Niemieckie plany dla miasta Warschau
24.09.2009
aktualizacja: 2009-09-23 22:54
Plan Pabsta za Wikipedia.org
Sala kongresowa NSDAP w miejscu Zamku Królewskiego. Na kolumnie zamiast króla Zygmunta - Germania. Takie miało być "nowe niemieckie miasto Warschau" na ok. 130 tys. mieszkańców.
O Warszawie w planach germanizacyjnych hitlerowskiego okupanta opowiadał wczoraj historyk dr Jurgen Hensel w Żydowskim Instytucie Historycznym w ramach XIII Festiwalu Nauki.
Prelegent postawił pytanie nurtujące nazistów: - Jak ze słowiańskiego ponadmilionowego miasta zrobić małe niemieckie miasto? Przypomniał zapisek z dziennika Hansa Franka z lipca 1940 r.: "Führer życzy sobie, ażeby Warszawa spadła do rzędu miast prowincjonalnych".
Odpowiedzią był gotowy już wtedy tzw. plan Pabsta. Tak naprawdę opracowali go Hubert Gross (syn stolarza, w czasie wojny członek NSDAP, zmarł na początku lat 90.) i Otton Nurnberger z zespołem architektów z Wuerzburga. - Kiedy urzędnik Friedrich Pabst przyjechał do okupowanej Warszawy, plan leżał już w szufladzie - mówił Hensel.
Nazistowscy architekci zamierzali zachować Stare Miasto, bo wszystko, co sięgało średniowiecza, miało przecież korzenie niemieckie (prawo magdeburskie). - Jestem Niemcem i jako przedstawiciel tzw. narodu panów mógłbym mieszkać na lewym brzegu Wisły. Dla państwa, dla Polaków przewidziano praski brzeg, bo nie można było mieszać Słowian i Germanów - mówił dr Hensel.
Wyświetlił model "nowego niemieckiego miasta Warschau". Na zdjęciu na Pradze widać było tylko skupisko obozowych baraków. Na późniejszych projektach z 1942 r. nie ma już Zamku Królewskiego. Miała go zastąpić koszmarna sala kongresowa NSDAP z wielką kopułą i kaskadowo schodzącymi schodami w stronę Wisły. - Na kolumnie Zygmunta planowano postawną panią - Germanię - mówił historyk.
Podobne plany z tzw. Gauforum (domem partii z placem na masówki) powstawały dla Drezna, ale także Sochaczewa czy Ciechanowa. Nie do końca wiadomo, jak miałby być realizowany projekt Warszawy dziesięciokrotnie mniejszej, bo w opisach planistów nie padają drażliwe słowa "burzyć" czy "mordować".
- Realizacja planu Pabsta nie była realna. Architekci, którzy go rysowali, robili to dla kariery - przekonywał dr Hensel. Twierdził, że niemieckie plany w stosunku do Warszawy dość szybko uległy zmianie. Najpierw po ataku na ZSRR w 1941. - A potem im więcej bomb alianckich spadało na niemieckie miasta, tym bardziej rosła rola Generalnej Guberni i Warszawy. Tu mógł swobodnie pracować przemysł na potrzeby Rzeszy. Wtedy nie mówi się już o Warszawie na 130 tys., ale 700 tys. mieszkańców. To już przedwojenna liczba warszawiaków minus Żydzi - mówił historyk z ŻIH. Powtarzał: "Obrzydliwe plany".
Ostro zabrzmiała teza o architektach, którzy dla kariery i pieniędzy są skłonni narysować wszystko. Co prawda nie padł zarzut etycznego prostytuowania się, ale nie zabrakło pytań: - Bo co robili polscy architekci? Już w czasie wojny planowali nową Warszawę? Kiedy alianci rzucali bomby na niemieckie miasta, niemieccy architekci siadali do desek projektowych. Podobnie było w Wielkiej Brytanii, nad którą nadlatywały V1 i V2. Po jednej i po drugiej stronie frontu architekci cieszyli się, że uzyskają wolne pole do popisu, bo w końcu nie będzie tych "obrzydliwych XIX-wiecznych miast", które tak lubimy. Chcieli się ich pozbyć, by planować nowe miasta - zakończył dr Jurgen Hensel.
Prelegent postawił pytanie nurtujące nazistów: - Jak ze słowiańskiego ponadmilionowego miasta zrobić małe niemieckie miasto? Przypomniał zapisek z dziennika Hansa Franka z lipca 1940 r.: "Führer życzy sobie, ażeby Warszawa spadła do rzędu miast prowincjonalnych".
Odpowiedzią był gotowy już wtedy tzw. plan Pabsta. Tak naprawdę opracowali go Hubert Gross (syn stolarza, w czasie wojny członek NSDAP, zmarł na początku lat 90.) i Otton Nurnberger z zespołem architektów z Wuerzburga. - Kiedy urzędnik Friedrich Pabst przyjechał do okupowanej Warszawy, plan leżał już w szufladzie - mówił Hensel.
Nazistowscy architekci zamierzali zachować Stare Miasto, bo wszystko, co sięgało średniowiecza, miało przecież korzenie niemieckie (prawo magdeburskie). - Jestem Niemcem i jako przedstawiciel tzw. narodu panów mógłbym mieszkać na lewym brzegu Wisły. Dla państwa, dla Polaków przewidziano praski brzeg, bo nie można było mieszać Słowian i Germanów - mówił dr Hensel.
Wyświetlił model "nowego niemieckiego miasta Warschau". Na zdjęciu na Pradze widać było tylko skupisko obozowych baraków. Na późniejszych projektach z 1942 r. nie ma już Zamku Królewskiego. Miała go zastąpić koszmarna sala kongresowa NSDAP z wielką kopułą i kaskadowo schodzącymi schodami w stronę Wisły. - Na kolumnie Zygmunta planowano postawną panią - Germanię - mówił historyk.
Podobne plany z tzw. Gauforum (domem partii z placem na masówki) powstawały dla Drezna, ale także Sochaczewa czy Ciechanowa. Nie do końca wiadomo, jak miałby być realizowany projekt Warszawy dziesięciokrotnie mniejszej, bo w opisach planistów nie padają drażliwe słowa "burzyć" czy "mordować".
- Realizacja planu Pabsta nie była realna. Architekci, którzy go rysowali, robili to dla kariery - przekonywał dr Hensel. Twierdził, że niemieckie plany w stosunku do Warszawy dość szybko uległy zmianie. Najpierw po ataku na ZSRR w 1941. - A potem im więcej bomb alianckich spadało na niemieckie miasta, tym bardziej rosła rola Generalnej Guberni i Warszawy. Tu mógł swobodnie pracować przemysł na potrzeby Rzeszy. Wtedy nie mówi się już o Warszawie na 130 tys., ale 700 tys. mieszkańców. To już przedwojenna liczba warszawiaków minus Żydzi - mówił historyk z ŻIH. Powtarzał: "Obrzydliwe plany".
Ostro zabrzmiała teza o architektach, którzy dla kariery i pieniędzy są skłonni narysować wszystko. Co prawda nie padł zarzut etycznego prostytuowania się, ale nie zabrakło pytań: - Bo co robili polscy architekci? Już w czasie wojny planowali nową Warszawę? Kiedy alianci rzucali bomby na niemieckie miasta, niemieccy architekci siadali do desek projektowych. Podobnie było w Wielkiej Brytanii, nad którą nadlatywały V1 i V2. Po jednej i po drugiej stronie frontu architekci cieszyli się, że uzyskają wolne pole do popisu, bo w końcu nie będzie tych "obrzydliwych XIX-wiecznych miast", które tak lubimy. Chcieli się ich pozbyć, by planować nowe miasta - zakończył dr Jurgen Hensel.
Czytaj więcej o festiwalu nauki
-
Niemieckie plany dla miasta Warschau
woophy
24.09.09, 11:22
O planach przebudowy Ciechanowa (Zichenau) można poczytać tu: architektura-ciechanowa.pl/pds/biblioteka/niem_ciech.html»
-
Re: Niemieckie plany dla miasta Warschau
warzaw_bike_killerz
24.09.09, 13:18
Piekne rozwiazania komuniakcyjne.Obecne wladze tez pracuja nad takim rozwiazaniem. Dla nich metropolia na 1,8 mlnludzi to za duzo przy pieciu ulicach na krzyz. Ciekawe czy okupant »
-
Niemieckie plany dla miasta Warschau
paolo74
17.12.09, 22:47
To właśnie HGW wdraża coś takiego, poszła nawet dalej Niemcy nie tworzyli buspasów i palić na przystankach pozwalali.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


