyku, Szwajcarii i Francji. Tekturowe pudełka i drewniane skrzynki nie uchroniły ich przed zniszczeniem. Ekipa wymieniająca w piwnicy rury przerzucała kolekcję z kąta w kąt.
- Niektóre zdjęcia sa w bardzo złym stanie - potłuczone lub zaatakowane przez mikroorganizmy. Być może trzeba będzie wykonać ich kopie w wersji cyfrowej - mówi Magdalena Grenda, konserwator z Muzeum Powstania Warszawskiego, która czyści, klei i oprawia w nowe ramki z płóciennej taśmy fotografie z warszawskiej serii. Odrestaurowane przez nią 48 zdjęć będzie można od czwartku oglądać w fotoplastikonie w Al. Jerozolimskich 51. Danuta Szlajmer weźmie udział w wernisażu o godz. 11.
Łazienki Królewskie i Żydzi w chałatach
Nie tylko pokazała, ale też udostępniła muzealnikom fragment przechowywanej w piwnicy kolekcji: blisko 100 podwójnych (stereoskopowych) zdjęć Warszawy, głównie z przełomu XIX i XX w. Szklane przeźrocza popakowane w tekturowe pudełka i włożone do drewnianych skrzynek już przewieziono do Muzeum Powstania Warszawskiego.
Przedstawiają zarówno salon stolicy, jak i biedniejsze rejony miasta. Dlatego obok widoków Ogrodu Saskiego, Krakowskiego Przedmieścia, Parku Ujazdowskiego, Łazienek Królewskich, eleganckiej kawiarni i wnętrza mieszkania zamożnej rodziny, można zobaczyć nędzne zaułki Starego Miasta, ubranych w chałaty Żydów, warsztaty i sklepy na Sewerynowie czy świński targ gdzieś na peryferiach. Klimat epoki oddają utrwalone w kadrze pikniki, które ówcześni warszawiacy organizowali np. w Parku Praskim. Panie z dziećmi wypoczywają na plaży w Konstancinie, tłumy oblegają trybuny toru wyścigów konnych na Polu Mokotowskim, a rozbawieni łyżwiarze kręcą piruety na ślizgawce w Dolinie Szwajcarskiej.
Życie z fotoplastikonem
Danuta Szlajmer może godzinami opowiadać o fotoplastikonie. Urządzenie od 1946 r. należało do jej ojca - Ludwika Krempy (Krępy). - Przed wojną pracował w biurze firmy Tudor Piastów przy Złotej. Po wojnie trzeba było z czegoś żyć, więc kupił fotoplastikon. Nie wiem, od kogo i co się działo z tym urządzeniem wcześniej - zastrzega pani Danuta.
Pamięta ogromne zainteresowanie pokazami zdjęć w pierwszych powojennych latach, gdy w zniszczonej stolicy nie było innych rozrywek. Rodzina Krempów miała też drugi fotoplastikon - na Pradze (dziś stoi w Muzeum Techniki). Jako prywatnym przedsiębiorcom było im w PRL-u bardzo trudno. Musieli pokonywać wrogość urzędników, zdobywać mnóstwo zezwoleń, zmagać się z urzędem skarbowym i cenzurą, do której trzeba było nosić fotografie przed ich prezentacją.
- Wybuchła awantura, gdy pokazaliśmy zdjęcia z Korei, a tam akurat trwała wojna. Innym razem wpadł jakiś człowiek w czerwonym krawacie z wrzaskiem, że puszczamy piosenki Fogga - wspomina Danuta Szlajmer.
Kolekcja programów fotoplastikonu wzbogacała się o nowe zdjęcia. Ale i to nie było wtedy proste. - Sama trochę fotografowałam starym aparatem. Kiedyś robiłam zdjęcia socjalistycznego osiedla przy Woronicza i zostałam zatrzymana przez milicję, bo okazało się, że to domy ubeków - opowiada pani Danuta. Fotografowała też za granicą - w Czechosłowacji, Austrii, Włoszech. Zdjęcie "Piety" Michała Anioła w Watykanie zrobiła mimo zakazu, trzymając aparat pod połą futra.
Pokaz po latach
Władza ludowa kilka razy próbowała upaństwowić fotoplastikon. - Musieliby zatrudnić dyrektora, dwie kasjerki i sprzątaczkę, więc zrezygnowali - uśmiecha się dawna właścicielka urządzenia.
Jego złote czasy trwały dziesięć lat. Potem frekwencja zaczęła spadać. Ludwik Krempa zmarł w 1962 r. Prowadzenie interesu przejęła mama, potem pani Danuta, lecz niebawem wyjechała do Stanów Zjednoczonych. W 1973 r. zapadła decyzja o sprzedaży fotoplastikonu wraz ze zbiorem blisko 3 tys. przeźroczy. Kupił je dziadek obecnego właściciela Tomasza Chudego. Danuta Szlajmer zostawiła sobie jednak część kolekcji fotografii. Poza tymi z Warszawy, zachowała serie m.in. z Polski, USA, Meksyku, Szwajcarii i Francji. Tekturowe pudełka i drewniane skrzynki nie uchroniły ich przed zniszczeniem. Ekipa wymieniająca w piwnicy rury przerzucała kolekcję z kąta w kąt.
- Niektóre zdjęcia sa w bardzo złym stanie - potłuczone lub zaatakowane przez mikroorganizmy. Być może trzeba będzie wykonać ich kopie w wersji cyfrowej - mówi Magdalena Grenda, konserwator z Muzeum Powstania Warszawskiego, która czyści, klei i oprawia w nowe ramki z płóciennej taśmy fotografie z warszawskiej serii. Odrestaurowane przez nią 48 zdjęć będzie można od czwartku oglądać w fotoplastikonie w Al. Jerozolimskich 51. Danuta Szlajmer weźmie udział w wernisażu o godz. 11.
Przeczytaj także: Wspomnienia zwykłych mieszkańców, nie bohaterów
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]




