Popularny ginekolog fałszował wyniki badań?

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
12.10.2009 aktualizacja: 2009-10-12 19:08
A A A Drukuj
Kobieta w ciąży fot. islack
Warszawski ginekolog podrabiał wyniki badań cytologicznych - twierdzi prokuratura. Miał się posługiwać skradzioną pieczątką. 150 jego byłych i obecnych pacjentek zostanie przesłuchanych.
SERWISY

Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim



Karolina (imię zmienione) od kilku lat była pacjentką ginekologa L. Umawiała się na wizyty w przychodni w centrum. Była zadowolona, bo lekarz zawsze chętnie zlecał badania i wszystko cierpliwie tłumaczył. Zdziwiła się, gdy została wezwana do komisariatu w Wawrze w związku z podejrzeniem fałszowania przez niego dokumentacji medycznej.

- Robiłam cytologię co roku. Być może moje wyniki z 2006 i 2007 r. są sfałszowane. Próbki zostały pobrane, ale nie trafiły do laboratorium - opowiada Karolina.

Nie może uwierzyć, że ginekolog mógł oszukiwać. Za każde badanie płaciła 40 zł. Teraz, w panice, powtórzyła cytologię w innej przychodni. - Na szczęście nie mam niepokojących zmian - opowiada. - Ale to wszystko to jakiś koszmar. Gdy teraz odbieram wyniki badań, zastanawiam się, czy są prawdziwe.

Lekarzowi postawiono zarzut oszustwa przy wykorzystaniu sfałszowanych zaświadczeń lekarskich. - Brał pieniądze za badania, których nigdy nie zlecał - mówi Renata Mazur, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. - Pobierał próbki, ale nie przekazywał ich do laboratorium. Sam wystawiał zaświadczenia, używając pieczątki, którą dwa lata temu skradziono innej lekarce. W toku prowadzonego śledztwa zostanie też wyjaśnione, jak wszedł w jej posiadanie.

Sprawa wyszła na jaw przez przypadek. Jedna z pacjentek L. poszła na wizytę u innego ginekologa. Pech chciał, że trafiła do specjalistki, której zaginioną pieczątkę wykorzystywał L. Podbił nią sfałszowane wyniki. Lekarka zgłosiła na policji w Wawrze, że L. posługuje się bezprawnie jej pieczątką.

Joanna Węgrzyniak, oficer prasowy z komendy rejonowej, pod którą podlega Wawer, dodaje, że policja wie o jednej kobiecie, której wystawiono trzy sfałszowane zaświadczenia. Dodaje, że sprawa jest "rozwojowa". - Dotrzemy do kolejnych pacjentek - zapewnia.

Według praskiej prokuratury przesłuchanych będzie co najmniej 150 obecnych i byłych pacjentek lekarza. Ginekolog nadal przyjmuje w swoim gabinecie i kilku prywatnych przychodniach. Rozmawialiśmy z nim na Bemowie, gdzie miał umówiony komplet pacjentek na cały dzień. Nie przyznaje się do winy. - Nie fałszowałem żadnych dokumentów - zapewnia. - Nie wiem o żadnych przesłuchaniach pacjentek. Jaka pieczątka? Niby skąd miałbym ją mieć?

Do sierpnia ginekolog pracował jako starszy asystent w klinice położnictwa i ginekologii szpitala Bielańskiego. Był na kontrakcie, pojawiał się tylko na dyżurach. Jest popularny. Na forach internetowych jest o nim dużo opinii. Sporo pochwalnych: "Bardzo konkretny i dokładny. Potrafi uspokoić spanikowaną pacjentkę. Może trochę chłodny w kontakcie, ale zawsze wyczerpująco odpowiada na pytania. Prowadziłam u niego ciążę i byłam bardzo zadowolona. Wszystkie badania były zlecane w terminie. Nie zamieniłabym go na żadnego innego"; "Dokładny, a nawet precyzyjny. Zlecił jak dla mnie nawet więcej badań, niż było potrzeba. Poświecił mojemu problemowi bardzo dużo czasu".

Przeczytaj także: Jak radny wszedł w ginekologię i położnictwo



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy