Jak marszałek Struzik kontroluje, ocenia, sądzi
23.09.2009
aktualizacja: 2009-09-22 21:03
fot. Piotr Augustyniak / AG
Marszałek Mazowsza Adam Struzik z PSL pokazał, kto tu rządzi unijnymi dotacjami. Wstrzymując dotacje dla kilkudziesięciu przedsiębiorców, pozbył się politycznej konkurencji. Sprawa oparła się o Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, które poleciło wypłacić pieniądze.
ZOBACZ TAKŻE
- Wyborcze podchody Struzika. Będzie prezydentem Płocka? (30-08-10, 11:00)
- Otwarcie drogi nr 2. Prosimy o uśmiech (14-11-09, 01:00)
- Na Mazowszu PO i PSL tną się. I tną wstęgi (09-11-09, 00:00)
- Za co prezesi miejskich społek dostali premie (01-10-09, 11:00)
- SLD: kolega z centrali zastąpi wiceprezydenta? (24-09-09, 11:00)
- Ciąg dalszy afery: PO wciąż ze Struzikiem (24-09-09, 10:52)
- Ciąg dalszy afery: PO wciąż ze Struzikiem (24-09-09, 10:00)
- Wycięli drogi, dali na sylwestra (18-09-09, 09:00)
- Przekształcą w spółkę szpital Bródnowski? (03-09-09, 18:13)
- Marszałek przejmie część kompetencji wojewody (29-07-09, 07:00)
- Unia daje Mazowszu (16-07-09, 22:00)
- Awantura w sejmiku: minister kontra marszałek (07-07-09, 10:00)
SERWISY
To finał jednej z afer w Urzędzie Marszałkowskim, które nagłośniła "Gazeta". Służby Adama Struzika skontrolowały działalność jednego z mazowieckich stowarzyszeń i ogłosiły triumfalnie, że doszło w nim do rażących nieprawidłowości przy podziale dotacji z Unii Europejskiej. Na tej podstawie marszałek Struzik na przeszło dwa lata wstrzymał ich wypłatę ok. 60 przedsiębiorcom.
Justyna Cender razem z mężem Ireneuszem od ponad 20 lat prowadzą bar Świerczek przy trasie Warszawa-Kraków. - Chcieliśmy się rozwijać. Postawiliśmy na catering. Żona ukończyła szkolenie, przyjęliśmy zamówienia, a tu nic - opowiada pan Ireneusz.
Po stronie beneficjentów stanęło Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Ostatnio nakazało wypłatę zatrzymanej pomocy. Niestety, 200 tys. zł przepadło, bo część przedsiębiorców straciła nadzieję na wypłatę dotacji i zdążyła zlikwidować firmy.
Krzysztof Knop w 2000 r. jako uczeń technikum samochodowego został stypendystą premiera. Rok później zaczął studiować mechanikę na Politechnice Radomskiej. Teraz pisze doktorat. - Od zawsze lubiłem przedmioty ścisłe, więc postanowiłem założyć firmę prowadzącą korepetycje z fizyki, matematyki i mechaniki. Brakowało mi pieniędzy, więc uznałem, że trzeba postarać się o pieniądze z Unii - wspomina.
Własną firmę chciała założyć również 24-letnia Karolina Matyszczak, studentka ekonomii. W 2007 r. postanowiła otworzyć bar w niewielkiej miejscowości Jastrząb niedaleko Szydłowca. - Chciałam zacząć coś swojego. Marzyłam o własnym barze. Tak bardzo cieszyłam się, gdy okazało się, że dostanę na niego pieniądze z Unii. Zaplanowałam wszystko: urządzenie, menu. Założyłam firmę, zaczęłam płacić składki na ZUS i czekałam na dotację. Niestety, pieniądze nigdy nie wpłynęły - żali się.
Marszałek kontroluje
W podobnej sytuacji znalazło się 60 przedsiębiorców, którzy wzięli udział w projekcie "Moja praca, moja firma" w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Dotacje wypłacało Stowarzyszenie Szydłowieckie Forum Gospodarcze (SSFG). - Do lipca 2007 r. nie było żadnych problemów. Szkoliliśmy naszych beneficjentów i potem szybko dostawali pieniądze. Wszystko się zmieniło, gdy marszałek Mazowsza Adam Struzik nasłał na nas kontrolerów. Od tej chwili zaczęła się blokada pieniędzy, a dla nas gehenna - mówi Adam Kowalski.
Kontrola trafiła do Szydłowca akurat w tym czasie, gdy szefem podległej marszałkowi Struzikowi Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych został poprzedni szef stowarzyszenia Piotr Adamski (PO).
Kontrola urzędu zablokowała wypłaty unijnego wsparcia. W efekcie główną dotację dostały tylko 42 osoby. 18 młodych przedsiębiorców zostało na lodzie. Całej grupie wstrzymano wypłatę tzw. wsparcia pomostowego (700 zł miesięcznie).
Jakby tego było mało, kontrolerzy marszałka Struzika badali dokumenty SSFG aż osiem miesięcy. - Szukano na mnie haka. W ten sposób łatwo można było mnie usunąć z kierowania jednostką - uważa Piotr Adamski.
Kontrola skończyła się dopiero wtedy, gdy Adamski stracił stanowisko szefa Mazowieckiej Jednostki. Dziś w kategorii wykorzystania unijnej pomocy Mazowsze jest na szarym końcu statystyk.
Marszałek ocenia
- Przyjechała do nas delegacja. Robiła dużo zamieszania. Męczyła nas pytaniami, stale kazała nam coś kserować - relacjonuje członek stowarzyszenia.
Dotarliśmy do notatki kontrolerów Adama Struzika z września 2007 r. Urzędnicy skarżą się w niej przede wszystkim na to, że bez powodu zostali przesadzeni z jednej części stołu konferencyjnego do drugiej, oraz na niewłaściwą formę wypowiedzi działaczy stowarzyszenia. "Ton jego wypowiedzi [Adama Kowalskiego] jest obrażający dla urzędników samorządowych wykonujących kontrolę z upoważnienia marszałka" - czytamy w urzędowej notatce. Urzędnicy opisują w niej też to, że przez przypadek znaleźli w pokoju włączony dyktafon.
Kontrolerzy zanieśli dyktafon na policję, skarżąc się, że ktoś nagrywa ich rozmowy bez pozwolenia. Bogdan Parys, szef zespołu kontrolnego, który pracował na miejscu, zawiadomił śledczych o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez stowarzyszenie. Policjanci przejęci swoją rolą wzięli od urzędników odciski palców.
- Nikt z nas nie nagrywał żadnych rozmów. To nie jest nasz dyktafon - zapewnia Adam Kowalski.
Po wielu miesiącach kontrolerzy Struzika uznali, że 2,1 mln zł, które za pośrednictwem stowarzyszenia już dostali przedsiębiorcy, wydano niezgodnie z prawem.
Marszałek sądzi
Najpoważniejszy zarzut kontrolerów to niewłaściwie księgowane wydatki. Andrzej Gajowniczek, szef kontrolerów Adama Struzika, sugeruje, że unijne pieniądze mogły być wyprowadzane poza stowarzyszenie. Mówi o dwóch niezidentyfikowanych kontach bankowych. - Pieniądze przelewaliśmy tylko między kontami stowarzyszenia. Ani złotówka nie trafiła na obce - zarzeka się Adam Kowalski.
Urzędnicy marszałka Struzika przekonują, że tzw. ostatecznych beneficjentów skrzywdziło szydłowieckie forum. - Próbowaliśmy pomagać im, by sprawnie pisali wnioski i rozliczenia. Nie chcieli z nami współpracować - utyskuje Elżbieta Szymanik, wiceszefowa Mazowieckiej Jednostki, kandydatka PSL w ostatnich eurowyborach.
Justyna Cender razem z mężem Ireneuszem od ponad 20 lat prowadzą bar Świerczek przy trasie Warszawa-Kraków. - Chcieliśmy się rozwijać. Postawiliśmy na catering. Żona ukończyła szkolenie, przyjęliśmy zamówienia, a tu nic - opowiada pan Ireneusz.
Po stronie beneficjentów stanęło Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Ostatnio nakazało wypłatę zatrzymanej pomocy. Niestety, 200 tys. zł przepadło, bo część przedsiębiorców straciła nadzieję na wypłatę dotacji i zdążyła zlikwidować firmy.
Krzysztof Knop w 2000 r. jako uczeń technikum samochodowego został stypendystą premiera. Rok później zaczął studiować mechanikę na Politechnice Radomskiej. Teraz pisze doktorat. - Od zawsze lubiłem przedmioty ścisłe, więc postanowiłem założyć firmę prowadzącą korepetycje z fizyki, matematyki i mechaniki. Brakowało mi pieniędzy, więc uznałem, że trzeba postarać się o pieniądze z Unii - wspomina.
Własną firmę chciała założyć również 24-letnia Karolina Matyszczak, studentka ekonomii. W 2007 r. postanowiła otworzyć bar w niewielkiej miejscowości Jastrząb niedaleko Szydłowca. - Chciałam zacząć coś swojego. Marzyłam o własnym barze. Tak bardzo cieszyłam się, gdy okazało się, że dostanę na niego pieniądze z Unii. Zaplanowałam wszystko: urządzenie, menu. Założyłam firmę, zaczęłam płacić składki na ZUS i czekałam na dotację. Niestety, pieniądze nigdy nie wpłynęły - żali się.
