Szykuje się prawdziwy hit w fotoplastikonie

Tomasz Urzykowski
23.09.2009 aktualizacja: 2009-09-22 21:52
A A A Drukuj
Danuta Szlajmer: Wybuchła awantura, gdy pokazaliśmy zdjęcia z Korei, a tam akurat trwała wojna Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Kataryniarz na ulicach Warszawy
Prawdziwy skarb kryła przez kilkadziesiąt lat piwnica bloku koło pl. Zbawiciela. W drewnianych skrzynkach przechowały się setki zdjęć z kolekcji zabytkowego fotoplastikonu. Jutro część z nich zobaczymy w Al. Jerozolimskich.
Zdjęcia należą do dawnej właścicielki tego urządzenia Danuty Szlajmer, uczestniczki Powstania Warszawskiego, która dziś mieszka trochę w Warszawie, a trochę w Nowym Jorku. Nigdy nie rozgłaszała, co trzyma w piwnicy swego warszawskiego domu. Dopiero gdy w zeszłym roku usłyszała, że urządzenie w Al. Jerozolimskich przeszło pod opiekę Muzeum Powstania Warszawskiego, postanowiła się odezwać. - Napisała do nas list, że bardzo się cieszy. Tak nawiązaliśmy kontakt - mówi Monika Bończa-Tomaszewska z Muzeum. - Rok trwało, zanim pokazała nam swój skarb.

Łazienki Królewskie i Żydzi w chałatach

Nie tylko pokazała, ale też udostępniła muzealnikom fragment przechowywanej w piwnicy kolekcji: blisko 100 podwójnych (stereoskopowych) zdjęć Warszawy, głównie z przełomu XIX i XX w. Szklane przeźrocza popakowane w tekturowe pudełka i włożone do drewnianych skrzynek już przewieziono do Muzeum Powstania Warszawskiego.

Przedstawiają zarówno salon stolicy, jak i biedniejsze rejony miasta. Dlatego obok widoków Ogrodu Saskiego, Krakowskiego Przedmieścia, Parku Ujazdowskiego, Łazienek Królewskich, eleganckiej kawiarni i wnętrza mieszkania zamożnej rodziny, można zobaczyć nędzne zaułki Starego Miasta, ubranych w chałaty Żydów, warsztaty i sklepy na Sewerynowie czy świński targ gdzieś na peryferiach. Klimat epoki oddają utrwalone w kadrze pikniki, które ówcześni warszawiacy organizowali np. w Parku Praskim. Panie z dziećmi wypoczywają na plaży w Konstancinie, tłumy oblegają trybuny toru wyścigów konnych na Polu Mokotowskim, a rozbawieni łyżwiarze kręcą piruety na ślizgawce w Dolinie Szwajcarskiej.

Życie z fotoplastikonem

Danuta Szlajmer może godzinami opowiadać o fotoplastikonie. Urządzenie od 1946 r. należało do jej ojca - Ludwika Krempy (Krępy). - Przed wojną pracował w biurze firmy Tudor Piastów przy Złotej. Po wojnie trzeba było z czegoś żyć, więc kupił fotoplastikon. Nie wiem, od kogo i co się działo z tym urządzeniem wcześniej - zastrzega pani Danuta.

Pamięta ogromne zainteresowanie pokazami zdjęć w pierwszych powojennych latach, gdy w zniszczonej stolicy nie było innych rozrywek. Rodzina Krempów miała też drugi fotoplastikon - na Pradze (dziś stoi w Muzeum Techniki). Jako prywatnym przedsiębiorcom było im w PRL-u bardzo trudno. Musieli pokonywać wrogość urzędników, zdobywać mnóstwo zezwoleń, zmagać się z urzędem skarbowym i cenzurą, do której trzeba było nosić fotografie przed ich prezentacją.

- Wybuchła awantura, gdy pokazaliśmy zdjęcia z Korei, a tam akurat trwała wojna. Innym razem wpadł jakiś człowiek w czerwonym krawacie z wrzaskiem, że puszczamy piosenki Fogga - wspomina Danuta Szlajmer.

Kolekcja programów fotoplastikonu wzbogacała się o nowe zdjęcia. Ale i to nie było wtedy proste. - Sama trochę fotografowałam starym aparatem. Kiedyś robiłam zdjęcia socjalistycznego osiedla przy Woronicza i zostałam zatrzymana przez milicję, bo okazało się, że to domy ubeków - opowiada pani Danuta. Fotografowała też za granicą - w Czechosłowacji, Austrii, Włoszech. Zdjęcie "Piety" Michała Anioła w Watykanie zrobiła mimo zakazu, trzymając aparat pod połą futra.

Pokaz po latach

Władza ludowa kilka razy próbowała upaństwowić fotoplastikon. - Musieliby zatrudnić dyrektora, dwie kasjerki i sprzątaczkę, więc zrezygnowali - uśmiecha się dawna właścicielka urządzenia.

Jego złote czasy trwały dziesięć lat. Potem frekwencja zaczęła spadać. Ludwik Krempa zmarł w 1962 r. Prowadzenie interesu przejęła mama, potem pani Danuta, lecz niebawem wyjechała do Stanów Zjednoczonych. W 1973 r. zapadła decyzja o sprzedaży fotoplastikonu wraz ze zbiorem blisko 3 tys. przeźroczy. Kupił je dziadek obecnego właściciela Tomasza Chudego. Danuta Szlajmer zostawiła sobie jednak część kolekcji fotografii. Poza tymi z Warszawy, zachowała serie m.in. z Polski, USA, Meksyku, Szwajcarii i Francji. Tekturowe pudełka i drewniane skrzynki nie uchroniły ich przed zniszczeniem. Ekipa wymieniająca w piwnicy rury przerzucała kolekcję z kąta w kąt.

- Niektóre zdjęcia sa w bardzo złym stanie - potłuczone lub zaatakowane przez mikroorganizmy. Być może trzeba będzie wykonać ich kopie w wersji cyfrowej - mówi Magdalena Grenda, konserwator z Muzeum Powstania Warszawskiego, która czyści, klei i oprawia w nowe ramki z płóciennej taśmy fotografie z warszawskiej serii. Odrestaurowane przez nią 48 zdjęć będzie można od czwartku oglądać w fotoplastikonie w Al. Jerozolimskich 51. Danuta Szlajmer weźmie udział w wernisażu o godz. 11.

Przeczytaj także: Wspomnienia zwykłych mieszkańców, nie bohaterów



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy