Chodził po linie nad Marszałkowską
28.09.2009
aktualizacja: 2009-09-28 20:38
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Tłum ludzi stał wczoraj w południe z zadartymi głowami u zbiegu Marszałkowskiej i Złotej. Obserwowali śmiałka spacerującego po linie rozpiętej między domami towarowymi Sawa i Junior
ZOBACZ TAKŻE
- "Niech zawiruje świat" McCanna. Irlandczyk na linie (24-02-12, 06:00)
- On, położny - jedyny taki facet w Warszawie (29-09-09, 11:00)
- Laureaci Nagrody Literackiej Warszawy (26-09-09, 18:00)
- WHO sprawdza Warszawę przed Euro 2012 (26-09-09, 12:00)
- Cel: 42 km i 195 m (26-09-09, 10:00)
- Kogo chce w ratuszu SLD zamiast Paszyńskiego (25-09-09, 11:00)
SERWISY
Na widok 21-letniego Jana Gałke kroczącego po zawieszonej na wysokości 15 metrów 2,5-centymetrowej taśmie wszyscy wstrzymywali oddech. Po około dwóch minutach, gdy bezpiecznie docierał na drugą stronę, rozlegały się brawa. I tak przez trzy godziny, w te i z powrotem, po trzech różnych linowych trasach.
Pani Anna nie mogła się nadziwić, po co ktoś tak lekkomyślnie naraża życie. Uspokoiła ją dopiero informacja, że wyczyn odbywa się przy użyciu asekuracyjnej lonży i niczyje życie nie jest zagrożone. - Skoro tak, to w porządku, niech sobie chodzą - odetchnęła z ulgą. - Zwykle smutno tu i szaro, a dziś przynajmniej coś się dzieje.
Małgorzata i Marcin też zatrzymali się, by popatrzeć. - Ściskamy mocno kciuki. To pewnie jakieś nowe wyzwanie albo bicie rekordu? - zastanawiali się.
Jan Gałek, najlepszy polski slackliner (slackline z angielskiego to luźna, nienapięta lina) ma już na koncie kilka rekordów. Do Warszawy przyjechał na zaproszenie, bo zwykle po linie chodzi na łonie natury. Jest np. jedynym Polakiem, który przeszedł po cienkiej taśmie zawieszonej nad 880-metrową przepaścią przy Lost Arrow Spire w kalifornijskim Parku Narodowym Yosemite. Swoje hobby uprawia też w przestrzeni miejskiej wzorem Philippe Petit, który w sierpniu 1974 r. przeszedł po linie pomiędzy dwiema wieżami World Trade Center.
- W mieście nie ma ładnych widoków jak w Górach Stołowych, gdzie trenujemy. Hałasy rozpraszają, ale to nowe wyzwanie - mówił Gałek o wyczynie spacerowania po 24- i 30-metrowych linach zawieszonych na wysokości 15 m w samym centrum miasta. - Ludzie nas dopingują, ale okrzyki gapiów często odnoszą skutek przeciwny do zamierzonego. Kiedy idę, muszę się skupić wyłącznie na drugim końcu liny - opowiadał.
Gałek chodzi po linie już niemal cztery lata. Wkrótce znów będzie w drodze do parku Yosemite, który jest mekką slacklinerów. - Moja dziewczyna nie lubi, gdy na długo wyjeżdżam, ale raczej mnie wspiera. Rodzice się denerwują, tylko, że ja jestem od tego uzależniony. Chodzę, bo lubię - śmiał się.
Jego wyczyn jest częścią akcji propagującej postawy niezależne i "chodzenie własną drogą". Więcej o kampanii już wkrótce będzie można się dowiedzieć na stronie www.the-mark.org.pl.
Przeczytaj także: jak spędzić lato z dzieckiem w Londynie
-
Re: Chodził po linie nad Marszałkowską
samosiejek
29.09.09, 12:04
a i Grolsch jest zacnym napojem ;)»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


