30-latek zmarł, bo lekarz nie chciał mu pomóc

Życie Warszawy
08.10.2009 aktualizacja: 2009-10-08 15:47
A A A Drukuj
Pogotowie ratunkowe Fot. Robert Kowalewski / AG
Karol Królikowski zmarł na sepsę, bo lekarze źle rozpoznali chorobę. Mimo że mężczyzna wył z bólu dyspozytorka odmówiła wysłania karetki. Gdy dotarł do szpital, było już za późno na uratowanie mu życia.
SERWISY
Karol Królikowski źle czuł się już w środę. Wówczas lekarz zdiagnozował u niego półpasiec i przepisał leki. Jak podaje Życie Warszawy trzy dni później mężczyzna wył z bólu. O godz. 9 rodzina zadzwoniła na pogotowie, opisała objawy i powiedziała o wcześniejszej diagnozie. - Dyspozytorka powiedziała, że karetki nie wyśle, bo to półpasiec i musi boleć - opowiada łamiącym się głosem Krystyna Królikowska, matka zmarłego.

Następny telefon był do przychodni Falck. Lekarka przyjechała 1,5 godz. później. - Nie zbadała Karola, dała mu tylko zastrzyk przeciwbólowy i wypisała skierowanie do szpitala zakaźnego - mówi Królikowska. Lekarka nie chciała zawieźć Karola do szpitala.

- Więc siostra Karola wsadziła go do samochodu, zawiozła do szpitala na Woli i na plecach go wniosła, bo nie mógł chodzić - opowiada mama Karola. Lekarze od razu wykluczyli półpasiec. Diagnoza: sepsa. Mimo przeniesienia Karola na na intensywną terapię, pacjent zmarł.

Lekarze, którzy odmówili zabrania Karola do szpitala nie poczuwają się do winy. - Rozpoznanie sepsy w warunkach domowych jest prawie niemożliwe - tłumaczy Ireneusz Weryk, dyrektor ds. ratownictwa medycznego Falck. - Dotarł do szpitala, tak? A więc miał środek transportu i był w stanie dojść do izby przyjęć - mówi.

Karol miał 30 lat. Był synem Lecha Królikowskiego, znanego varsavianisty i prezesa Towarzystwa Przyjaciół Warszawy.

Zobacz jak rośnie Stadion Narodowy



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy