Warszawska droga Marka Edelmana
05.10.2009
aktualizacja: 2009-10-04 18:28
To była coroczna pielgrzymka Marka Edelmana. 19 kwietnia o godz. 12 kładł żółte kwiaty pod pomnikiem Bohaterów Getta i ruszał ul. Zamenhofa.
ZOBACZ TAKŻE
- Dziś odbył się pogrzeb Marka Edelmana [RELACJA] (09-10-09, 00:00)
- Pani prezydent posprzątała kolejny wrzód (19-12-09, 17:00)
- Odnaleźli grobowiec prezydenta Warszawy (17-10-09, 12:00)
- Wstrząsająca wystawa: od nazistów do komunistów (14-10-09, 10:00)
- Edelman - powstaniec, lekarz, wielki człowiek (10-10-09, 10:00)
- Francuzi pożegnali Edelmana (07-10-09, 00:00)
- Mazowiecki na pogrzebie Edelmana: Strażnik zasad (09-10-09, 12:31)
Po prawej stronie zostawiał kwiat pod tablicą ku czci Szmula Zygelbojma, który popełnił w Londynie samobójstwo, by zwrócić uwagę świata na zagładę Żydów.
Kilka kroków dalej, po lewej stronie, wchodził na kopiec Anielewicza. W tym miejscu był bunkier dowódcy powstania. Żydowscy bojowcy popełnili tam zbiorowe samobójstwo, gdy odkryli ich Niemcy.
Potem już szedł na ul. Stawki, na Umschlagplatz.
Co roku był pod pomnikiem, tylko w 1983 r., gdy odmówił udziału w oficjalnym komitecie obchodów powstania w getcie, bezpieka za karę nie wypuściła go z Łodzi. Jego przemówienie odczytali wtedy pod pomnikiem przyjaciele.
Co roku był zawsze 19 kwietnia o godz. 12. Nie obchodziły go daty oficjalnych obchodów zamieniane ze względu na szabas czy inne żydowskie święta, nie uczestniczył w żadnych oficjalnych delegacjach. Czekał spokojnie, aż złożą wieńce i wygłoszą przemówienia, potem podchodził z kwiatami on.
Towarzyszyła mu zawsze grupa przyjaciół. Jacek Kuroń, jeśli nie siedział akurat w więzieniu, Leszek Goździk, wielu, wielu innych. Coraz więcej. Większość tych, którzy przychodzili w rocznicę wybuchu powstania na Plac Bohaterów Getta, wiedziała, że najważniejszy jest Marek Edelman. Czekali, aż podejdzie do pomnik, a potem szli za nim na Umschlagplatz.
Kilka kroków dalej, po lewej stronie, wchodził na kopiec Anielewicza. W tym miejscu był bunkier dowódcy powstania. Żydowscy bojowcy popełnili tam zbiorowe samobójstwo, gdy odkryli ich Niemcy.
Potem już szedł na ul. Stawki, na Umschlagplatz.
Co roku był pod pomnikiem, tylko w 1983 r., gdy odmówił udziału w oficjalnym komitecie obchodów powstania w getcie, bezpieka za karę nie wypuściła go z Łodzi. Jego przemówienie odczytali wtedy pod pomnikiem przyjaciele.
Co roku był zawsze 19 kwietnia o godz. 12. Nie obchodziły go daty oficjalnych obchodów zamieniane ze względu na szabas czy inne żydowskie święta, nie uczestniczył w żadnych oficjalnych delegacjach. Czekał spokojnie, aż złożą wieńce i wygłoszą przemówienia, potem podchodził z kwiatami on.
Towarzyszyła mu zawsze grupa przyjaciół. Jacek Kuroń, jeśli nie siedział akurat w więzieniu, Leszek Goździk, wielu, wielu innych. Coraz więcej. Większość tych, którzy przychodzili w rocznicę wybuchu powstania na Plac Bohaterów Getta, wiedziała, że najważniejszy jest Marek Edelman. Czekali, aż podejdzie do pomnik, a potem szli za nim na Umschlagplatz.
Przeczytaj także: Marek Edelman nie żyje
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







