Setki nielegalnych kramów tworzą jeden z najbardziej prymitywnych bazarów w mieście. Zgodnie z zaleceniami miasta zarządzająca resztkami Jarmarku Europa spółka Kupiec Warszawski miesiąc temu ogrodziła teren między torami tramwajowymi wzdłuż al. Zielenieckiej a ulicą dojazdową do dworca PKS i urządziła tam parking. Jednak handlarze nie odpuścili i kramy wyrosły tuż pod płotem, na trawnikach i chodnikach, także przy ul. Sokolej.
Wczoraj rano szturm na nie przypuścło 40 strażników miejskich wspieranych przez urzędników ratusza z uprawnieniami do odbierania i wywożenia towaru. Pojawili się też pracownicy PKP i PKS, bo na ich terenie również wyrastały kramy. Wielu handlarzy straciło towar i stoiska. Żeby je zabrać, trzeba było podstawić aż sześć kontenerów.
- Zakładamy, że część handlujących będzie próbowała wrócić. Dlatego planujemy podobne akcje jeszcze przez kilka najbliższych dni - zapowiada Monika Niżniak ze straży miejskiej.
Akcja strażników nie objęła bazaru, który oblepił budynek dworca PKS i wiaty dla podróżnych. W tym miejscu handel odbywa się legalnie. Targowisko ma być jednak zamknięte do 1 grudnia. Później i ten teren ma być oczyszczony.
Przeczytaj także: Kwitnie nielegalny handel podręcznikami