Kościół walczy o ziemię: kuria deweloperem?
10.10.2009
aktualizacja: 2009-10-09 22:41
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Warszawska kuria walczy z władzami Konstancina, bo chce zabudowania kilku hektarów w centrum uzdrowiska. - Nie zgodzimy się na żadną mieszkaniówkę - zarzeka się wojewódzka konserwatorka zabytków.
ZOBACZ TAKŻE
- Wiemy, kto urządzi Muzeum Jana Pawła II (16-10-09, 11:00)
- Projekt muzeum na pl. Defilad gotowy w 2011 r. (08-10-09, 16:06)
- Wieżowiec, który oparł się kryzysowi (01-10-09, 08:00)
- Glemp pożegnał się z tytułem prymasa Polski (14-12-09, 00:00)
- Zobacz jak będzie wyglądała Świątynia Opatrzności [wideo] (19-11-09, 22:11)
- Zamykają warszawski kościół z sercem Chopina (19-07-09, 17:53)
- Skarżą do SKO podwyżki opłat za użytkowanie wieczyste (16-01-10, 09:00)
- Polscy luteranie mają nowego biskupa (07-01-10, 11:00)
- Służew: Nie będzie cmentarza w prywatnych sadach (06-01-10, 10:00)
- Święci zrekonstruowani komputerowo wrócili na Piwną (26-11-09, 11:00)
- Produkowane seryjnie krasnale imitują papieża i prymasa (03-11-09, 09:00)
- Ambasador Wielkiej Brytanii będzie urzędował w luksusach (17-10-09, 16:00)
- Wieżowce na Woli jednak powstaną? Ratusz zostawia furtkę (15-10-09, 09:00)
- Ratusz sięga coraz głębiej do kieszeni warszawiaków (13-10-09, 10:00)
- Warszawa chwali się nowym Supersamem (06-10-09, 08:00)
- Express Licheński, czyli sanktuarium jak park rozrywki (17-10-09, 11:00)
SERWISY
Sporny teren leży u zbiegu ulic Słowackiego i Sułkowskiego. To jeden z cenniejszych fragmentów Konstancina. Właścicielem sześciu hektarów zalesionego terenu jest warszawska kuria. Stoi tu zabytkowy budynek z końca XIX w., tzw. Księżówka. Kiedyś mieściła liceum ogólnokształcące, ekonomiczne i studium fizjoterapii.
Na Świątynię Opatrzności Bożej
W latach 60. całą nieruchomość odebrały Kościołowi władze PRL. W 1995 r. państwo musiało ją zwrócić. Ponad pięć lat temu kuria zaczęła gruntowny remont zabytkowego budynku. Wtedy chciała w nim stworzyć dom spokojnej starości dla księży.
Remont był już na ukończeniu: położono kafelki w łazienkach, pomalowano ściany gmachu. Nagle okazało się, że Kościół zmienił plany i teren idzie na sprzedaż, by podreperować topniejący budżet budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Od tamtego czasu budynek świeci pustkami i niszczeje. Tylko raz w roku odbywają się tu spotkania absolwentów szkoły.
- Włożyli tu ogromne pieniądze, a wszystko się marnuje. Budynek stoi prawie nieogrzewany. Już jest zawilgocony. Jak tak dalej pójdzie, szybko stanie się ruiną - komentuje jeden z sąsiadów.
- Dramatycznie potrzebowaliśmy dużych pieniędzy, nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Musieliśmy sprzedać jakąś naprawdę cenną nieruchomość. Padło na Konstancin - zdradza nam ksiądz z warszawskiej kurii.
Szybko się okazało, że działki nie można sprzedać za dużą kwotę. W 2005 r. radni Konstancina uchwalili bowiem plan zagospodarowania przestrzennego, który wyklucza budownictwo mieszkaniowe w tym miejscu. A to znacznie obniża wartość gruntu.
- Chcieliśmy obronić Konstancin przed inwazją deweloperów - tłumaczy szef rady Konstancina Kazimierz Jańczuk.
- Inwestorzy od dawna ostrzą sobie zęby na teren "Księżówki". Jego zabudowa zabije uzdrowiskowy charakter naszego miasta - dodaje Wojciech Miętusiewicz, wiceprezes Towarzystwa Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina.
Napisał nawet prymas
Księża rozpoczęli więc batalię o zmianę planu, tak by na przeznaczonym pod młotek terenie można było budować domy mieszkalne. Włączył się w nią prymas Polski kardynał Józef Glemp. W grudniu 2006 r. przysłał do władz miasta pismo w tej sprawie. Czytamy w nim: "Aby nieruchomość ta mogła być wykorzystana na cele inne niż kościelne i mogła zainteresować inwestorów, konieczna jest zmiana jej przeznaczenia".
- Zaczęły się liczne wycieczki kleru. Robili, co mogli, byśmy poszli im na rękę. Nic ich nie obchodziło to, że to teren uzdrowiska. Księżom zależało tylko na jednym: chcieli wyciągnąć z działki jak najwięcej pieniędzy - wspomina jeden z radnych.
Radni pozostali nieugięci. Wtedy Kościół poskarżył się na władze miasta sądowi. Okazało się, że plan zagospodarowania nie zgadza się ze studium dla tego terenu, które uwzględnia w rejonie "Księżówki" budownictwo mieszkaniowe.
W uzasadnieniu wyroku sądu administracyjnego czytamy, że brak spójności między planem a studium "miał wpływ na naruszenie interesu prawnego" Kościoła.
- Radni, chcąc ratować cenny teren przed zabudową mieszkaniową, zapewne mieli dobre intencje, ale plan zagospodarowania przestrzennego musi być spójny ze studium. Popełnili poważny błąd - uważa urbanista Grzegorz Buczek.
Radni nie kryją rozczarowania. - To smutne, ale musimy uszanować wyrok. Nie mamy wyjścia i musimy zmienić plan, tak by dopuszczał mieszkaniówkę w tym miejscu - wzdycha radny Ryszard Machałek z komisji rozwoju, ładu przestrzennego i spraw komunalnych.
- To jest nasz teren i chcemy swobodnie nim dysponować - tłumaczy ks. Rafał Markowski, rzecznik warszawskiej kurii.
Kościół co prawda myśli o wycofaniu się ze sprzedaży działki, nie rezygnuje jednak z inwestycji na tym terenie.
- Nie stać nas na utrzymywanie parku w tym miejscu. Mamy plany inwestycyjne. Nowe budynki, które tu powstaną, wynajmiemy - tłumaczy ks. Markowski.
Zwycięstwo w sądzie jednak nie rozwiązuje problemu Kościoła. Budynek "Księżówki" wraz z otaczającą zielenią jest wpisany do rejestru zabytków. - Bez naszej zgody Kościół nic nie zbuduje, a ja nie wyobrażam sobie tam żadnych domów czy bloków - zapewnia Barbara Jezierska, wojewódzka konserwatorka zabytków.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku
Na Świątynię Opatrzności Bożej
W latach 60. całą nieruchomość odebrały Kościołowi władze PRL. W 1995 r. państwo musiało ją zwrócić. Ponad pięć lat temu kuria zaczęła gruntowny remont zabytkowego budynku. Wtedy chciała w nim stworzyć dom spokojnej starości dla księży.
Remont był już na ukończeniu: położono kafelki w łazienkach, pomalowano ściany gmachu. Nagle okazało się, że Kościół zmienił plany i teren idzie na sprzedaż, by podreperować topniejący budżet budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Od tamtego czasu budynek świeci pustkami i niszczeje. Tylko raz w roku odbywają się tu spotkania absolwentów szkoły.
- Włożyli tu ogromne pieniądze, a wszystko się marnuje. Budynek stoi prawie nieogrzewany. Już jest zawilgocony. Jak tak dalej pójdzie, szybko stanie się ruiną - komentuje jeden z sąsiadów.
- Dramatycznie potrzebowaliśmy dużych pieniędzy, nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Musieliśmy sprzedać jakąś naprawdę cenną nieruchomość. Padło na Konstancin - zdradza nam ksiądz z warszawskiej kurii.
Szybko się okazało, że działki nie można sprzedać za dużą kwotę. W 2005 r. radni Konstancina uchwalili bowiem plan zagospodarowania przestrzennego, który wyklucza budownictwo mieszkaniowe w tym miejscu. A to znacznie obniża wartość gruntu.
- Chcieliśmy obronić Konstancin przed inwazją deweloperów - tłumaczy szef rady Konstancina Kazimierz Jańczuk.
- Inwestorzy od dawna ostrzą sobie zęby na teren "Księżówki". Jego zabudowa zabije uzdrowiskowy charakter naszego miasta - dodaje Wojciech Miętusiewicz, wiceprezes Towarzystwa Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina.
Napisał nawet prymas
Księża rozpoczęli więc batalię o zmianę planu, tak by na przeznaczonym pod młotek terenie można było budować domy mieszkalne. Włączył się w nią prymas Polski kardynał Józef Glemp. W grudniu 2006 r. przysłał do władz miasta pismo w tej sprawie. Czytamy w nim: "Aby nieruchomość ta mogła być wykorzystana na cele inne niż kościelne i mogła zainteresować inwestorów, konieczna jest zmiana jej przeznaczenia".
- Zaczęły się liczne wycieczki kleru. Robili, co mogli, byśmy poszli im na rękę. Nic ich nie obchodziło to, że to teren uzdrowiska. Księżom zależało tylko na jednym: chcieli wyciągnąć z działki jak najwięcej pieniędzy - wspomina jeden z radnych.
Radni pozostali nieugięci. Wtedy Kościół poskarżył się na władze miasta sądowi. Okazało się, że plan zagospodarowania nie zgadza się ze studium dla tego terenu, które uwzględnia w rejonie "Księżówki" budownictwo mieszkaniowe.
W uzasadnieniu wyroku sądu administracyjnego czytamy, że brak spójności między planem a studium "miał wpływ na naruszenie interesu prawnego" Kościoła.
- Radni, chcąc ratować cenny teren przed zabudową mieszkaniową, zapewne mieli dobre intencje, ale plan zagospodarowania przestrzennego musi być spójny ze studium. Popełnili poważny błąd - uważa urbanista Grzegorz Buczek.
Radni nie kryją rozczarowania. - To smutne, ale musimy uszanować wyrok. Nie mamy wyjścia i musimy zmienić plan, tak by dopuszczał mieszkaniówkę w tym miejscu - wzdycha radny Ryszard Machałek z komisji rozwoju, ładu przestrzennego i spraw komunalnych.
- To jest nasz teren i chcemy swobodnie nim dysponować - tłumaczy ks. Rafał Markowski, rzecznik warszawskiej kurii.
Kościół co prawda myśli o wycofaniu się ze sprzedaży działki, nie rezygnuje jednak z inwestycji na tym terenie.
- Nie stać nas na utrzymywanie parku w tym miejscu. Mamy plany inwestycyjne. Nowe budynki, które tu powstaną, wynajmiemy - tłumaczy ks. Markowski.
Zwycięstwo w sądzie jednak nie rozwiązuje problemu Kościoła. Budynek "Księżówki" wraz z otaczającą zielenią jest wpisany do rejestru zabytków. - Bez naszej zgody Kościół nic nie zbuduje, a ja nie wyobrażam sobie tam żadnych domów czy bloków - zapewnia Barbara Jezierska, wojewódzka konserwatorka zabytków.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku
Przeczytaj także: Inwestycja-widmo straszy koło kościoła
-
Kościół walczy o ziemię: kuria deweloperem?
jhbsk
10.10.09, 11:40
Pazerne łobuzy.»
-
Kościół walczy o ziemię: kuria deweloperem?
mariawiktoria5
25.10.09, 09:42
Radni, tak trzymać»
-
czarne pazerne swinie
nicram112
25.10.09, 12:56
kiedy ich wreszcie opodatkuja?»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


