Lekarze obrazili się na niewidomego Filipa

Grzegorz Miecznikowski
08.10.2009 aktualizacja: 2009-10-08 11:30
A A A Drukuj
Filip Zagończyk, 2007 r. Fot. Tomasz Wawer / AG
Szpital przy Lindleya nie chce leczyć Filipa Zagończyka, niewidomego studenta dziennikarstwa, który rok temu wpadł pod pociąg metra. Powód? "Publiczne kwestionowanie wiedzy i kwalifikacji lekarzy" przez matkę Filipa
Po długim leczeniu w klinice w Zurychu Filip nie odzyskał jeszcze sprawności. Przez wiele miesięcy walczył z bakteriami, które zaatakowały lewą nogę. Udało się je zwalczyć. Prawej nogi nie dało rady uratować - lekarze z UnicersitatsSpital musieli ją amputować. Po powrocie do kraju Filip wymaga dalszego leczenia. - Jednak - jak twierdzi Filip - żaden szpital w Warszawie nie chce się tego podjąć.

Mogą być niewłaściwe relacje

Przeczytaliśmy korespondencję mamy Filipa Doroty Zagończyk z dyrektorem szpitala przy ul. Lindleya prof. Januszem Wyzgałem. W piśmie do Doroty Zagończyk czytamy: "Zawiadamiam, że nie podejmujemy się opieki medycznej nad nim [Filipem]. (...) publiczne kwestionowanie wiedzy i kwalifikacji lekarzy zatrudnionych w Klinice Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu upoważnia do uchylenia się od opieki nad Synem. W takiej atmosferze nie sposób przyjąć, iż zachowane zostaną właściwe relacje pacjent - lekarz".

Chodzi o kilka zdań pani Doroty cytowanych przez media - po wypadku Filipa zarzucała lekarzom opieszałość w udzieleniu mu pomocy i opóźnianie jego wyjazdu do Zurychu , gdzie obiecano uratować mu nogi.

Prof. Wyzgał: - Wedle ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej mieliśmy prawo odmówić pomocy Filipowi w sytuacji, kiedy matka pacjenta zarzuca lekarzom niekompetencję. Mogłoby to źle wpłynąć na leczenie.

Odsyła do swojego zastępcy Włodzimierza Wiśniewskiego, który w jego imieniu korespondował z Zagończykami. - Uratowaliśmy Filipowi życie i pomogliśmy załatwić wyjazd do Szwajcarii. I tak amputowano mu tam nogę, co proponowaliśmy od początku. Zagończykowie zrezygnowali z naszego leczenia, więc nie ma podstaw, żeby nadal się opiekować Filipem - wyjaśnia.

Filip: - Mama nigdy nie obraziła lekarzy.

Szpital przy Lindleya odesłał Filipa na leczenie do STOCER-a w Konstancinie lub szpitala ortopedycznego w Otwocku. STOCER zaproponował jedynie zmianę gipsu.

Wojna z prof. Góreckim

Najbardziej od rodziny Zagończyków dostało się prof. Andrzejowi Góreckiemu, krajowemu konsultantowi ds. ortopedii, który także pracuje na Lindleya. Filip i jego rodzice nie zgadzali się na proponowany przez niego zabieg. W czasie jednej operacji Filip miał mieć wycięty wyrostek żółciowy, amputowaną prawą nogę, a na lewą nałożoną skórę zdartą z prawej. - To było za dużo jak na jeden raz - tłumaczy Filip.

Potem Zagończycy wystąpili do NFZ z prośbą o leczenie Filipa za granicą. Opinię musiał wydać krajowy lub wojewódzki konsultant ds. ortopedii. Na opinię prof. Góreckiego rodzina czekała trzy tygodnie. W końcu wydał ją konsultant wojewódzki prof. Jarosław Deszczyński. Filip na swoim blogu nie szczędził gorzkich słów pod adresem polskich lekarzy i prof. Góreckiego.

Po powrocie z Zurychu umówił się z dr Ireneuszem Babiakiem, który wcześniej prowadził go na Lindleya. - Profesor Górecki wykreślił go z grafika i kazał odwołać - mówi nam anonimowo jeden z jego współpracowników.

To właśnie prof. Górecki musi teraz wydać opinię, że Filip nie może być leczony w Polsce, żeby NFZ mógł znów wysłać go do Zurychu. Nie udało nam się do niego dodzwonić. - Jest na sali operacyjnej - słyszeliśmy przez cały dzień od sekretarki.

Kto odważy się mnie leczyć?

Dr Wiśniewski twierdzi, że Filip nie musiał i nie musi wyjeżdżać. - Mamy warunki w naszym szpitalu i innych placówkach w kraju. Klinika w Zurychu zawsze będzie chciała przyjąć pacjenta, bo bierze za to pieniądze - podkreśla. Dlaczego więc nikt w Warszawie nie chce leczyć Filipa? - My im pomogliśmy, a oni odpłacili się zarzutami pod adresem lekarzy - twierdzi dr Wiśniewski.

Filip korzysta na razie z porad lekarzy w Zurychu. Wymienia z nimi e-maile, przez internet wysyła wyniki badań. - Wszystko za własne pieniądze. Jedyne, co teraz mogę, to zaapelować do polskich lekarzy ortopedów, którzy się nie boją mnie leczyć, żeby to zrobili - mówi.

Podziel się

  • Je.bane nieroby. zadbad 08.10.09, 11:17

    Kiedyś lekarz był "kimś"o odpowiedniej kulturze osobistej,oddanym zawodowi iinnym.Teraz pierwsza lepsza menda zrobi studia i jest Panem.Zapominając,żetrzeba być jeszcze człowiekiem.Znajdzie »

  • Dla wielu polskich konowałów przysięga Hipokratesa guru133 12.10.09, 10:37

    to tylko czcza formułka, którą trzeba wypowiedzieć po to, żeby być przyjętymdo kliki a potem to już tylko kasa Misiu, kasa.»

  • Lekarze obrazili się na niewidomego Filipa sus231 12.10.09, 13:30

    Czy mozna sie dziwic, ze w Polsce ludzie nie maja zaufania do lekarzy i szukaja pomocy gdzie indziej? Polscy lekarze to zero etyki, zero odpowiedzialnosci za swoje czyny. Ja znam jedynie »

Najnowsze wiadomości z Warszawy