Jak burmistrz Piaseczna farfalizuje prawo

Michał Wojtczuk
12.10.2009 aktualizacja: 2009-10-11 21:33
A A A Drukuj
Józef Zalewski Fot. Waldemar Kompala / AG
Sąd administracyjny odmówił rozpatrzenia wniosku piaseczyńskiej rady gminy, który doprowadziłby do usunięcia burmistrza. Powód? Pod wnioskiem nie podpisał się on sam.
SERWISY
Sprawa burmistrza Piaseczna Józefa Zalewskiego zamienia się w sądową operetkę. Ciągnie się już od sześciu lat, zaczęła się od tego, że błędnie wypełnił oświadczenie majątkowe. Dwa lata temu został za to skazany przez sąd. Wyrok oznaczał, że musi stracić stanowisko. Nic dziwnego, że burmistrz Zalewski odwoływał się, gdzie tylko mógł. Jego sprawą zajmował się m.in. wojewoda, Naczelny Sąd Administracyjny i Trybunał Konstytucyjny.

Piaseczyńscy radni przez cały czas popierali burmistrza. Sytuacja zmieniła się o 180 stopni latem, gdy Instytut Pamięci Narodowej opublikował materiały, z których wynika, że w czasach studenckich Józef Zalewski był agentem SB. Choć burmistrz zaprzeczał, radni nie chcieli go już bronić. W sierpniu zwrócili się do wojewódzkiego sądu administracyjnego, by zgodził się na wycofanie ich skargi na decyzję wojewody pozbawiającej burmistrza mandatu. Sąd wysłał właśnie do Piaseczna odpowiedź: - Wniosek ma braki formalne. Nie podpisał go burmistrz, a to on reprezentuje gminę na zewnątrz - mówi sędzia Jacek Fronczyk z wydziału informacji sądowej WSA.

- To skandal. Sąd pozwala burmistrzowi Zalewskiemu być sędzią we własnej sprawie - irytuje się Michał Szweycer, przewodniczący rady Piaseczna. Zwraca uwagę, że trzy lata temu w podobnej sprawie NSA uznał, że przewodniczący rady ma prawo reprezentować gminę. - Orzecznictwo w tej kwestii nie jest ustalone - przyznaje sędzia Fronczyk. - Radzie gminy przysługuje odwołanie do NSA.

- Oczywiście, że się odwołamy. Czekanie na rozstrzygnięcie NSA tylko odwlecze koniec farfalizowania prawa przez burmistrza Zalewskiego - mówi Michał Szweycer.

Przeczytaj także: Jak marszałek Struzik kontroluje, ocenia, sądzi



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy