Bunt Targówka przeciw zmianom w komunikacji

Jakub Chełmiński
12.10.2009 aktualizacja: 2009-10-12 08:51
A A A Drukuj
Autobusy w zajezdni Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Nieprzemyślane, niekonsultowane i po prostu fatalne - takie według mieszkańców Targówka były ostatnie zmiany tras autobusów jeżdżących do ich dzielnicy.
SERWISY

Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim



Protestów wpływających do Zarządu Transportu Miejskiego było na tyle dużo, że jego przedstawiciel pojechał na spotkanie z kilkudziesięcioma niezadowolonymi mieszkańcami. Wśród nich była Wanda Zawada, emerytka, która od trzech lat spędza sen z powiek urzędnikom ZTM. Pani Zawada założyła stowarzyszenie, które nieustannie nęka ich o poprawę komunikacji na os. Targówek. Ostatnio udało się jej wywalczyć przywrócenie linii 160 na most Śląsko-Dąbrowski do pl. Bankowego i dalej al. Jana Pawła II do Dworca Centralnego. To teraz najkrótsze połączenie osiedla z metrem.

- Tylko że przed remontem Trasy W-Z do Bankowego jeździliśmy w kwadrans autobusem 410, a 160 wlecze się dwa razy dłużej, bo ma więcej przystanków i kluczy po osiedlu - krytykowała pani Wanda.

Wcześniej jednak linia 160 notowała duże opóźnienia na Tamce. Problem ten nadal mają mieszkańcy Zacisza, bo w korkach utyka tam łącząca ich z centrum przyspieszona linia 512. Większość woli wysiadać z autobusów przy Dworcu Wileńskim i jechać dalej tramwajem do pl. Bankowego. - Dlaczego nie można więc puścić 512 al. "Solidarności" prosto do Bankowego i w lewo w Marszałkowską, tak jak jeździł przez lata? - dopytywał Maciej Jankiewicz, dzielnicowy radny PiS. - Bo na trambuspasie nie zrobiono skrętu - odparł Andrzej Frankow, wicedyrektor ZTM, który też mieszka na Zaciszu i codziennie jeździ do pracy autobusem 190.

Problem mieszkańców Targówka polega też na tym, że każda część dzielnicy ma inny interes do załatwienia. Np. mieszkańcy Bródna dopominali się na spotkaniu o powrót na starą trasę linii 500. Wcześniej mogli nią dojechać aż do Dworca Centralnego, teraz tylko do ronda Babka. - A tu żeby przesiąść się w tramwaj, trzeba przejść kilkadziesiąt merów - wytykała mieszkanka os. Podgrodzie. Andrzej Frankow podparł się badaniami ZTM. - Pięćsetka ma krótszą trasę, ale jeździ częściej. Wydłużenie trasy oznacza rzadsze kursowanie. A z analiz wynika, że dla 65-70 proc. pasażerów stawia czas przejazdu nad niewygodę przesiadek - mówił. Dlatego ZTM chce przyśpieszyć pięćsetkę jeszcze bardziej. Możliwe, że już wkrótce linia pojedzie estakadą nad rondem Starzyńskiego, co oznacza likwidację przystanku w tym miejscu. Według wyliczeń ZTM w drodze do centrum pozwoli to zaoszczędzić minutę, a z powrotem dwie.

Przeczytaj także: Zróbmy coś, bo inaczej utkniemy w korku



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy