Kościół walczy o ziemię: kuria deweloperem?

Dominika Olszewska
10.10.2009 aktualizacja: 2009-10-09 22:41
A A A Drukuj
Zabytkowy budynek Księżówki w otoczeniu zieleni Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Warszawska kuria walczy z władzami Konstancina, bo chce zabudowania kilku hektarów w centrum uzdrowiska. - Nie zgodzimy się na żadną mieszkaniówkę - zarzeka się wojewódzka konserwatorka zabytków.
SERWISY
Sporny teren leży u zbiegu ulic Słowackiego i Sułkowskiego. To jeden z cenniejszych fragmentów Konstancina. Właścicielem sześciu hektarów zalesionego terenu jest warszawska kuria. Stoi tu zabytkowy budynek z końca XIX w., tzw. Księżówka. Kiedyś mieściła liceum ogólnokształcące, ekonomiczne i studium fizjoterapii.

Na Świątynię Opatrzności Bożej

W latach 60. całą nieruchomość odebrały Kościołowi władze PRL. W 1995 r. państwo musiało ją zwrócić. Ponad pięć lat temu kuria zaczęła gruntowny remont zabytkowego budynku. Wtedy chciała w nim stworzyć dom spokojnej starości dla księży.

Remont był już na ukończeniu: położono kafelki w łazienkach, pomalowano ściany gmachu. Nagle okazało się, że Kościół zmienił plany i teren idzie na sprzedaż, by podreperować topniejący budżet budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Od tamtego czasu budynek świeci pustkami i niszczeje. Tylko raz w roku odbywają się tu spotkania absolwentów szkoły.

- Włożyli tu ogromne pieniądze, a wszystko się marnuje. Budynek stoi prawie nieogrzewany. Już jest zawilgocony. Jak tak dalej pójdzie, szybko stanie się ruiną - komentuje jeden z sąsiadów.

- Dramatycznie potrzebowaliśmy dużych pieniędzy, nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Musieliśmy sprzedać jakąś naprawdę cenną nieruchomość. Padło na Konstancin - zdradza nam ksiądz z warszawskiej kurii.

Szybko się okazało, że działki nie można sprzedać za dużą kwotę. W 2005 r. radni Konstancina uchwalili bowiem plan zagospodarowania przestrzennego, który wyklucza budownictwo mieszkaniowe w tym miejscu. A to znacznie obniża wartość gruntu.

- Chcieliśmy obronić Konstancin przed inwazją deweloperów - tłumaczy szef rady Konstancina Kazimierz Jańczuk.

- Inwestorzy od dawna ostrzą sobie zęby na teren "Księżówki". Jego zabudowa zabije uzdrowiskowy charakter naszego miasta - dodaje Wojciech Miętusiewicz, wiceprezes Towarzystwa Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina.

Napisał nawet prymas

Księża rozpoczęli więc batalię o zmianę planu, tak by na przeznaczonym pod młotek terenie można było budować domy mieszkalne. Włączył się w nią prymas Polski kardynał Józef Glemp. W grudniu 2006 r. przysłał do władz miasta pismo w tej sprawie. Czytamy w nim: "Aby nieruchomość ta mogła być wykorzystana na cele inne niż kościelne i mogła zainteresować inwestorów, konieczna jest zmiana jej przeznaczenia".

- Zaczęły się liczne wycieczki kleru. Robili, co mogli, byśmy poszli im na rękę. Nic ich nie obchodziło to, że to teren uzdrowiska. Księżom zależało tylko na jednym: chcieli wyciągnąć z działki jak najwięcej pieniędzy - wspomina jeden z radnych.

Radni pozostali nieugięci. Wtedy Kościół poskarżył się na władze miasta sądowi. Okazało się, że plan zagospodarowania nie zgadza się ze studium dla tego terenu, które uwzględnia w rejonie "Księżówki" budownictwo mieszkaniowe.

W uzasadnieniu wyroku sądu administracyjnego czytamy, że brak spójności między planem a studium "miał wpływ na naruszenie interesu prawnego" Kościoła.

- Radni, chcąc ratować cenny teren przed zabudową mieszkaniową, zapewne mieli dobre intencje, ale plan zagospodarowania przestrzennego musi być spójny ze studium. Popełnili poważny błąd - uważa urbanista Grzegorz Buczek.

Radni nie kryją rozczarowania. - To smutne, ale musimy uszanować wyrok. Nie mamy wyjścia i musimy zmienić plan, tak by dopuszczał mieszkaniówkę w tym miejscu - wzdycha radny Ryszard Machałek z komisji rozwoju, ładu przestrzennego i spraw komunalnych.

- To jest nasz teren i chcemy swobodnie nim dysponować - tłumaczy ks. Rafał Markowski, rzecznik warszawskiej kurii.

Kościół co prawda myśli o wycofaniu się ze sprzedaży działki, nie rezygnuje jednak z inwestycji na tym terenie.

- Nie stać nas na utrzymywanie parku w tym miejscu. Mamy plany inwestycyjne. Nowe budynki, które tu powstaną, wynajmiemy - tłumaczy ks. Markowski.

Zwycięstwo w sądzie jednak nie rozwiązuje problemu Kościoła. Budynek "Księżówki" wraz z otaczającą zielenią jest wpisany do rejestru zabytków. - Bez naszej zgody Kościół nic nie zbuduje, a ja nie wyobrażam sobie tam żadnych domów czy bloków - zapewnia Barbara Jezierska, wojewódzka konserwatorka zabytków.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku

Przeczytaj także: Inwestycja-widmo straszy koło kościoła



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy