Drogowa Warszawa cała zardzewiała

Dariusz Bartoszewicz
29.09.2009 aktualizacja: 2009-10-01 10:06
A A A Drukuj
Zardzewiały słupek na Nowym Świecie Fot. Jerzy Nogal / AG
Po czym poznać rodzimą balustradę - na moście, kładce dla pieszych, balkonie? Po rdzy. Nad Wisłą liszaje korozji są wieczne, zarówno na obiektach z czasów PRL, jak i tych sprzed kilku lat
SERWISY
Rdza zżera obiekty drogowe i kolejowe. Słupy i słupki. Przystanki. Śmietniki uliczne. Balustrady na tarasach i balkonach. Inwestycje publiczne i prywatne. Ratowanie żelastwa to syzyfowa praca. Wieczne skrobanie, czyszczenie, piaskowanie. I malowanie. Po zimie i soleniu, kwaśnych deszczach i chałturze wykonawczej rdza znów wyłazi na wierzch. Nikt nie wie, ile milionów tracimy z powodu takich "oszczędności" i korzystania z tańszej stali. A przecież jest też stal nierdzewna.

Zobacz jak rdza zżera Warszawę

Jak gryzie korozja

Na widok prowizorycznego mostu nad torami PKP przy Dworcu Gdańskim przecieram oczy ze zdumienia. Stal ocynkowana. Bez śladu korozji. Czyżby ratusz i firmy odpowiedzialne za drogi wybierały już solidniejsze rozwiązania? - To obiekt składany, tymczasowy angielskiej firmy. Będzie służyć na Żoliborzu przez kilkanaście miesięcy, do czasu zbudowania docelowej przeprawy - przypomina Cezary Witas, wicedyrektor ds. technicznych z Warszawskiego Przedsiębiorstwa Mostowego "Mosty Warszawa" SA.

Ta firma wspólnie z Mazowieckimi Mostami wygrała przetarg na tymczasową przeprawę nad torami. Kiedy PRL-owski wiadukt zaczął się sypać, trzeba go było zamknąć i częściowo rozebrać.

- Czy to nie paradoks, że tymczasowy most z Zachodu jest odporny na korozję, a nasze obiekty budowane "na stałe" są z rdzewiejących materiałów? - pytam.

Witas: - Tak było w przypadku starych konstrukcji, które trudno zabezpiecza się przed korozją. Ale teraz są wymagania, by nowe balustrady czy słupki ekranów akustycznych były wykonane ze stali ocynkowanej.

W przypadku sztandarowej inwestycji - Trasy Siekierkowskiej, jest inaczej. Od miesięcy naprawiane są ekrany akustyczne z wielopoziomowego skrzyżowania u zbiegu Czerniakowskiej i Witosa (ma zaledwie kilka lat). Trwa ich demontaż, czyszczenie, zabezpieczanie konstrukcji przed rdzą. Wszystko odbywa się na koszt wykonawcy, czyli firmy Budimex Dromex. W kwietniu pytałem: "Dlaczego jakość materiałów jest taka słaba? Kto zawinił?". "Wszyscy po trochu, my też. Ale naprawy odbywają się w ramach gwarancji" - pocieszał Andrzej Jaworski ze spółki ZBM Inwestor Zastępczy, która odpowiada za nadzór prac.

I przekonywał, że "sytuacja na węźle jest wredna, spadki duże, dlatego korozja gryzie te ekrany".

Tak nie powinno być

- Może i nasze mosty, kładki i balustrady źle wyglądają, ale są bezpieczne - pociesza dr inż. Janusz Rymsza, p.o. wicedyrektora w Instytucie Badawczym Dróg i Mostów.

Podkreśla, że dawniej farby były złej jakości, teraz są lepsze, ale "jest problem z przygotowaniem powierzchni do przemalowania". Bo ażurowe (np. balustrada) maluje się pędzlem, a lepiej byłoby natryskowo. - Jednak tę metodę stosuje się rzadko, bo straty farby są duże - mówi Rymsza.

Zapewnia, że teraz stosuje się powszechnie stal ocynkowaną. I przekonuje, by "Gazeta" na widok rdzewiejącego mostu czy kładki szukała odpowiedzi na trzy pytania: * czy warstwa cynku ma właściwą grubość, * czy na wyrobach z ocynkowanej stali użyto właściwej farby, * czy montaż był prawidłowy.

Na pytanie, czy to w porządku, że po wydaniu wielu milionów złotych na remonty generalne kładek dla pieszych, np. nad Wisłostradą (ok. 3 mln zł za jedną), już widać rdzę, ekspert z IBDiM przyznaje: - Tak nie powinno być.

Na koniec, pamiętając, że biednego nie stać na tandetę, coś o pieniądzach. - Stal nierdzewna to już jest ogromna różnica w cenie, bo kosztuje aż cztery razy więcej, ale stal ocynkowana powierzchniowo to 50-70 proc. więcej - informuje rzeczniczka Huty ArcelorMittal Warszawa Ewa Karpińska.

Zaznacza, że jej zakład takich wyrobów nie produkuje.

Przeczytaj także: Tropią azbest. Jest w ponad trzech tysiąca miejsc



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy