Pionierskie przedsięwzięcie - istnieje do dziś

Jerzy S. Majewski
25.09.2009 aktualizacja: 2009-09-24 17:43
A A A Drukuj
Widok centrali FOTOGRAFIE POCHODZĄ ZE ZBIORÓW AUTORA
Tam, gdzie dziś wznosi się Hotel Marriott, w 1925 r. powstała centrala Ruchu. Budynek znikał w niepięknym sąsiedztwie nielicznych kamienic, hal fabrycznych i baraków.
ZOBACZ TAKŻE
Był rok 1918, gdy dwaj warszawscy księgarze i wydawcy Jakub Mortkowicz i Jan Gebethner wpadli na pomysł założenia Polskiego Towarzystwa Księgarni Naukowych "Ruch". Ich przedsięwzięcie miało okazać się jednym z najtrwalszych w życiu gospodarczym Polski. Ruch przetrwał nie tylko kryzys 1929 r., ale też wojnę, PRL i transformację ustrojową po 1989 r., a kioski Ruchu od kilku pokoleń są obecne w przestrzeni miast polskich.

Pionierskie trafiki

Firma powstała 17 grudnia 1918 r. pod nazwą Polskie Towarzystwo Księgarni Kolejowych "Ruch" SA i z kapitałem zakładowym 10 tys. koron austriackich. "W 1918 r. tworzenie sieci księgarń Ruchu było rozwiązaniem pionierskim, chyba unikatowym na skalę europejską" - pisał w 1989 r. syn Jana Gebethnera, Stanisław, i dodawał, że jego ojciec był jednym z najbardziej aktywnych księgarzy międzywojennej Polski. Należał do ścisłego grona założycieli Związku Księgarzy Polskich w 1918 r., a potem Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, a od 1937 r. był jego prezesem. "Nie wykonywał swych obowiązków na tym stanowisku jedynie przez kilka miesięcy od października 1939 do lutego 1940, kiedy to został przez Niemców uwięziony na Pawiaku. (...) Po wyjściu z Pawiaka natychmiast rzucił się w wir działa organizatorskich i stał na czele tajnego PTWK aż do końca wojny" - czytamy.

Ruch od razu po powołaniu zaczął prowadzić trafiki, czyli kioski z tytoniem i prasą - głównie na dworcach kolejowych, ale i na ulicach miast. Pierwszy stanął w 1919 r. na peronie dworca Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Pół roku później było ich już 60. Niektóre z kiosków dworcowych imponowały rozmiarami. Były też bardzo ozdobne.

Kioski dla wdów

" - Zaczęliśmy od jednego kiosku, a dziś oprócz Centrali w Warszawie mamy pięć oddziałów. W Poznaniu, Krakowie, Lwowie, Gdańsku i Wilnie. 192 księgarnie kolejowe, oraz kilkuset odbiorców hurtowych na pisma i wydawnictwa. Zatrudniamy 500 osób, w tej liczbie przeszło dwieście uprzywilejowanych, to jest wdowy i sieroty po poległych w czasie wojny, inwalidów wojennych i emerytów kolejowych. Samych tylko pracowników biurowych, woźnych, szoferów - przeszło 150" - chwalił się dziennikarzom tuż przed kryzysem 1929 r. ówczesny dyrektor i prezes zarządu Ruchu Tadeusz Tchórzewski. Dodajmy tu, że w ówczesnej radzie nadzorczej przedsiębiorstwa zasiadały tak znane postaci ówczesnej Warszawy jak wydawcy Gustaw Wolf, Jan Gebethner, Jakub Mortkowicz oraz założyciel i redaktor naczelny "Kuriera Porannego" Ludwik Feliks Fryze.

Pod budowę nowej siedziby Ruchu wybrano miejsce szczególne. Usytuowane w pobliżu torów kolejowych, zaledwie kilkadziesiąt metrów od Dworca Głównego, którego budowa planowana była już w latach 20., nie zdążono jednak go ukończyć przed wybuchem wojny. Dziś w jego miejscu znajduje się podziemna stacja kolei podmiejskiej Warszawa-Śródmieście.

Tymczasem Aleje Jerozolimskie na zachód od Emilii Plater w połowie lat 20. nie prezentowały się efektownie. Między kamienicami sprzed pierwszej wojny światowej nie brakowało pustych placów, składów, fabryk i baraków. W jednej z takich szczerb urbanistycznych wzniesiono siedzibę centrali Ruchu.

Był to budynek jednopiętrowy usytuowany w głębi dziedzińca ujętego z boku dwiema jednopiętrowymi oficynami. Całość miała żelbetową konstrukcję, a architektura zewnętrzna zdawała się kompromisem między rozwiązaniami konstruktywistycznymi a powszechnym w tym czasie narodowym historyzmem. Stąd na osi budynku pojawił się efektowny portal. Całość zwieńczyła schodkowa attyka i po bokach wazy.

Projekt sporządził znały architekt Tadeusz Zieliński, wieloletni prezes Koła Architektów Warszawskich. Była to jedna z jego ostatnich prac, zmarł tuż po jej rozpoczęciu w 1925 r.

Budowa trwała zaledwie kilkanaście miesięcy. Pochłonęła 400 tys. zł, a prowadziło ją Zrzeszenie Cechmistrzów Budowlanych. Urządzenia wodno-kanalizacyjne i wentylacyjne wykonała firma Drzewiecki i Jeziorański, która miała siedzibę niemal po sąsiedzku. Jak pisała ówczesna prasa, w głównym budynku ulokowały się biura zarządu centrali oraz duże hale, w których dokonywano ekspedycji pism i książek. Były tu też biura kolportażu, reklamy kolejowej i wzorcownia materiałów piśmiennych.

Budynek Ruchu nie przetrwał wojny. Dziś jest zupełnie zapomniany. Po 1945 r. aż do końca lat 70., kiedy to rozpoczęto budowę wieżowca, w jego miejscu stały ceglane baraki.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Podziel się

  • Pionierskie przedsięwzięcie - istnieje do dziś semafor.semafor 25.09.09, 16:31

    W artykule mowa o tym, że "W 1918 r. tworzenie sieci księgarń Ruchu byłorozwiązaniem pionierskim, chyba unikatowym na skalę europejską" - wrzeczywistości pionierem na tym gruncie było »

Najnowsze wiadomości z Warszawy