Marszałek kontroluje
W podobnej sytuacji znalazło się 60 przedsiębiorców, którzy wzięli udział w projekcie "Moja praca, moja firma" w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Dotacje wypłacało Stowarzyszenie Szydłowieckie Forum Gospodarcze (SSFG). - Do lipca 2007 r. nie było żadnych problemów. Szkoliliśmy naszych beneficjentów i potem szybko dostawali pieniądze. Wszystko się zmieniło, gdy marszałek Mazowsza Adam Struzik nasłał na nas kontrolerów. Od tej chwili zaczęła się blokada pieniędzy, a dla nas gehenna - mówi Adam Kowalski.
Kontrola trafiła do Szydłowca akurat w tym czasie, gdy szefem podległej marszałkowi Struzikowi Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych został poprzedni szef stowarzyszenia Piotr Adamski (PO).
Kontrola urzędu zablokowała wypłaty unijnego wsparcia. W efekcie główną dotację dostały tylko 42 osoby. 18 młodych przedsiębiorców zostało na lodzie. Całej grupie wstrzymano wypłatę tzw. wsparcia pomostowego (700 zł miesięcznie).
Jakby tego było mało, kontrolerzy marszałka Struzika badali dokumenty SSFG aż osiem miesięcy. - Szukano na mnie haka. W ten sposób łatwo można było mnie usunąć z kierowania jednostką - uważa Piotr Adamski.
Kontrola skończyła się dopiero wtedy, gdy Adamski stracił stanowisko szefa Mazowieckiej Jednostki. Dziś w kategorii wykorzystania unijnej pomocy Mazowsze jest na szarym końcu statystyk.
Marszałek ocenia
- Przyjechała do nas delegacja. Robiła dużo zamieszania. Męczyła nas pytaniami, stale kazała nam coś kserować - relacjonuje członek stowarzyszenia.
Dotarliśmy do notatki kontrolerów Adama Struzika z września 2007 r. Urzędnicy skarżą się w niej przede wszystkim na to, że bez powodu zostali przesadzeni z jednej części stołu konferencyjnego do drugiej, oraz na niewłaściwą formę wypowiedzi działaczy stowarzyszenia. "Ton jego wypowiedzi [Adama Kowalskiego] jest obrażający dla urzędników samorządowych wykonujących kontrolę z upoważnienia marszałka" - czytamy w urzędowej notatce. Urzędnicy opisują w niej też to, że przez przypadek znaleźli w pokoju włączony dyktafon.
Kontrolerzy zanieśli dyktafon na policję, skarżąc się, że ktoś nagrywa ich rozmowy bez pozwolenia. Bogdan Parys, szef zespołu kontrolnego, który pracował na miejscu, zawiadomił śledczych o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez stowarzyszenie. Policjanci przejęci swoją rolą wzięli od urzędników odciski palców.
- Nikt z nas nie nagrywał żadnych rozmów. To nie jest nasz dyktafon - zapewnia Adam Kowalski.
Po wielu miesiącach kontrolerzy Struzika uznali, że 2,1 mln zł, które za pośrednictwem stowarzyszenia już dostali przedsiębiorcy, wydano niezgodnie z prawem.
Marszałek sądzi
Najpoważniejszy zarzut kontrolerów to niewłaściwie księgowane wydatki. Andrzej Gajowniczek, szef kontrolerów Adama Struzika, sugeruje, że unijne pieniądze mogły być wyprowadzane poza stowarzyszenie. Mówi o dwóch niezidentyfikowanych kontach bankowych. - Pieniądze przelewaliśmy tylko między kontami stowarzyszenia. Ani złotówka nie trafiła na obce - zarzeka się Adam Kowalski.
Urzędnicy marszałka Struzika przekonują, że tzw. ostatecznych beneficjentów skrzywdziło szydłowieckie forum. - Próbowaliśmy pomagać im, by sprawnie pisali wnioski i rozliczenia. Nie chcieli z nami współpracować - utyskuje Elżbieta Szymanik, wiceszefowa Mazowieckiej Jednostki, kandydatka PSL w ostatnich eurowyborach.
1
2
następne »
-
Jak marszałek Struzik kontroluje, ocenia, sądzi
sylabo
23.09.09, 20:56
Struzik. Ten rekordzista z przed lat w ilości zajmowanych funkcji. Dzis widać że jest niezatapialny.»
-
PO powtarza błąd UW
drojb
23.09.09, 23:47
Zamiast utworzyć koalicję z ugrupowaniem najbliższym programowo - związało sięz "języczkiem u wagi". Dobre taktycznie - lecz zabójcze strategicznie.A co do Struzika - apeluję o "czarną" »
-
Jak marszałek Struzik kontroluje, ocenia, sądzi
aussie1inc
24.09.09, 00:45
I co tu sie dziwic? Struzik jest z PSL, a od lat wiadomo, co ci z PSL umieja. Umieja doskonale dorywac sie do koryta, ustawiac swoje rodziny, znajomych i innych dupkow z PSL, nie maja »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


